Powtórki 29-30.08.2008. Malbork


Malbork dla większości z nas nie był powtórką, tylko debiutem. I to nieplanowanym, ale napatoczył się nam po drodze, więc weszliśmy :).






Nie był to jedyny pierwszy raz na tej wycieczce. I nie jedyny ostatni. A zresztą... czy nie jest tak, że wszystko co robimy w życiu, jest po raz pierwszy i zarazem ostatni? Tylko raz mogłam zwiedzić Malbork pierwszy raz, a gdy pojadę tam znowu, to będzie mój jedyny drugi raz... W innej pogodzie, z innymi ludźmi, w trakcie innej trasy...




Z przewodnika zrezygnowaliśmy - w ten sposób zyskujemy może mniejszą wiedzę, ale za to więcej własnych wrażeń i przemyśleń. Skorzystaliśmy jedynie z przewodnika w formie papierowej. I w formie tablic przy poszczególnych obiektach, z niezrównanym duetem dubbingowym :). Szkoda, że państwo tego nie słyszą...





Zamek w przeważającym procencie jest tylko rekonstrukcją, więc we mnie jak zwykle wzbudził uczucia mieszane. Fajnie, że odbudowali! Gdyby tego zaniechali, strata byłaby ogromna. Ale trochę jednak szkoda, że to nie oryginał... Pierwotny klimat można poczuć tylko w kaplicy.


Ale ta ilość czerwonej cegły i tak robi swoje. Jestem z Łodzi... pokaż mi czerwoną cegłę, a pójdę jak szczur za dźwiękiem fletu... Urzeczona.



Szczerze mówiąc, nie umiem za bardzo pisać o zamkach. A szczególnie o tym w Malborku, bo rozmiar budowli i jej historia ciągnąca się przez wieki troszeczkę przerastają założenia bloga :). Jest tam tyle wnętrz, ekspozycji, ukazujących przekrojowo dzieje zamku, tyle korytarzy i widoków, że można się w tym łatwo pogubić (no cóż, szczególnie bez przewodnika). Na szczęście wszystko jest fachowo opisane na TYM portalu.




Dlatego nie będę pisać o zamku. Pokażę go na zdjęciach, to znacznie ciekawsze.



Za to zrobię kolejną małą wycieczkę osobistą i napiszę o tym, że od tego wyjazdu datuje się prawdziwy początek naszej paczki. Przynajmniej dla mnie. Ale myślę, że nie tylko. To był początek nowej ery... Początek mojego Dream Teamu.


A wracając jeszcze na chwilę do zamku, najbardziej rozweselił nas widok krzyżaka - no bo jak to, być w Malborku i nie zobaczyć choćby jednego. Nawet jeśli to tylko pająk :).





Pokaż mad about journey spots na większej mapie

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz