13.07.2011

Zamki Dolnego Śląska 28.05.2011. Wojbórz



Były w historii Polski rządy, które miały plan wykreować z polskiego chłopstwa klasę robotniczo-niewolniczą, a reszty pozbyć się możliwie szybko i niekoniecznie dyskretnie. Niewolnik nie potrzebuje tradycji ani kultury, stąd wiele zabytków, które po II WŚ znalazły się na terenie Polski, skończyło jako smutne PGRy lub inne, równie mało prestiżowe instytucje. Taki był też los pięknego dworu w Wojborzu, którego próżno szukać w rejestrach zabytków, a nawet jeśli został tam umieszczony, to i tak niszczeje, rozkradany ze wszystkiego, co da się unieść lub porąbać.


W czasach swej świetności dwór w Wojborzu był własnością słynnego rodu von Goetzenów i prezentował się prawdopodobnie zachwycająco z zewnątrz, jak i wewnątrz. Pod warstwami tynku na murach zachowały się resztki zdobień sgraffitowych.



Bogato zdobiony portal wiódł przez nietypową, ulokowaną poprzecznie sień do dwóch kondygnacji przestronnych, łukowo sklepionych pomieszczeń, które w czasach mniej szczęśliwych zostały podzielone ścianami stawianymi w dowolnych miejscach na mniejsze i bardziej użyteczne, a niektóre dorobiły się nawet luksfer i kafli ceramicznych- a to ci bogactwo...



Na poddaszu natomiast można jeszcze dziś podziwiać ciekawą w formie więźbę dachową i misternie skonstruowany strop. Dach jest na szczęście w dobrym stanie i prawdopodobnie stanowi ostatnią nadzieję na ocalenie tego budynku- póki amatorzy palenia drewnem w piecu nie rozniosą owej więźby w pył...


O tym, co to portal, więźba dachowa i sgraffito nauczyli się podczas wycieczki Mad, Krisk8, Koteksony i Zava :)




Pokaż mad about journey spots na większej mapie

10 komentarzy:

  1. Straszne! Mam nadzieje, ze to, co dzieje sie z zabytkami na Dolnym Slasku zaalarmuje w koncu Unie Europejska, bo na polski rzad i wladze lokalne nie ma chyba co liczyc... My zwiedzalismy kiedys unikalny Kosciol Pokoju w Swidnicy, ktorego co prawda nie rozkradziono, ale ktory mozna zwiedzac tylko po wyblaganiu klucza od ukrywajacego sie przed turystami dozorcy.

    OdpowiedzUsuń
  2. Katasiu, ja też mam nadzieję, że uda się jeszcze ocalić te zabytki, bo to co się z nimi dzieje, to doprawdy jest wstyd i hańba... O Kościele Pokoju nie słyszałam jeszcze, ale zanotuję sobie w pamięci; mam nadzieję, że i nam uda się go zwiedzić. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Czesc Ja jestesmz Wojborza i na tym dworze som Tajne Przejscia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za czasow P.R.L pałac(ten na zdięciach)
      był siedzibą kierownictwa i miejscem pracy
      administracji P.G.R a później G.H.Z. Budynki dworu
      zamieszkiwali pracownicy gospodarstwa.W tym czasie stan
      tego pałacu był idealny.Jako był pracownik tego gospodarstwa
      wielokrotnie podziwiałem przepiękne płaskorzeźby na
      piecach kaflowych, czy też wspaniale zdobione drzwi z
      pozłacanymi klamkami z oprawą z rogu jelenia.Ówczesny
      wygląd tego pałacu należy zawdzięczać kierownictwu tego
      gospodarstwa, które nie szczędziło środków na remonty i
      konserwacje obiektu.Zagłada nastąpiła po upadku PGRrów.

      Usuń
  4. Tak są lecz zasypane..... kto wie co tam się kryje .... pozostał stary sad kwitnących jabłoni były tam piękne fontanny prze głównym wejściu . Z tyłu gdzie są stawy prawdopodobnie była nie wielka wieża znalazłem kiedyś tam gród od szczały stary kasztanowiec wszystkie dzieje tej budowli z pewnością pamięta. Można powiedzieć że to serce Wojborza które sypie się w kupę gruzu .Mam nadzieje że znajdzie się człowiek z pełną kieszenią i zainwestuje solidne piaskowca kamienie tworzą mur zdrowy dach jeszcze nie jest tak źle ..............

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "kto wie co tam się kryje...."ja wiem bo widziałem.
      Gdyby się komuś chciało i miał takie możliwości,to mógł by udrożnić wejście do pomieszczeń piwnicznych znajdujących
      się pod prawą stroną budynku pałacowego (tej od strony kasztanowca).Są to dwa niewielkie pomieszczenia a w nich
      kilka rozpadających się beczek,skrzynia drewniana ze
      zniszczoną uprzężą do jazdy wierzchem,mnóstwo butelek
      o dziwacznym kształcie.W sumie nic wartościowego ale
      warto by się temu przyjżeć.Wejście jest zasypane gruzem
      z cegły i piaskowca będącego pozostałością po pracach
      melioracyjnych prowadzonych w tym budynku w roku 1969.
      Z powodu dużego zawilgocenia piwnice uznano za nieprzydatne i szybko o nich zapomniano.
      pozdrawiam. mieszkaniec Wojborza

      Usuń
    2. Badania geosonarem potwierdzaja istnienie zasypanych pomieszczen piwnicznych pod budynkiem palacowym,oraz sztolni o dlugosci okolo 5m.prowadzacej ze srodkowej czesci piwnic w kierunku podworza.Obecnie trwaja starania o pozwolenie na odgruzowanie tych piwnic.Portzebne jest pozwolenie administratora obiektu oraz Konserwatora Zabytkow.
      Jugendklubhaus Geschichte Berlin.

      Usuń
  5. A zatem wychodzi na to, że pałac i otaczający go dwór są jeszcze bardziej tajemnicze i fascynujące niż to, co dane nam było zobaczyć... Dzięki za uchylenie rąbka tajemnicy, Mieszkańcu Wojborza. Wychodzi na to, że PGR-y jednak nie były takie złe jako instytucja ochrony zabytków- przynajmniej w tych czasach były one zaopiekowane... Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  6. PGR był dobrą instytucją ponieważ dawał prostym ludziom prace wyżywienie i zapewniał mieszkanie człowiek nie musiał opuszczać rodzinnych stron .
    Pracy szukać za granicą by zarobić na chlebem i przy tym traktowany z pogardą jako przybłęda .
    W skupisku równości i znajomych trwało życie bez nacisku aż takiego stresu i braku potrzeb jaki spotykamy dziś bez egoizmu ludzie wzajemnie sobie pomagali wspólnocie pełnej akceptacji .Gdy PGR upadł nastąpił nieład ponieważ prosty chłop który zajmował się polem bydłem itp . stracił pracę środki do życia istnienia bezrobocie jest czynnikiem wielu koszmarnych spraw Alkoholizm i nędza głód zimno gdybyś człowieku sam nie miał co zjeść i twoim dzieciom było zimno to z pewnością sam byś kradł złom i niszczył dobro historii zabytków by napalić w piecu bo życie i trwanie jest najwyższym bez cennym darem .
    Winę ponoszą tu siły rządzące bo to jak na statku kapitan kieruje załogą nie dbając o kulturę i sztukę pchający w materialny wirze zapytanie mieć czy być piszę Franek z PGR bloku co dziennie widzę te dwór przez balkon .....

    OdpowiedzUsuń
  7. Żeby nie było niedomówień... nie mam żadnych pretensji pod adresem pracowników PGR-ów. Winę za stan, w jakim znalazły się cenne zabytki ponoszą władze, dawne i obecne, a nie zwykli ludzie, którzy przede wszystkim muszą zadbać o byt. Zresztą większośc tych obiektów obróciła się w ruinę po upadku PGR-ów, nawet jeśli w czasach PRL były oszpecane luksferami i innymi kafelkami- ale przynajmniej ktoś o to dbał, tak jak potrafił.

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...