15.09.2009

Teplice nad Metują 4.09.2009. Skalne Miasto

W lipcu zachwyciły nas skałki w rezerwacie Prządki. No cóż, nadal twierdzę że są urocze, ale czeskie skalne miasta biją je na głowę... Od Polanicy Zdroju Teplice są oddalone o ok. 50 km. jest więc to cel wspaniałej jednodniowej wycieczki samochodowej, a jeśli nie dysponujecie własnym autem, warto rozejrzeć się po lokalnych biurach podroży, ofert jest mnóstwo.


Jako pierwsze zwiedziliśmy Teplické Skály. Na parkingu i w kasie można płacić złotówkami, w cenie biletu otrzymacie wydrukowany na papierze ekologicznym przewodnik z opisem szlaku i zaznaczonymi najbardziej charakterystycznymi punktami. Pierwszym takim punktem na szlaku jest wejście na zamek Strzemię, gdzie trzeba pokonać ok. 300 stopni po schodach i drabinach. Zamek już nie istnieje, ale ze szczytu, na którym był postawiony, rozciąga się warta zobaczenia panorama okolicy.

Po zdobyciu Strzemienia wyruszyliśmy na szlak okrężny, gdzie przez ok. 4 godziny praktycznie nie wychodziliśmy z zachwytu. Poczułam się jak w jakiejś baśniowej, fantastycznej krainie, gdzie natura uformowała ze skał prawdziwe miasto, włącznie ze świątynią, grotami, ryneczkami, i postawiła wkoło kamienne straże, patrzące zewsząd i w każde miejsce. Szlak prowadzi między skalnymi ścianami, przez jaskinie i groty, po mokradłach, wzdłuż i w poprzek strumieni... Można poczuć się jak Drużyna Pierścienia w mieście elfów.


Oprócz niesamowitych form skalnych, noszących naznaczone typowo czeską fantazją nazwy, w rezerwacie można obejrzeć prawdziwe bogactwo roślinności. Na szlaku umieszczono cykl tablic dydaktycznych przedstawiających historię naturalną rezerwatu, są napisane jednak tylko po czesku.

Nadane nazwy są zazwyczaj niezwykle trafne i odnalezienie Żółwia, Głowy Psa czy Myśliwego na stanowisku nie sprawia większych problemów. Co więcej, ta zabawa wciąga na tyle, że po jakimś czasie zaczęliśmy wyszukiwać nowe formy i nadawać im własne nazwy.


Jeśli potrzebujecie więcej informacji praktycznych, odsyłam na oficjalną stronę. W naszej walucie normalny bilet wstępu kosztuje 12 zł. Co bardzo miłe z Czechów strony, na szlak można wybrać sie z psem! Musi być oczywiście na smyczy, ale to i tak milsze niż konieczność pozostawienia pupila w domu. Bilet dla psa kosztuje, o ile dobrze pamiętam, złotych trzy.

Miasto elfów zwiedzili Mad i Krisk8.


Pokaż mad about journey spots na większej mapie

4 komentarze:

  1. W ogóle tam nie widać turystów. Faktycznie tak swobodnie jest na szlaku?

    Petitek79

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja tam kiedyś byłam. I to miejsce jest rewelacyjne!!! Dzięki za przypomnienie.
    Viki

    OdpowiedzUsuń
  3. My byliśmy tam w piątek, czyli jeszcze nie w weekend, i turystów było trochę, ale w ilości, która kompletnie nie przeszkadzała w zwiedzaniu. Nie trzeba było się z nikim wymijać w wąskich przejściach, w każdym razie. Raczej luz. Podejrzewam, że w sobotę-niedzielę jest ciaśniej.
    Viki, zgadzam się- rewelacja :)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Idealne miejsce do hasania :D
    nie jedzcie tam w weekend, bo będziecie się czuli jak w Mielnie w sezonie w sobotę gdzie na ulice wpadają golfy i beemki a jedyni faceci jakich widać to disco dresy. Poza tym są głośniejsi niż Włosi i obnoszą się w tym, że za granicę wyjechali i narzekają na wszystko kłócąc się między sobą i patrzą zazwyczaj pod nogi pochłaniając kolejne metry szlaku. Ciekawostka. Jak wchodziliśmy na szlak - pewien odcinek wejścia i wyjścia jest wspólny (ok 1km). Kila rodzin wchodziło razem z nami i wiecie co? Oni już wychodzili zanim my przeszliśmy ten 1km :) - no masakra. Nie mówię, że się wlekliśmy, ale w prawo i w lewo tam też jest gdzie chodzić więc zaopatrzcie się w więcej czasu i coś do picia w ilości większej niż na trasę 6km.

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...