Mazurskie bunkry 14-15.06.2008. Gierłoż - Wilczy Szaniec



Prosto z Mamerek pojechaliśmy do sklepu z obuwiem kupić suche buty. A potem, wysuszeni i zadowoleni, do Gierłoży obejrzeć ruiny kwatery głównej Adolfa Hitlera, zwanej Wilczym Szańcem. W czasach wojny stanowiła ona praktycznie samowystarczalne miasteczko w środku lasu. W skład bunkrowiska wchodziło ok. 200 budynków. Zamieszkiwało je blisko 2000 osób.



To tutaj miał miejsce jeden z najgłośniejszych zamachów na życie Adolfa. Fuhrer jednak wyszedł z niego bez szwanku i jeszcze przez prawie rok realizował swoją wizję Wielkich Niemiec, która jak wiadomo aż do XXI wieku pozostawała jedynie wizją.



Zastanawialiście się kiedyś, co powiedziałby Hitler, gdyby zobaczył dzisiejszą Europę, prawie taką, jak sam sobie wymarzył? Nie wy pierwsi. W przewrotny sposób i wystawiający niestety bardzo złe świadectwo nam, żyjącym zaledwie kilkadziesiąt lat po tej masakrycznej wojnie, opisał Hitlera XXI wieku Timur Vermes w powieści "On wrócił". A właściwie zrobi to za 6 lat, bo przecież jesteśmy teraz na blogu w roku 2008, a książka ukaże się w 2014 ;).
Swoją drogą, to straszne i fascynujące obserwować, jak Hitler zajmuje swoje miejsce w kulturze masowej. Pamiętam jeszcze czasy, kiedy nie mówiło się o nim inaczej, jak... najlepiej wcale.



Schrony w Wilczym Szańcu zostały wysadzone w 1945 roku przez Armię Czerwoną. Ładunki wybuchowe porozrywały ściany, podrzuciły stropy; umożliwia to obejrzenie konstrukcji bunkrów niejako od podszewki, można stwierdzić naocznie, co kryje się za opisem "betonowy strop siedmiometrowej grubości". Z porozsadzanych bloków sterczą pogięte zbrojenia. Z tego powodu jest to teren dość niebezpieczny, ale równocześnie wspaniale nadający się do wspinaczki :).




Jedną ze szczególnych atrakcji jest drabinka na dach, która zachowała się w całości w bunkrze przeciwlotniczym. Jednak i bez drabinek wiele miejsc nie przeznaczonych standardowo dla turystów jest dostępnych przy minimalnym (a czasami trochę większym) wysiłku - a oglądania Wilczego Szańca wyłącznie z powierzchni ziemi zdecydowanie nie polecam. Warto zapuścić się w korytarze, do wnętrza schronów, i odkryć własną drogę przez kwaterę Fuhrera.




Przewodnik po obiekcie i rys historyczny znajdziecie TUTAJ. Polecam lekturę wspomnień, można dowiedzieć się rzeczy nieco ciekawszych niż na lekcjach historii.



Po intensywnie bunkrowej sobocie nadszedł czas na nocleg w Rucianym-Nidzie oraz na chilloutowy niedzielny rejs statkiem do Mikołajek.



Bunkry eksplorowali: Mad, ThT, Krisk8 i Irena.


Pokaż mad about journey spots na większej mapie

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz