16.06.2009

Warszawa 7.06.2009. Atomowa Kwatera Dowodzenia



Wycieczka do Warszawy narodziła się z potrzeby odeskortowania Ireny na lotnisko im. Chopina, skąd samolot zabrał ją do Sztutgartu. No cóż, takiej wyprawy można tylko pozazdrościć. Ale można też skorzystać z okazji i zwiedzić okolice stolicy.


Ale znaczy że co, Zamek Królewski? Łazienki? Kolumnę Zygmunta? Taaa, jasne...
Nie. Dream Team jak zwykle chce sięgnąć, gdzie wzrok ni rozum nie sięga. 



Na wstępie pobłądziliśmy po lesie, zwątpiliśmy cztery razy, popytaliśmy i w końcu się znalazło. A wystarczyło iść główną drogą! Ale my nieprzyzwyczajeni... 



O istnieniu schronu przeciwatomowego w Puszczy Kampinoskiej ludzkość polskość dowiedziała się zaledwie kilka lat temu. Oczywiście nie powstał on dla jakichś tam szarych szaraczków, tylko dla najwyższych władz na wypadek ataku jądrowego. Ale jest już władzom niepotrzebny, bo mają ponoć nowy - więc ten niszczeje, bo po co szarym szaraczkom, a przy okazji stanowi nie lada gratkę do zwiedzania.





Wejście do samego środka nie było takie oczywiste. Już ze trzy razy myśleliśmy - no to na tyle będzie, idźmy stąd... i nagle masz - głębiej, głębiej i głębiej... I nagle krypta!



Ochrony brak, brama ukradziona, wstęp wolny. Jeśli planujecie zwiedzić podziemia, dobre latarki są nieodzowne, bo ciemności są iście egipskie - a jeśli nie chcecie zapuszczać się w głąb, to... może w ogóle tam nie jedźcie... 



Schron, mimo że już mocno rozszabrowany i zdewastowany, nadal imponuje wielkością i rozmachem przedsięwzięcia. Sięga dwie kondygnacje pod ziemię, a wejścia są zamaskowane przez dwa budynki przypominające szkołę.



Wewnątrz można znaleźć m.in. dwupoziomową, wygłuszoną salę taktyczną. Zapach diesla prowadzi zaś do pomieszczenia z agregatem prądotwórczym. Zwiedzając, patrzeć należy pod nogi, bo można w coś wdepnąć, czasami nawet w coś bardzo głębokiego (np. w niższą kondygnację).



Wrażenia są absolutnie fantastyczne, szczególnie jeśli chwilę wcześniej grało się w Fallout - tam można poczuć ten postnuklearny klimat, mimo że na szczęście jest jeszcze antenuklearny i żadne mutanty po pustkowiu się nie kręcą (w jednym z pomieszczeń widzieliśmy mutujący kleks dżemu owocowego, ale parę lat to jeszcze potrwa). Ale klimat stwierdzono.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...