Sanok 30.12.2011. Muzeum Budownictwa Ludowego



Na przekór wszystkiemu na Sylwestra wyjechaliśmy sobie we dwoje na tzw. odludzie... czyli w Bieszczady. Co tu dużo mówić, bardzo sobie chwaliliśmy ten wyjazd. W odróżnieniu od poprzedniego pobytu w Polańczyku, tym razem kwatera była prima sort :) A i zwiedziliśmy kilka nowych, ciekawych miejsc, z których skansen w Sanoku od razu wskoczył na naszą listę top.




Jest to największy skansen w Polsce, i chociaż leży w mieście, jest tak malowniczo usytuowany, że zwiedzając to miejsce, ma się wrażenie totalnego oderwania od rzeczywistości. Jest tak, jakby XXI wiek nigdy nie istniał, a gospodarze łemkowskich chałup wyszli tylko na pole i mieli lada chwila wrócić do domu. Obszar skansenu jest ogromny, ciężko jest obejść wszystko, szczególnie jeżeli wynajmie się przewodnika- a bez niego zwiedzanie nie ma sensu, bo wtedy wszystkie wnętrza są zamknięte na trzy spusty...




Nasz przewodnik okazał się człowiekiem z pasją i z wielkim poczuciem humoru i myślę, że chętnie pokazałby nam więcej, gdyby nie natarczywe telefony z centrali po raptem dwóch godzinach nieobecności :) Oj warto wynająć przewodnika, szczególnie gdy oprowadzenie grupy dwuosobowej nie stanowi dla niego problemu :)
Sanocki skansen jest podzielony na kilka obszarów etnograficznych. Swoje miejsce mają tam Łemkowie, Bojkowie, Dolinianie i Pogórzanie; jest też sektor naftowy związany z historią przemysłową regionu, oraz najmłodsza część skansenu- Rynek Galicyjski, który w tym poście kompletnie zignorujemy, by wrócić do niego następnym razem ;) Jeśli chodzi o tematykę skansenową- totalna rewelacja.





Poza zabudową typowych gospodarstw wiejskich na uwagę zasługują zachowane na terenie skansenu cerkwie z bogato zdobionym wnętrzem. Tutaj można zobaczyć oryginalne ikonostasy i dowiedzieć się, jakie znaczenie ma każdy z ich elementów. Architektura sakralna ma w takich miejscach prawdziwie mistyczny wymiar :)



Jakkolwiek jest to malowniczy obiekt nawet w sezonie zimowym, koniecznie chcemy tam kiedyś wrócić wczesnym latem, bo aż szkoda byłoby nie poczuć klimatu bieszczadzkich wsi w okresie, kiedy rzeczywiście tętniły pełnią życia.




Skansen jest świetnie opisany na oficjalnej stronie, ale warto jeszcze zajrzeć TUTAJ, choćby po to żeby zobaczyć aktualniejszy i ciekawiej wykonany wirtualny spacer.




Rok zakończyli w Bieszczadach M i K.


Pokaż mad about journey spots na większej mapie

6 komentarzy:

  1. Mad, przypomniałaś mi Twoim wpisem moje dawne wycieczki w tamte tereny :) W Bieszczadach spędzałam zawsze wakacje.
    Pozdrawiam!
    O.

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo lubię klimaty jakie panują w Bieszczadach. Zdjęcia bardzo ładne. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Hej la Mad,
    byłam w Bieszczadach 11 lat temu i były to najfajniejsze wakacje w moim życiu. Zgadzam się, że skansen w Sanoku jest bardzo interesujący.
    Pozdrawiam :)
    Viki

    OdpowiedzUsuń
  4. Bieszczady zdecydowanie mają coś w sobie i chce się tam wracać :) Pozdrawiam i dziękuję za odwiedziny :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Trochę dziwnie wyglądają te wieże wiertnicze koło cerkwi. W pierwszej chwili pomyślałem, że to dzwonnice :). Jak ktoś lubi zapach nafty to można się wybrać do Bóbrki (koło Krosna). A relacja ciekawa - polecamy.

    OdpowiedzUsuń
  6. To prawda - ten kawałek industrialu jest dość zaskakujący w tym miejscu. No ale w końcu to kawał historii Podkarpacia. Bóbrkę też mamy na oku :) Dzięki za odwiedziny i pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń