02.07.2012

Wapno 19.02.2012. Kopalnia soli


Katastrofy przemysłowe są zwykle bardzo spektakularne. Często pociągają za sobą katastrofę ekologiczną, nieraz zmuszają tysiące ludzi do ewakuacji, gdyż dotychczasowe miejsce ich pobytu nie nadaje się już do zasiedlenia. Nazwa Czarnobyl wciąż budzi grozę i inspiruje twórców to tworzenia coraz bardziej złowieszczych wersji wydarzeń (na ekrany kin właśnie wchodzi film Reaktor strachu, nie będę ukrywać ze jestem ciekawa, co sobą prezentuje). A jeśli ktoś kiedykolwiek zainteresował się tematem opuszczonych miast, z pewnością trafił na nazwę Centralia- ta historia też zostaje w głowie na zawsze.




Jeżeli pomyśleliście sobie "dobrze, ze w Polsce nie doszło nigdy do takiego kataklizmu", to przykro mi, ale jesteście w błędzie. W 1977 w obecnym województwie wielkopolskim, a wówczas pilskim, doszło do jednej z największych katastrof górniczych. Kopalnia soli w Wapnie została zalana przez wody podziemne.


W wyniku zalania korytarzy doszło do zapadania się ziemi w okolicy; pobliskie osiedle praktycznie przestało istnieć. Wybudowane dla pracowników kopalni bloki popękały i osunęły się w zapadliska. Ludność wsi została w ciągu krótkiego czasu bez pracy i bez domów. Ewakuowano ją m.in. do Kłodawy.


Propaganda sukcesu prowadzona przez ówczesne władze była powodem, dla którego cała sprawa została zatuszowana. Informacje o katastrofie nie ukazały się w prasie ani radiu czy telewizji; byli pracownicy otrzymali wyraźny zakaz ujawniania szczegółów sprawy. W PRL nie miało prawa wydarzyć się podobne nieszczęście; gospodarka miała przeć do przodu, wydobycie soli wzrastać, a górnicy z uśmiechem na twarzy chodzić do pracy i nie obawiać się niebezpieczeństw. Dziś, po 35 latach od zalania kopalni, temat nie jest już zakazany, ale mimo wszystko mało kto słyszał o dramacie, jaki wydarzył się w Wapnie.



Zainteresowanych odsyłam na stronę poświęconą Kopalni Soli im. T. Kościuszki w Wapnie. Można tam znaleźć nie tylko wiele relacji z pierwszej ręki, ale także film ukazujący krajobraz tuż po katastrofie. 


Obecnie budynki kopalni są opuszczoną ruiną, którą można bez większych przeszkód "eksplorować". Co też uczynili Krisk8 i Arek. 


6 komentarzy:

  1. Rewelacyjny klimat - wbrew pozorom do wielkiej hali da się wejść ;) trzeba tylko zrobić mały spacer po łączniku budynków.

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetnie pokazany obiekt. Trochę dziwi fakt, że jest tak łatwo dostępny. Powinno się takie miejsca rekultywować, myślę, że już nie jeden wypadek miał tam miejsce.

    OdpowiedzUsuń
  3. No proszę! A ja nic nie wiedziałem o tym zdarzeniu, chociaż z Wielkopolski jestem. Nie wiem czy to wstyd mi powinno być? Nie było mnie wszak na tym świecie jeszcze. Zaintrygowało mnie to i w wolnej chwili poszperam w necie aby poczytać o tym wydarzeniu.
    Świetna notka!

    OdpowiedzUsuń
  4. Wkraj, nie jedyny to taki obiekt w Polsce, raczej jeden z wielu. Już nie raz ubolewałam nad faktem, że miejsca o niesamowitym potencjale obracają się w pył. Tutaj potencjału turystycznego raczej nie ma, w dodatku nadal istnieje zagrożenie tąpnięciami, a kto chętny, i tak może sobie "półlegalnie" zwiedzić kopalnię.
    Petitek, ja też nic o tym wcześniej nie wiedziałam, chociaż tematyką zainteresowana jestem od paru ładnych lat. Tej historii słuchałam z narastającym opadem szczęki; pomyśleć, że poza wąskim gronem nikt o tych wydarzeniach nie wiedział i nadal nie wie...

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja też nic nie wiedziałam o tym. Bardzo ciekawy wpis Mad.
    Pozdrawiam!
    O.

    OdpowiedzUsuń
  6. Fantastyczny wpis, lubię czytać opowieści o takich zagubionych miejscach w naszym kraju. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...