23.04.2009

Na południe 19-20.07.2008. Praga


Nowy pomysł: a może by tak odpocząć troszkę od bunkrów i ruin, ukulturalnić się trochę, zobaczyć jakieś ładne miasto? I tak oto wymyśliliśmy sobie, żeby jechać do Polanicy. Ale pomysł ten okazał się chyba trochę za mało szalony jak na nas, i w efekcie wylądowaliśmy... w Pradze.



Połowa naszej wycieczki poznała ten niecny plan dopiero na granicy z Czechami, gdy zaproponowaliśmy im wymianę złotówek na korony. Aż do tego momentu, budząc się na chwilę ze słodkiej drzemki, pytali nieustannie: "Daleko jeszcze ta Polanica?". Niom. Daleko z tyłu. 


O tym, co to jest Praga i gdzie się znajduje, chyba nie muszę pisać :). Gdyby jednak ktoś potrzebował tych info, oraz wielu innych przydatnych początkującym prażanom rzeczy, znajdzie je na przykład TAM.



Sława Pragi jako jednego z najpiękniejszych europejskich miast jest w pełni zasłużona. Przyjechaliśmy tam o 7.00 rano, dlatego mogliśmy spokojnie zwiedzić prawie pusty Most Karola, a potem wyruszyć na równie ciche i spokojne o tej porze ulice Hradczan. Pierwsze zorganizowane grupy przestępcze... wróć, turystyczne zaczęły nam deptać po piętach dopiero dwie godziny później.



Niestety był i minus tak wczesnego przybycia do miasta - nie mieliśmy okazji wejść na Złotą Uliczkę. Żałuję, bo zapamiętałam ją z mojej pierwszej wizyty w Pradze jako miejsce absolutnie magiczne, a nie mam stamtąd żadnego zdjęcia. Na szczęście w Internetach jest ich co niemiara, a poza tym Praga blisko - rzecz wciąż możliwa do nadrobienia.



Tak mi w życiu wyszło, że Praga jest pierwszą europejską stolicą, którą zwiedziłam. Byłam wcześniej w Warszawie, ale jej nie zwiedzałam. Pierwsza była Praga! Po raz pierwszy byłam tam w 1994 lub 5 i już wtedy mój zachwyt nie miał granic. A teraz mój zachwyt nie ma granic dosłownie, przynajmniej dopóki nie mam ochoty wyjechać dalej, niż sięgają na południe Węgry.







Wątpię, czy turyści oglądający Pragę w godzinach szczytu mają możliwość dostrzeżenia wszystkich detali, a fantazję w upiększaniu swojej stolicy Czesi mają od wieków nieograniczoną. Przy tym nie wiem, jak oni to robią, ale bogactwo ornamentyki wcale nie sprawia wrażenia kiczu ani nadmiaru; przeciwnie, ma swój specyficzny, urokliwy klimat. Nam w kilku miejscach przypomniał się świat gry The Elder Scrolls IV: Oblivion. Praga spokojnie mogłaby posłużyć jako tło do historii osadzonej w realiach fantasy.




W tym prawdziwie europejskim mieście, gdzie słychać chyba wszystkie języki świata, znaleźliśmy jednak coś bardzo, bardzo swojskiego. Jak to się stało, że nasz Maluszek, polski włoski fiat, zawitał do świata Skod? To pozostanie jego tajemnicą :).




Im wyżej słońce na niebie, tym tłoczniej zaczęło się robić w Pradze, a i nam kilkugodzinne chodzenie po mieście dało się we znaki, więc pożegnaliśmy stolicę Czech i wyruszyliśmy w drogę powrotną - to znaczy do Polanicy. Przed granicą zahaczyliśmy jeszcze o hipermarket, by bardziej z przyzwyczajenia niż z potrzeby zaopatrzyć się w czeski alkohol. A potem, z kilkoma jeszcze atrakcjami po drodze - jak na przykład zjazd trasą ze Spalonej - dotarliśmy w nasze pierwotne miejsce docelowe.

4 komentarze:

  1. w Pradze są odkryre przez studentów archeologii podziemia, dostęp jeszcze w zeszlym roku był dostępny po częsci <50m> dalej "można" na własną ręke niestety wtedy nie miałem latarki :p. w tym roku jade 18.08 głownie żeby pochodzić po podziemich. ponoć przypominają te w paryżu.

    Hellifax

    OdpowiedzUsuń
  2. Hmm, o tym nie miałam pojęcia, dzięki za info, skorzystam jeśli tylko będzie sposobność. Będę także wdzięczna za każde informacje na ten temat. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Aha, Prága, á, to znám, to znám, to je u Varššavy.

    OdpowiedzUsuń
  4. Praga zawsze zachwyca... Za pierwszym...dziesiątym razem.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...