Łódź 2.05.2009. Strzelnica Brus.



Majówka, długi weekend (no, w tym roku nie aż taki długi ;)), to cudowna okazja, żeby gdzieś pojechać. My offowo nie pojechaliśmy. Zostaliśmy w Łodzi i przez 2 dni byczyliśmy się na działeczce, zaopatrzeni w sporą ilość białka zwierzęcego przeznaczonego na grill oraz w napoje chłodząco-rozgrzewające. Ale potwierdziła się reguła, że nawet nie ruszając w daleką podróż, zawsze można znaleźć sobie coś fajnego - my znaleźliśmy opuszczoną strzelnicę na byłym poligonie wojskowym na Brusie.



Świetnie się złożyło, bo nawet mieliśmy ze sobą wiatrówkę. Na szczęście nikt nie został postrzelony (zresztą postrzeleni jesteśmy "fabrycznie"), ale bez ofiar się nie obeszło... Ktoś tam chyba skręcił kopytko.



Nie jest to jakieś megainteresujące miejsce, ale my i tak byliśmy zachwyceni, znalazłszy na własnym podwórku namiastkę tego, co uwielbiamy zwiedzać najbardziej. Dla miłośników opuszczonych budowli to raczej taka ciekawostka, niż obiekt pożądania.



Obiekt składa się m.in. z opuszczonego budynku oraz ze stanowisk strzelniczych zakończonych wysokim wałem usypanym z ziemi, a w bliskiej okolicy podobno jest więcej ciekawostek do obejrzenia, może dotrzemy tam następnym razem na zdrowych nogach. Jest po czym pobiegać.



Polecam zabrać ze sobą biszkoptowego labradora, obserwacja stopniowej zmiany maści na czarną jest bezcenna :). Jak również obserwacja fascynacji robaczkami, co w trawie piszczą...



Poligon jak poligon... Pacholęciem będąc, chodziłam tam na jeżyny. Wspomnieć jeszcze mogę ciekawą historię, że od dziecka miałam o mojej działeczce - miejscu zabaw, beztroski i hodowli pomidorów w inspektach - prawdziwie koszmarne sny. Dopiero jako dorosła osoba dowiedziałam się, że tutaj odbywały się masowe egzekucje, a poligon jest miejscem spoczynku wielu nieznanych ofiar...



Na strzelnicy byliśmy (Mad, ThT, Krisk8, Cornick i Arek) tego dnia po raz pierwszy, ale nie ostatni. O ile mnie pamięć nie myli, od tamtej pory byli tam już wszyscy, którzy choć na chwilę przewinęli się przez Dream Team.

2 komentarze:

  1. na zdrowych nogach powiadasz :D

    OdpowiedzUsuń
  2. No przecież nie o zdrowych zmysłach raczej ... :D

    OdpowiedzUsuń