piątek, 12 czerwca 2009

Mazury 29-31.05.09. Piramida&mosty

Obejrzywszy śluzy, wyruszyliśmy tam, gdzie rosyjskie kule śmigają po polach :)

Rapa znajduje się dosłownie przy samej granicy z Rosją i serio serio- słychać było strzały. Podobno to ćwiczenia, rosyjskie wojsko dostało zapas amunicji i ucieszywszy sie jak dziecko, postanowiło sprawdzić, jak działają małe i duże pociski :) A my postanowiliśmy obejrzeć słynną piramidę, gdzie spoczywają zmumifikowane szczątki rodziny Farenheitów.


Budowla owszem, robi wrażenie, jako ze jest raczej jedyna w swoim rodzaju. Niestety można ją obejrzeć tylko z zewnątrz, co jest jednak zrozumiałe, biorąc pod uwagę jej specyficzny charakter oraz mentalność potencjalnych zwiedzających. Szczątki podobno pozbawione są głów, decyzja o zamurowaniu wejścia i zakratowaniu okien zapewne pomogła ocalić resztę części ciała. Cóż, obejrzeliśmy grobowiec tak dokładnie, jak to było możliwe i pognaliśmy dalej.


Dalej- to znaczy obejrzeć mosty linii kolejowej, budowanej przez Niemców w okresie międzywojnia. Pierwsze z nich znajdują się w Kiepojciach. Są to solidne, betonowe, łukowo sklepione mosty. Do jednego z nich spokojnie można dojechać gruntówką, a dwa kolejne są jakieś 400 metrów dalej- akurat na przyjemny spacerek nasypem.


Mosty są niedokończone, a także pozbawione barierek i dosyć wysokie, wiec osoby z lękiem wysokosci mogą poczuć się tam troszeńkę niepewnie :) Zarówno same mosty, jak i rozciągający się z nich widok na okolicę są przepiękne i niepowtarzalne, warto więc nawet trochę się pobać, żeby je zobaczyć.


Mosty w Stańczykach są oddalone zaledwie o kilka kilometrów i eh, te to dopiero sprawiają, że człowiek czuje się malutki! W przeciwieństwie do kiepońskich są udostępniane odpłatnie, ale jest to koszt rzędu 3-4 złotych, wiec nie majątek. Wysokosć mostów wynosi ok. 40 metrów. Jeden z nich został wyremontowany i niestety stracił trochę na wyglądzie, bo wygląda teraz jak deptak. Drugi jednakże ciągle ma klimat lekkiej dekadencji :) Wrażenie ogromu przestrzeni jest niezapomniane, wysokość konstrukcji sprawia, że równie imponująco wyglądają z góry, jak i z dołu.

Stańczyki były ostatnim punktem na naszej mapie, więc po ok. 12 godzinach zwiedzania i 20 godzinach trasy zawinęliśmy do portu w Rucianym-Nidzie i resztę wyjazdu spędziliśmy żeglując, grillując, świrując i chilloutując :)

Mazury zwiedzili: Mad, Krisk8, ThT, CorNick & Arek.


Pokaż mad about journey spots na większej mapie


Pokaż mad about journey spots na większej mapie

0 komentarze:

Prześlij komentarz