
Kolejna wyprawa w ramach pobytu w Trybszu to wielki wypad krajoznawczy na Słowację. Nie mieliśmy w planach zwiedzania niczego konkretnego, po prostu wsiedliśmy w samochód i pojechaliśmy objechać Tatry dookoła :)

Pierwsze, co zwraca uwagę po przekroczeniu granicy Słowacji zimą, to drogi. Nie są, jak u nas, solone, tylko wysypane drobnym żwirkiem. Dzięki temu zachowują dobrą przyczepność i nie psują się od soli- jazda po słowackich trasach była czystą przyjemnością. Do tego dochodzi jeszcze walor estetyczny- zamiast polskiej rozciapanej brei podziwialiśmy białe wstęgi wijące się pośród gór i lasów aż po horyzont.

Słowackie Tatry są przepiękne, wie to każdy, kto widział je chociaż raz. Widoki były niezwykłe, bajeczne i na tyle zróżnicowane, że podczas 5-godzinnej wycieczki nie nudziliśmy się ani przez sekundę, praktycznie nie wysiadając z samochodu.

I nie mam tutaj na myśli wyłącznie krajobrazów górsko-leśnych; równie pięknym widokiem była zwykła droga ciągnąca się wśród pól, po bokach której stały jabłonki obsypane czerwonymi owocami (tak, zimą!).

W drodze wypatrzyliśmy nawet (jak to my) nieduże, interesująco wyglądające ruinki, ale niestety nie było możliwości zaparkowania w pobliżu i obejrzenia dogłębnego :)
O słowackich górach (nie tylko o Tatrach) oraz o atrakcjach, jakie oferują, można poczytać sobie na TEJ stronie.
Po Słowacji brykali: Mad, ThT, Krisk8
Wyświetl większą mapę
0 komentarze:
Prześlij komentarz