Łódź, zajezdnia tramwajowa Brus. 8.09.2012



Dla tych, którym to urokliwe miejsce przypadnie do gustu, na wstępie nie mam dobrych wieści: zajezdnia jeszcze, póki co, nie jest udostępniana do regularnego zwiedzania. Można się tam dostać jedynie podczas zorganizowanych wypraw z przewodnikiem; my skorzystaliśmy z tej możliwości podczas cyklu wycieczek po naszym mieście " Łódź od drugiego wejrzenia".  Oficjalnie łódzkie tramwaje można natomiast podziwiać w Muzeum Komunikacji Miejskiej.

Panto-bluszczo-grafy

Zajezdnia na Brusie została otwarta w roku 1910. Przez lata była jednym z najważniejszych punktów komunikacji tramwajowej w Łodzi; niestety wraz ze spadkiem znaczenia połączenia tramwajowego Łodzi z Konstantynowem i Lutomierskiem jej ranga również malała. Plany utworzenia w tym miejscu muzeum nie powiodły się i obecnie zajezdnia ożywa głównie dzięki różnego rodzaju imprezom i inicjatywom, nie pełni jednak dawnej roli ani też nie jest atrakcją turystyczną. 



Wagon techniczny typu 5N1

Obszerny zarys historyczny obiektu znajdziecie na stronie TEJ :)

Kanały techniczne

ENka spogląda na nas z góry...

Dla mnie osobiście możliwość zwiedzenia zajezdni miała wielką wartość sentymentalną, bo pamiętam z dzieciństwa, z tramwajowych wypraw na położoną nieopodal działeczkę, czasy jej świetności. Jakieś niezwykłe było to miejsce, gdzie nocowały tramwaje :) Teraz niestety tabor zgromadzony w tym miejscu jest skromny, niemniej jednak miałam wyjątkową okazję jeszcze raz wsiąść do wagonu 5N1, który niegdyś kursował na wożącej nas na działkę linii 43. 803N były w porównaniu z ENkami ultranowoczesne... :)

Emerytowany 5N1 wewnątrz

803N też wewnątrz :)
Dziś linia 43 funkcjonuje i jak torpeda przewozi podróżnych na trasie Łódź-Lutomiersk i z powrotem. Obsługują ją wagony o wiele mówiącej nazwie GT6 i mimo że wielu turystów z Niemiec uznałoby je za żywy, a co najmniej ruchomy, skansen, ja lubię oglądać je codziennie z okien - bo tak się składa, ze mieszkam przy ich trasie. A tramwaje w ogóle jakoś lubię :)



Here it comes...

A tory, jak to tory, prowadzą nie-całkiem-wprost aż po horyzont :)


Po historii łódzkiej komunikacji szynowej błąkali się Mad, Krisk8 i Nina.
Pamiętaj:




Pokaż mad about journey spots na większej mapie

5 komentarzy:

  1. O tak, jak też lubię tramwaje :)
    O.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda, że mają coś w sobie? :)

      Usuń
  2. Interesujące miejsce, fantastyczny fotoreportaż:) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Ciekawy reportaż. Szkoda żeby o nich całkiem zapominano. Łódzka infrastruktura tramwajowa była kwietnie rozwinięta, co widać jeszcze w miastach, w których tramwaje już nie jeżdżą.
    Fajne - pozdrawiam. :)

    OdpowiedzUsuń