
Nasz powtórkowy weekend zakończyliśmy ponownymi odwiedzinami w Gierłoży, by jeszcze raz zobaczyć schrony Wilczego Szańca. Tam w przeciwieństwie do Gródka nic się nie zmienia :) Druty jak sterczały z betonu, tak sterczą, tablice jak ostrzegały przed chodzeniem w niebezpieczne miejsca, tak ostrzegają, a my tak samo jak i wtedy, wykorzystaliśmy teren fortyfikacji w najlepszy możliwy sposób.

Przewodnicy, oprowadzający bardziej zorganizowane grupy, zwykle przymykają oko na świrów chcących zobaczyć więcej. Dostaliśmy tylko zakaz skakania :)

Byłam z siebie dumna podczas tej wycieczki, ponieważ poprzednim razem odpuściłam sobie znaczną część wspinaczek i wiele miejsc zobaczyłam tylko na zdjęciach i filmach. Tym razem byłam twarda i podążałam wytrwale za męską częścią ekipy (haha, żeńską częścią byłam ja:)) Warto było. Chociaż wysokości, na jakich można się znaleźć, czasami zaskakują...
Kto wie, czy i w tym sezonie nie napiszę paru słów o kolejnej wizycie w Szańcu. To miejsce jakoś nam się nie nudzi :)
A tym razem na wycieczce byli: Mad, ThT, Krisk8, CorNick i Pan Arkadiusz :)
Pokaż mad about journey spots na większej mapie
A są relacje z wcześniejszych odwiedzin Wilczego Szańca?
OdpowiedzUsuńTak, tutaj : http://madaboutjourney.blogspot.com/2009/04/mazurskie-bunkry-part-2-gieroz.html :)
OdpowiedzUsuń