06.05.2009

Kasprowy Wierch 1.01.2009



Ostatnią tegoroczną wyprawą w ramach pobytu w Trybszu (a właściwie pierwszą tegoroczną wyprawą w ogóle) była komercyjna wycieczka na Kasprowy Wierch. Był to jednocześnie ostatni dzień naszego zimowego wypoczynku, więc spędziliśmy go miło i spokojnie, jak prawdziwi turyści :). By nie stracić połowy dnia w kolejce do kasy, bilety kupiliśmy w biurze podróży w Zakopanem w przedsprzedaży i wszystkim polecamy ten sposób.



Kasprowy to, jak wiadomo, przede wszystkim supernowoczesna kolejka linowa i wspaniałe widoki  z wysokości 1987 m na Tatry. No i ciekawe trasy zjazdowe dla narciarzy i snowboardzistów. Aha, no i jeszcze granica ze Słowacją. I mega dużo ludzi. Ale dla niesamowitej panoramy gór warto tam się wybrać, chociaż podobno góry wszędzie wyglądają tak samo (lol).




Było ślicznie, mroźno, śnieg skrzypiał i lśnił, widoczność była doskonała, świeciło słońce, zostały spełnione wszelkie warunki, by wprawić nas wszystkich w pozytywny nastrój. Kasprowy to naprawdę fajne miejsce na spędzenie pierwszego przedpołudnia całkiem nowego roku.




Na górze, w przeciwieństwie do innych szczytów, na których widywałam zrozpaczone i zdezorientowane brakiem sklepików turystki, jest bar, restauracja, nawet WC. Tu (tzn. nie w WC, tylko na szczycie Kasprowego) spotyka się i zaczyna kilka szlaków pieszych, tras narciarskich i mniejszych wyciągów obsługujących poszczególne odcinki.




Wszelkie przydatne informacje dotyczące kolejki linowej i Kasprowego Wierchu znajdują się na TEJ stronie. Warto tam zajrzeć, by zaplanować sobie wjazd odpowiednio wcześniej, szczególnie w szczycie sezonu narciarskiego.


Kolejką na szczyt bujali się Mad, ThT, Krisk8 oraz Krzysiek i Bożena.


Pokaż mad about journey spots na większej mapie

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...