Dolny Śląsk Majowy. 5.05.2013 Stara Kopalnia Uranu w Kletnie



Nigdy wcześniej nie zapuściliśmy się w ten rejon Dolnego Śląska, gdzie znajduje się kopalnia uranu w Kletnie. A warto, bo to chyba najdziksza część tej krainy, bardzo ciekawa krajobrazowo i przyrodniczo. Wąskie asfaltowe drogi prowadzą przez łagodne, ale malownicze stoki i przez bujne lasy… ludzi spotyka się niewielu… A miasta wyglądają jak zaklęte albo przeniesione żywcem z bajkowego średniowiecza. Niemieckiego, oczywiście. Szczególnie Bystrzyca.



Mimo to nie planujcie w Kletnie wakacji. Chyba że bardzo, ale to bardzo nie lubicie lata. Bo lata w Kletnie nie ma :) I nie jest to moje narzekanie, tylko stwierdzony naukowo fakt. Lato jako pora roku w Kletnie nie występuje. Koniec, kropka.



Występuje tam natomiast stara kopalnia uranu oraz słynna Jaskinia Niedźwiedzia. Wejście do pieczary trzeba rezerwować z dużym wyprzedzeniem, czego nie uczyniliśmy, więc do jaskini nie weszliśmy. Ale do kopalni jak najbardziej.



Wydobycie rud w okolicach Kletna prowadzono już w czasach średniowiecznych. Los górnika był wtedy nieciekawy; przez kilkanaście godzin na dobę tkwił on w ciemnych, wilgotnych, wąskich korytarzach, a w zasadzie dziurach, z których wydłubywał surowce do przetopu metali. W dodatku tutejsze sztolnie miały opinię przeklętych; dziś już wiadomo, że zabójcą górników nie była zła klątwa, tylko złoża uranu. 


Po II wojnie światowej na uranie położył łapę Związek Radziecki i przez kilkanaście lat wydobywał go rękami polskich robotników. Wielu z nich dotknęła ta sama klątwa, co średniowiecznych górników, znana pod nazwą choroba popromienna. Inni z kolei zostali dotknięci złym czarem pylicy. Ale najważniejsze, że cały wydobyty przez nich uran został szczęśliwie dowiedziony do ZSRR.



W dostępnej współcześnie podziemnej trasie turystycznej klątwa nie występuje – możemy być tego pewni dzięki łódzkiemu Instytutowi Medycyny Pracy :) Do zwiedzania udostępniono fragment starej Sztolni Fluorytowej – nigdy nie znaleziono tam złóż uranu, ale do dziś można podziwiać obfite pokłady fluorytów. Po sztolni, którą można zwiedzać przez cały rok, oprowadza przewodnik. Szczegółowe info można znaleźć na stronie.



Zuranizowali się Mad, Krisk8 i Koteksonki  :* :D


Pokaż mad about journey spots na większej mapie

6 komentarzy:

  1. Kopalnia uranu... w sam raz dla mieszkańców Łodzi (podwodnej ;)). Poza tym-miejsce magiczne - nawet z kwalifikatorem "niemieckiego średniowiecza" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, łodzian taki klimat nie rusza, pewnie dlatego to im zlecono badania poziomu promieniowania :)

      Usuń
  2. Jak widać wariant zastępczy jest równie interesujący co jaskinia, chociaż nie tak zjawiskowy. Fajna relacja.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki. Do jaskini jeszcze pewnego dnia zawitamy, a tak przynajmniej jest dobry pretekst, by wrócić w te okolice ;) Pozdrawiam!

      Usuń
  3. Wiesz czym człowieka porwać ;-)

    żeby było śmieszniej właśnie dowiedziałem się że w pobliżu Tarnowa też mam starą sztolnię uranową - obecnie zabetonowaną - muszę miejsce odnaleźć i opisać.

    A dla uśmiechu - pamiętam konsternację w jaką wprawiałem przewodników wyjmując w kopalniach czy to w Wieliczce, czy w Bochni stareńki licznik G-M, który terkotał nawet gdy promieniowanie w korytarzu było niższe od promieniowania tła na otwartej przestrzeni... A jacy przerażani byli inni uczestnicy wycieczek... Niestety był zepsuty już gdy go "organizowałem" - a teraz jest już całkiem zepsuty i nie terkocze ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niezły żart z tym licznikiem, wyobrażam sobie miny współtowarzyszy :) W Kletnie mają tylko małą bryłkę uranu i na niej demonstrują, jak licznik reaguje na promieniowanie - niektórzy jakoś przezornie się odsunęli, słysząc terkotanie :)
      Czekam z niecierpliwością na relację o tarnowskiej sztolni - choćby z zewnątrz :)

      Usuń