06.05.2009

Safari 18-19.04.2009. Muzeum Archeologiczne Biskupin



Nadejszla w końcu chwila, by zainaugurować sezon 2009. Żeby nie rzucać się od razu na nazbyt intensywną wycieczkę, nie zaplanowaliśmy niczego poza noclegiem w Rewalu i zwiedzaniem Biskupina... i w efekcie zafundowaliśmy sobie na maxa intensywną wycieczkę :). W dodatku urozmaiconą spontanicznym wystąpieniem dużej liczby zwierząt rozmaitych gatunków - normalnie chwilami całkiem jak na safari.





Tak więc od początku. Rankiem znaleźliśmy się w Biskupinie. Otwarte od 9.00, my nadgorliwie przybyliśmy o 8.00, ale ponownie spotkaliśmy miłych ludzi na swej drodze i zostaliśmy wpuszczeni (po zakupieniu biletów rzecz jasna). Dzięki temu mogliśmy zwiedzić gród prawie całkiem samotnie.





To był mój drugi raz w Biskupinie... Po raz pierwszy byłam tam na szkolnej wycieczce (kto nie był... ;)). Osada już wtedy wywarła na mnie ogromne wrażenie, na tyle duże, że aż napisałam opowiadanie z akcją osadzoną w tymże grodzie za czasów świetności. Nie zajęło dużo miejsca na papierze, za to w mojej głowie było istną epopeją :).



Na szczęście nie tylko grafomańskie czyny były efektem tamtej wizyty; fascynacja pradawną kulturą łużycką pomogła mi też nieco poprawić notowania na lekcjach historii, która zazwyczaj nie była moją mocną stroną (do fascynacji historią w ogóle dojrzewałam dość długo).



Rekonstrukcja osady do dziś wygląda tak, jak ją zapamiętałam. Strzechy - niesamowite rękodzieło architektoniczne, kryjące drewniane chaty z narami i paleniskami w izbach, posępna brama, niepokojące odgłosy z jeziora zza wału... To wszystko działa na wyobraźnię, nic dziwnego więc, że podziałało na moją, gdy była jeszcze dosyć młodociana i rozpasana.



Gród otoczony jest bagnem, z którego wystają autentyczne, zachowane fragmenty osady, dające pojęcie o jej rzeczywistym kształcie i wielkości. To wszystko ma niesamowity, prawie nierealny klimat, szczególnie gdy jesteśmy jedynymi zwiedzającymi.




Na tym etapie byliśmy jeszcze pod wrażeniem napotkanego na drodze małego zajączka, ale szybko o nim zapomnieliśmy, gdy na drodze na zachowany plan filmu "Stara Baśń" wylazły na nas prosto z zarośli dwa rude byki. Wywarło to na nas takie wrażenie, że do dziś pełni emocji wspominają to nawet ci, którym się tylko zdaje, że tam wtedy byli. Natomiast z glinianego pieca do wypiekania chleba wyskoczyła polna mysz. Reszta zwierząt była już na szczęście w zagrodach (koniki polskie, kozy i owieczki).



Na oficjalnej stronie Biskupina znajdziecie więcej przydatnych informacji, m.in. o godzinach otwarcia muzeum ;).







Pokaż mad about journey spots na większej mapie

4 komentarze:

  1. ciekawe połącznie kultury łużyckiej z parowozem :) polecamy

    OdpowiedzUsuń
  2. Byłem tam kilka lat temu. Piękne miejsce. Za rok, dwa chcę tam zrobić kolejną wyprawę. Tym razem jednośladem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na jednoślad idealna destynacja :). Ale nie tylko, ten rejon jest generalnie bardzo uroczy i bogaty w atrakcje.

      Usuń
  3. Byłem tam ładnych parę lat temu. Muszę kiedyś tam wrócić, ale tym razem moim jednośladem.

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...