środa, 17 czerwca 2009

Warszawa 7.06.2009. Atomowa Kwatera Dowodzenia & Zofiówka

Wycieczka do Warszawy narodziła się z potrzeby odeskortowania Ireny na lotnisko im. Chopina, skąd samolot zabrał ją do Sztutgartu. No cóż, takiej wyprawy można tylko pozazdrościć. Ale można też skorzystać z okazji i zwiedzić okolice stolicy :)



Zaledwie kilka lat temu ludzkość dowiedziała się o istnieniu schronu przeciwatomowego w Puszczy Kampinoskiej. Oczywiście, nie powstał on dla jakichś tam szarych szaraczków, tylko dla najwyższych władz na wypadek ataku jądrowego. Ale jest już władzom niepotrzebny, bo mają ponoć nowy- więc ten niszczeje, a przy okazji stanowi nie lada gratkę do zwiedzania. Ochrony brak, brama ukradziona, wstęp wolny. Jeśli planujecie zwiedzić podziemia, dobre latarki są nieodzowne, bo ciemności są iście egipskie- a jeśli nie chcecie zapuszczać się w głąb, to... może w ogóle tam nie jedźcie... :)



Schron, mimo że już mocno rozszabrowany i zdewastowany, nadal imponuje wielkością i rozmachem przedsięwzięcia. Sięga dwie kondygnacje pod ziemię, a wejścia są zamaskowane przez dwa budynki przypominające zabudowania szkolne. Wewnątrz można znaleźć m.in. dwupoziomową, wygłuszoną salę taktyczną. Zapach diesla prowadzi zaś do pomieszczenia z agregatem prądotwórczym. Zwiedzając, patrzeć należy pod nogi, bo można w coś wdepnąć, czasami nawet w coś bardzo głębokiego (np. w niższą kondygnację).



Wrażenia są absolutnie fantastyczne, szczególnie jeśli wcześniej grało się w Fallouta- tam można poczuć ten postnuklearny klimat, mimo że na szczęście jest jeszcze antenuklearny i żadne mutanty po pustkowiu się nie kręcą (w jednym z pomieszczeń mutuje kleks dżemu owocowego, ale parę lat to jeszcze potrwa :)).
Dokładny opis kwatery jest m.in. na Wiki.




Tego samego dnia udało nam się jeszcze zwiedzić Zofiówkę w Otwocku, czyli ruiny szpitala dla umysłowo chorych Żydów. Budynki nosiły ślady świeżej walki, na szczęście o tej porze paintballowców już nie było- tylko wszechobecne kulki z farbą :)



Sanatorium składało się z naprawdę pięknych budynków i nie mogę wyjść z podziwu, że nie znalazł się projekt na ich zagospodarowanie- ale Otwock chyba ogólnie ma pecha jeśli o to chodzi. W okolicy sypie się kilkanaście innych zabudowań... ale los Zofiówki, z jej ciekawą architekturą i przejmującą historią, jest szczególnie smutny.


Ze środka wyniesione jest dokładnie wszystko, włącznie z parkietami. Zwiedzania jest sporo, od piwnic aż po dachy; wszędzie można trafić na "tajne" przejścia, korytarze, zakamarki. Poddasze jednego z budynków jest doszczętnie spalone- tam stąpając po podłodze trzeba naprawdę uważać. Trafiliśmy na przepiękną wieczorną pogodę, co spotęgowało jeszcze wrażenie tajemniczości. Ciekawe rzeczy o Zofiówce można przeczytać TU, a TUTAJ- trochę wiedzy w pigułce (ups, chciałam powiedzieć w skrócie).



Urbanistycznej eksploracji dopuścili się: Mad, Krisk8, ThT, Arek; natomiast do Stuttgartu poleciała: Irena :)

0 komentarze:

Prześlij komentarz