Powiem szczerze, że na pierwszy rzut oka Szczyrk nie był powalający. Rozpieszczona Polanicą i innymi bardziej malowniczymi górskimi miasteczkami, stwierdziłam "łeee tam...", tak jakbym sama nie mieszkała na co dzień w mieście, które większości zwiedzających się nie podoba... Więc nadal szczerze, pierwszym obiektem który jednak przekonał mnie, że Szczyrk to nie tylko wypożyczalnie sprzętu sportowego, był opuszczony (mam słabość, cóż poradzę...) ośrodek PTTK.
Trafiliśmy nań kompletnym i niespodziewanym przypadkiem, gdy wybraliśmy się na wieczorny spacerek :) Nagle oczom naszym ukazał się tenże.
Do środka wejść się nie da, a wandalami nie jesteśmy, wiec zadowoliliśmy się jakże klimatycznym zewnętrzem :) Noo i zaglądaniem przez szybki. PTTK w Szczyrku wygląda jak kolejny ośrodek opuszczony nagle i w wielkim pośpiechu, tak wielkim że nie ma nawet kiedy zabrać swojego kubka do kawy. Gdyby dało się wejść do środka, byłoby pewnie hasania a hasania :) jak w Pol-Hocie co najmniej.
Póki co, teren PTTK okazał się bardzo miłym zakątkiem do posiedzenia na ławeczkach i posnucia planów na nadchodzące dni. A apetyt na hasanie po opuszczonych zaspokoiliśmy z nawiązką w Kozubniku.
Mad, Krisk8, Dora, Zava & Koteksony.





Mi Szczyrk zaimponował. Spokojne miasteczko, szemrzący potok, cisza, nikt się nie spieszy, nie ma tłumów. No i doskonałe miejsce wypadowe na wędrówki po Beskidach :)
OdpowiedzUsuńZakwaterowanie co prawda miałem w Ustroniu, ale kto wie, może następnym razem właśnie Szczyrk:)
Ja też ostatecznie do Szczyrku się przekonałam i pewnie jeszcze nie raz tam zawitam :) Bo wszystko o czym piszesz, Petitku, to prawda :)
OdpowiedzUsuńoj prawda , prawda ...
OdpowiedzUsuńdo tego dodałabym - super powiązanie Szczyrk , Beskid i oczywiście Aspen - mniam
p.s. łeee ja nie mam swojej ksywki jak Wy ;p