Kowary 22.09.2011. Kopalnia uranu

Nasza prawie ostatnia wycieczka w roku 2011. Ponownie Dolny Śląsk (nic nie poradzę;)), tym razem jednak dla urozmaicenia z bazą wypadową w Szklarskiej Porębie. Fantastyczny, bogaty turystycznie region, dla mnie w dodatku o wartości sentymentalnej, bo tam stawiałam swoje pierwsze "kroki" na nartach. 
Pierwszą atrakcją w ramach wyjazdu, długo wyczekiwaną i planowaną, była kopalnia uranu w Kowarach. Już na miejscu okazało się, że w tym starym górniczym miasteczku są dwie trasy turystyczne; czy warto zwiedzić obie, nie wiem - na pewno warto zwiedzić . Przy odrobinie szczęścia na rozdroży właściwy kierunek wskaże Wam przemiła starsza pani, dawna pracownica kopalni, z którą warto parę minut pogawędzić, bo ma w zanadrzu kilka ciekawych informacji.


Do Podziemnej Trasy Turystycznej Kowarskie Kopalnie prowadzi kawałek drogi pod górkę; im wyżej jednak się wspinamy, tym ładniejsze panoramy ukazują się oczom naszym, więc w tak zwanym międzyczasie zatrzymywaliśmy się kilka razy na zdjęcia i na świeże jeżyny prosto z krzaka (tak, NIEMYTE ;)).


Na miejscu miła niespodzianka - następna grupa wchodzi do kopalni już za równe 7 minut. I kolejna - następną grupą jesteśmy my - ja i Kris, ale pani przewodnik nie ma nic przeciwko temu, żeby oprowadzać dwie osoby. Od początku pełen profesjonalizm; później, gdy dajemy się poznać jako bywalcy sztolni, nasza przewodniczka daje się naciągać na luźniejsze rozmowy. 



W kopalni dla ruchu turystycznego jest udostępniony na razie tylko jeden korytarz, ale trwają prace nad rozszerzaniem trasy. Fotografie ukazujące stan sztolni przed rozpoczęciem jakichkolwiek prac porządkowych uświadamiają, jaki ogrom pracy został włożony przez grupę pasjonatów w to, żeby udostępnić zwykłym ludziom jedną z najpilniej strzeżonych kopalni PRL-u.  


Bogatą historię sztolni, które działały nie tylko jako kopalnie rud i kamieni półszlachetnych, ale i dzięki swoim właściwościom jako inhalatorium lecznicze, prezentują (oprócz przewodników oczywiście) liczne plansze, eksponaty i ekspozycje; są one jednak tak wkomponowane w korytarz górniczy, że nie zakłócają odbioru uroku tego miejsca. 


Oprócz innych złóż, w Kowarach odkryto uran. O, to się dopiero wzbogacili mieszkańcy Kowar. Nic podobnego, na uranie wzbogacili się Rosjanie. Polacy stanowili jedynie tanią siłę roboczą. Jak zwykle. Na pamiątkę na końcu trasy podziwiamy rekonstrukcję bombki atomowej. 


Zwiedzanie trwa około godziny. Jak zwykle w podziemiach, temperatury są raczej niskie, więc wskazana jest ciepła odzież i pełne buty.



Krzaczki jeżyn ogołocili Mad&Krisk8.


Pokaż mad about journey spots na większej mapie

8 komentarzy:

  1. To prawda :) A w pobliżu więcej takich fantastycznych miejsc- o nich już wkrótce :)

    OdpowiedzUsuń
  2. a widziałaś leżaczki - pozostałość po inhalatorium, które jakimś cudem przeoczyli złomiarze?
    zapraszam do moich galerii:
    http://picasaweb.google.com/rafal.sikorski.1972

    OdpowiedzUsuń
  3. Widziałam leżaczki :) W ogóle miejsce robi niezłe wrażenie. A teraz idę do Twoich galerii, bo widzę że jest co oglądać :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  4. Leżaki były :) i bombowe zakończenie

    OdpowiedzUsuń
  5. Niestety, można zwiedzać tylko Liczyrzepę - sztolnie. Kopalnia jest zamknięta od lutego 2014

    OdpowiedzUsuń
  6. Polecam. Byliśmy kilka dni temu. Fajna wyprawa.Pozdrawiamy wspaniałego przewodnika (z kucykiem na brodzie)

    OdpowiedzUsuń