Sanok 30.12.2011. Muzeum Budownictwa Ludowego- Galicyjski Rynek



Sektor miejski sanockiego skansenu jest jego najmłodszą częścią. Nie był on jednak utworzony ot tak, na łapu capu, bo coś trzeba było zrobić z unijnymi pieniążkami- projekt rynku powstawał nakładem pracy wielu ludzi od lat 80 ubiegłego wieku. Realizacje projektu rozpoczęto w roku 2009.


Galicyjski Rynek odwzorowuje układ małomiasteczkowej zabudowy z brukowanymi uliczkami i centralnie usytuowanym rynkiem, zgodnie z założeniami prawa magdeburskiego. Rynek otaczają drewniane domy, zamieszkane głównie przez rzemieślników i specjalistów. Za okno z widokiem na rynek pobierany jest podatek, więc im kto ma więcej okien od frontu, tym większy jego prestiż :)


Spacerując po Galicyjskim Rynku, można zajść do fryzjera, piekarza, trafiki; można też zaopatrzyć się w luksusowe towary w sklepie kolonialnym. Tu ma swoje domostwo nauczyciel, w końcu należy do miastowej elity. Raz do roku i od święta pukamy do drzwi fotografa, by mieć niepowtarzalną pamiątkę w postaci zdjęcia- ten fotograf to magik jakiś, pstryk i rodzina utrwalona na kliszy na wieki :) Jest też krawiec, zegarmistrz, stolarz i szewc- wszystko, co najważniejsze, załatwi się na rynku.


Projekt jest zrealizowany starannie; to, ze domy są nowo wybudowane wcale nie niweczy klimatu tego miejsca. Wnętrza są odwzorowane w najdrobniejszych szczegółach; widać, gdzie jest kuchnia, a gdzie miejsce zabaw dla dzieci. Sklepy zaopatrzone są w najlepsze towary, pakowane w metalowe puszki, jakie niejeden z nas pamięta z babcinych spiżarek.


Zwiedzanie wnętrz możliwe jest tylko z przewodnikiem. Podobno do niedawna domy były udostępniane zwiedzającym w całości; teraz niestety wstępu do dalszych pomieszczeń bronią zamontowane w przejściach sznury. Nawet nie chcę pytać dlaczego. Ale te puszeczki, grzebyczki, bibelotki pewnie tak kuszą... taka mała pamiąteczka... Szkoda, bo rekonstrukcje domów i sklepów są po prostu rewelacyjne pod każdym względem i pewnie niejeden babciny strych był przetrzepany w poszukiwaniu skarbów stanowiących obecnie wystrój wnętrz galicyjskiego miasteczka.


Sklep kolonialny i inne magiczne miejsca z przeszłości zwiedzili Mad i Krisk8.


Pokaż mad about journey spots na większej mapie

6 komentarzy:

  1. Rewelacyjne miejsce, warto się wybrać na wycieczkę w te rejony. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Rewelacyjnie wydane pieniądze, rekonstrukcja klimatyczna, nawet zapach jakiś taki odpowiedni.

    OdpowiedzUsuń
  3. Witaj, ten skansen oglądałem już na kilku blogach i zawsze mam wielką ochotę aby tam pojechać i go zobaczyć. Troszkę daleko, ale mam pewne plany na realizację dłuższego pobytu w tamtych okolicach, więc może wreszcie uda się tam być. Fajne zdjęcia, oddają nastrój tego miejsca.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Wkraj, polecam skansen, polecam całą okolicę- Bieszczady, Dolinę Sanu, Zalew Soliński, w ogóle całe podkarpackie... My byliśmy tam dopiero 2 razy, ale wracać będziemy na pewno jeszcze nie raz- nudzić się tam nie sposób :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  5. Super Ci wyszła ta wycieczka. Ostatnio tam byłem ponad 20 lat temu.
    PZD:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :) Przez 20 lat pewnie sporo się zmieniło... :)
      Pozdrawiam!

      Usuń