Głuszyca 6.09.2009. Osówka

Kompleks Osówka był ostatnią atrakcją naszych krótkich wrześniowych wakacji. Po dwudniowym bieganiu po skałkach postanowiliśmy wreszcie obejrzeć jakieś od środka :) Osówka należy bowiem do ogromnego labiryntu podziemnych, drążonych w litej skale korytarzy i sal, tajemniczego obiektu wybudowanego przez Niemców (rękami więźniów obozu Gross-Rosen) w czasach II WŚ.


Tak jak większość niemieckich projektów budowlanych, "podziemne miasto" zdumiewa rozmachem i próbami zastosowania nowatorskich rozwiązań konstrukcyjnych. Niestety, wielu prawdziwych twórców budowli zginęło podczas prac, ale jak wiadomo, to było akurat przez Niemców wliczone w koszta.


Kompleks można zwiedzić na kilka sposobów, w zależności jakim czasem dysponujemy i na ile oceniamy swoja sprawność fizyczną. My zdecydowaliśmy się na trasę ekstremalną, czyli wzbogaconą o przepływ łodzią desantową (jej stabilność pozostawia wiele do życzenia;)) oraz pokonanie "chodnika poszukiwaczy skarbów", czyli mostka na linach i wąskich kładek położonych bezpośrednio nad lodowatą wodą. Wdepnięcie nie jest zbyt miłe, bo temperatura panująca pod ziemią wynosi ok. 8 stopni, więc ogrzać się można dopiero na powierzchni- a zwiedzanie trwa około 1,5 godziny.


Wejście do kompleksu możliwe jest (niestety) tylko z przewodnikiem, co z jednej strony jest całkiem zrozumiałe, z drugiej jednak ogranicza mocno możliwość poczucia klimatu tego miejsca- a może to też kwestia tego, na kogo się akurat trafi.


Oprócz podziemi, w skład Kompleksu Osówka wchodzą też budowle naziemne- tak zwane "Kasyno" i "Siłownia". Warto się tam przejść, chociaż dla kogoś, kto zwiedził już chociażby Mamerki, nie jest to zaskakujący obiekt. Jeśli kiedyś będziecie mieli ochotę zwiedzić podziemne miasto, polecam świetnie opracowaną STRONKĘ (może mniej świetnie od strony grafiki, ale wszelkie potrzebne info powinniście tam znaleźć ;))



I tak oto, po ostatnim posiłku ze Złotej Kaczki, nadszedł czas powrotu do szarej codzienności- a sezon tripowy 2009 dobiegł końca. Uroczystego zamknięcia dokonali Mad&Krisk8 :)


Pokaż mad about journey spots na większej mapie

4 komentarze:

  1. Dwa ostatnie zdjęcia przypominają mi "Wilczy Szaniec" na Mazurach.
    Jak siebie znam, to pewnie bym się bałam wejść do tych podziemi. :)
    Pozdrawiam.
    Viki_on_line

    OdpowiedzUsuń
  2. Można doszukać się podobieństwa z Wilczym Szańcem, chociaż tutaj zabudowa naziemna jest raczej skromna, cała para poszła w podziemia. A tam, nie powiem, ciemno, zimno i tajemniczo- ale warto przełamać strach i jednak wejść, zwiedzający są chronieni przed niebezpieczeństwem w wystarczającym stopniu.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Zawsze jak tylko można pcham się pod ziemię :) W Osówce byłam już dwa razy, oczywiście skąpałam się w lodowatej wodzie :) Polecam jeszcze Włodarza - kolejną część kompleksu Riese. Tam byliśmy zaraz po otwarciu - testowano na nas trasę wodną, nawet nie do końca jeszcze oświetloną. Byli również w fazie testowania środka transportu - my płynęliśmy łodzią i wiem, że tak zostało (oczywiście byłam znowu...), ale podobno wcześniej wypróbowywali pontony (podziurawiły się), a nawet kajaki :)

    Uwielbiam tamte okolice, no i cały Dolny Śląsk - polecam Ci gorąco serię przewodników Joanny Lamparskiej. Myślę, że będą Ci się podobać :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Anczito, Włodarz jest u nas w planach jak najbardziej, już byśmy tam byli gdyby nie konieczność powrotu do domu ;) ale ponieważ także kochamy Dolny Śląsk, na pewno nadrobimy to jak tylko odtajają lody :)
    Dzięki za namiar na przewodniki, bo dobry przewodnik to skarb- na pewno je sprawdzimy.

    OdpowiedzUsuń