30.11.2012

Rewa 17.06.2012 i milion innych dni ;)

Zakole Zatoki Puckiej

O Rewie mogłabym napisać nie post, a książkę. Co najmniej trylogię. O tym, jak w Rewie dorastałam każdego lata, i jak Rewa zmieniała się z małej rybackiej wioski w kurort pełen pensjonatów, uwielbiany przez windsurferów z racji nietypowego położenia u nasady cypla, zwanego szperkiem. Do książki może wrócę innym razem, a tenże post będzie prawdopodobnie najmniej obiektywny ze wszystkich postów na blogu...


Widok na Rewę z cypla

Pamiętam jeszcze dawne czasy, kiedy cypel był nieosiągalny przez większość letniego sezonu. Dostęp na tę nietypową plażę mieli tylko ornitolodzy, badający lokalne gatunki ptactwa. Teraz cypel jest atrakcją turystyczną, na której mieści się Aleja Zasłużonych Ludzi Morza oraz zmontowany z kotwic krzyż. Ja wolałam cypel w czasach przejściowych, kiedy był już oswojony, ale jeszcze dziki :) Tam miałam swój mały koniec świata i do dziś, jeśli przez przypadek się tam znajdę, ogarnia mnie błogi spokój i uczucie ładowania baterii.

Długo, długo nic... aż nam horyzont uciekł ;)

Żartuję oczywiście, na rewskim cyplu nie ma możliwości znaleźć się przez przypadek ;) Za każdym razem jest to nowa wyprawa, ale piaski szperku wydeptałam glanami nieskończoną ilość razy - tam i z powrotem. Cypel jest swoistym cudem natury - zmienia długość w zależności od pory roku i pogody, a tak naprawdę ciągnie się aż po Mierzeję Helską. Raz w roku można się wybrać na Marsz Śledzia i śladem dzików przemierzyć tę niezwykłą mieliznę, prawie nie tracąc gruntu pod stopami.

Aleja Zasłużonych i krzyż na cyplu

Nie wiem, czy można jeszcze poczuć tę magię dawnej Rewy i dlatego trochę nie chcę tam wracać, bo wspomnienia z tamtego miejsca są bezcenne i niepowtarzalne. Tegoroczny przelotny kontakt tylko utwierdził mnie w przekonaniu, że ja i Rewa dorosłyśmy osobno i nie da się już tego do końca naprawić. Cieszę się z rozwoju, inwestycji, nowych możliwości Rewy i jej mieszkańców, ale Rewa we mnie jest całkiem inna niż ta, która istnieje obecnie w realnym świecie. Trochę jak dawna przyjaciółka, z którą urwał się kontakt i która po latach budzi zdziwienie swoją metamorfozą. Jednak tych, który jeszcze tam nie byli, zachęcam do odwiedzenia tej jedynej w swoim rodzaju wsi. Z bazą noclegową i gastronomiczną nie ma tam najmniejszego problemu ;) a i do uprawiania sportów wodnych Rewa ma dobre zaplecze.


Koniec świata...

... i jeszcze dalej.


Na zakończenie pozdrawiam wszystkich mieszkańców Rewy - oj działo się, działo... Szczególnie ciepłe pozdrowienia przesyłam rodzinie Cz. :)

Przystań jachtowa

Na samym końcu byli Mad i Krisk8.

 
Pokaż mad about journey spots na większej mapie

15 komentarzy:

  1. Mad, aż się wzruszyłam. Pięknie.
    Rozumiem Cię, też mam takie miejsca.
    Pozdrawiam!
    O.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, Obieżyświatko :)Chciałabym móc cofnąć się w czasie, mieć 18 lat i odwiedzić jeszcze raz dawną Rewę :) ale chyba się nie da... Pozdrawiam!

      Usuń
  2. Tak zwane miejsce, które leczy, każdy (no może prawie każdy) ma takie... Co prawda niektóre z biegiem czasu leczą tylko wspomnieniami o nich, ale dobre i to. Także chwała miejscom, które działają kojąco mimo upływu wielu, wielu lat.
    PS Marsz Śledzia... to musi być coś wyjątkowego;)
    I.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz "leczy" mnie Polanica, ale rewskie wspomnienia są równie kojące - czasy młodości chmurnej i durnej ;)że też wtedy sen i jedzenie były tak mało znaczące :)
      Na Marszu Śledzia nigdy nie byłam, ale przeżycie musi być naprawdę niezwykłe. Może kiedyś się wybiorę :)
      Pozdrawiam!

      Usuń
  3. Są takie miejsca gdzie można wracać nieograniczoną ilość razi i ciągle czuje się niedosyt. Fajne zdjęcia. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, Avelina, można być dosłownie "na głodzie" swojego miejsca :) Pozdrawiam!

      Usuń
  4. Odpowiedzi
    1. Owszem, i nie tylko morze :) Mamy tak naprawdę bardzo malowniczy i zróżnicowany krajobrazowo kraj. Pozdrawiam :)

      Usuń
  5. Mad, dziękuję za tę bardzo osobistą relację z Rewy, której do tej pory w ogóle nie znałam. Wygląda na to, że jest niezwykle malowniczym miejscem nie tylko dla prawdziwych fanów, takich jak Ty.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto tam zajrzeć choćby na jeden dzień. To naprawdę malowniczy fragment wybrzeża :) Pozdrawiam!

      Usuń
  6. "obiektyny" blog to oksymoron...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, na pewno trudno o obiektywizm na osobistym blogu :) Ale o ile najczęściej staram się opisać kilka faktów z danego miejsca, tak w przypadku miejsc z przeszłości górę biorą raczej emocje :)

      Usuń
  7. Ale to bardzo pozytywne emocje... rozjaśniające a nie zaciemniające przekaz

    OdpowiedzUsuń
  8. Widać, że mało wody w zatoce było;) Byłem w tych rejonach w ubiegłym roku. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poziom wody najlepiej widać po długości cypla :)Różnice potrafią być zaskakujące nawet w odstępie kilku dni...

      Usuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...