Uwaga- nie kupujcie biletów na Gubałówkę od koników, nas próbowali przekonać, że w kolejce do kasy będziemy stać godzinę, tymczasem przed nami bilety kupowało raptem kilka osób. Wagonik też nie był jakoś przesadnie zatłoczony.
Nowa kolejka jest wygodna i jedzie szybko, z mijanką na środku trasy, która w niektórych wywołuje dreszczyk emocji- a co będzie, jak wjedziemy nie na ten tor?!? O wypadkach na mijance nic mi nie wiadomo ;) Można jechać spokojnie.
Z góry rozciąga się fantastyczny, panoramiczny widok na Zakopane i Tatry- i głównie dla niego warto tam wjechać, chociaż można także oczywiście napić się grzanego piwka lub winka w jednej z knajpek. Pod warunkiem, że nie planujemy w najbliższej przyszłości jazy samochodem lub... na nartach ;P Wtedy herbatka. Ze szczytu prowadzą też ciekawe trasy narciarskie, a latem- piesze. A właściwie powinnam napisać- piesze przez cały rok, a narciarskie-zimą ;). Spacerkiem można wybrać się na Butorowy Wierch, skąd na dół można zjechac inną kolejką. Jest też na Gubałówce tor saneczkowy. Czynny latem :)
Kolej linowo-terenowa Gubałówka należy do spółki Polskie Koleje Linowe, o której więcej można poczytać na ich własnej stronie.



Pojechałbym sobie do Zakopca, ale przerażają mnie tłumy ludzi i fatalny dojazd.
OdpowiedzUsuńMy też tego nie lubimy. Ale od czasu do czasu przymykamy oko i dajemy się ponieść tłumowi- inaczej pewnych miejsc nigdy byśmy nie zobaczyli.
OdpowiedzUsuń