Trzecia, najmłodsza część Wołoskiego Muzeum Etnograficznego jest nie lada gratką dla miłośników mechaniki. Zgromadzone w niej zostały różnego rodzaju młyny wodne i nawet widząc już niejedno podczas naszych wycieczek, byliśmy szczerze zdumieni, jakie machinerie można napędzać wodą. Co więcej, nie są to tylko martwe rekonstrukcje, ale w pełni sprawne, działające urządzenia, uruchamiane sukcesywnie przez pracowników skansenu podczas zwiedzania.
Wodę, jak się okazuje, można wykorzystać nie tylko do przemiału ziarna. W Młyńskiej Dolinie można zobaczyć wszelkie ułatwiające życie na wsi urządzenia, od ostrzałki do noży, po tłoczarnie oleju, ubijaki do zmiękczania płócien, czy też- robiący chyba największe wrażenie- potężny brzeszczot do przecinania bali drewnianych. Zapomnijcie o elektronice i komputeryzacji- prawdziwe piękno i niezawodność kryją się w młynach wodnych :)
Zwiedzanie Młyńskiej Doliny odbywa się pod opieką przewodnika, który przy każdej z maszyn opowiada o ich przeznaczeniu, a potem przechodzi do prezentacji działania młynu. Oczywiście część opisowa jest prowadzona w języku czeskim, ale większość Polaków bez wielkiego trudu wyłapie najważniejsze informacje.
Spacer rozpoczyna się w wozowni, gdzie zgromadzono sporo ciekawych eksponatów pojazdów napędzanych tym razem siłą mięśni- końskich, rzecz jasna. Wejścia są bodajże co pół godziny, chociaż nie jestem tego całkiem pewna, bo jednak nie wszystko po czesku rozumiem ;)
To już ostatni odcinek opowieści o Wołoskim Muzeum Etnograficznym. Szczerze i sądzę, że jednogłośnie polecamy to miejsce- Mad, Krisk8 i Koteksony.




Młyny są takie urocze i pełne tajemnic :)
OdpowiedzUsuńLubię je odwiedzać.
Świetna wycieczka Mad!
O.