Ilekroć widzimy na swojej drodze ruiny, istnieje duża szansa że prędzej czy później spenetrujemy je tak dokładnie, jak tylko się da. Kościół bez dachu przyciągnął naszą uwagę, gdy jechaliśmy zwiedzać sztolnie w Kowarach; tamtego dnia wracaliśmy inną drogą, ale już nazajutrz zaparkowaliśmy pod bramą.
Z zewnątrz imponujący, pochodzący z 1755 roku ewangelicki kościół swoich wiernych widział po raz ostatni w 1945. Od tego czasu popadał w ruinę, szczególnie po tym, jak stracił dach. Obecnie na szczęście ruina jest w stanie kontrolowanym.
Możliwość wejścia do środka mile nas zaskoczyła. W zamurowanych otworach drzwiowych pozostawiono drewnianą furtkę. Wystrój kościoła stanowią gęste, wysokie zarośla. Przez wysokie okna wpada światło słoneczne, tworząc ciekawy efekt zarówno zewnątrz, jak i wewnątrz bryły.
Oprócz ewangelickiego, Miłków posiada jeszcze jeden zabytkowy kościół pod wezwaniem św. Jadwigi, w pełni funkcjonalny i używany do dziś. Zafascynowani ruiną, nie przyglądaliśmy się jednak zbyt dokładnie Jadwidze, a szkoda, bo wszelkie znaki mówią, że warto. No cóż, na Dolny Śląsk zapewne jeszcze wrócimy ;)
Pokaż mad about journey spots na większej mapie





Ciekawa ruina, kiedyś to musiał być piękny kościół...
OdpowiedzUsuńO.