Mazury 29-31.05.2009. Mosty w Stańczykach



"Małe Stańczyki" zaliczone, no to teraz kolej na te duże! Od swoich mniejszych krewnych w Kiepojciach mosty w Stańczykach są oddalone zaledwie o kilka kilometrów i... eh, te to dopiero sprawiają, że człowiek czuje się malutki!



W przeciwieństwie tych pierwszych są udostępniane zwiedzającym odpłatnie, ale jest to koszt rzędu kilku złotych, więc żaden majątek. Chyba, że chce się skorzystać z dodatkowej atrakcji, jaką jest skok na bungee. Ale to trzeba wcześniej ustalić z firmą zarządzającą mostami.



Wysokość mostów wynosi ok. 40 metrów - to sprawia, że równie imponująco wyglądają z góry, jak i z dołu. Jeden z nich został wyremontowany i niestety stracił trochę klimat, bo wygląda teraz jak deptak. Drugi jednakże ciągle ma powiew lekkiej dekadencji i straszy rozsypaniem się, więc chodzenie po nim było bardziej emocjonujące.



Wokół tych niezwykłych budowli narosło wiele legend i pytań. No cóż, faktycznie powstały w miejscu dość dziwnym - na odludziu, na terenie, który całkiem niedaleko stąd jest już całkiem płaski i nie wymaga tak zaawansowanych konstrukcji... Po co? Jak? Czysty popis niemieckiej myśli technicznej?
Wiele ciekawostek i faktów możecie poznać na oficjalnej stronie Mostów w Stańczykach.


Z powodu konstrukcji przypominającej kształtem rzymskie akwedukty, mosty bywają nazywane Akweduktami Puszczy Romnickiej.



Stańczyki były ostatnim punktem na naszej mapie, więc po ok. 12 godzinach zwiedzania i 20 godzinach trasy zawinęliśmy do portu w Rucianym-Nidzie i resztę wyjazdu spędziliśmy żeglując, grillując, świrując i chilloutując.



Mazury zwiedzali: Mad, Krisk8, ThT, CorNick i Arek.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz