Rumunia. 8.09.2013 Alba Iulia



Rumunia.
Nasze ostateczne tego(2013)roczne wakacje.
Przystanek pierwszy: Alba Iulia.



Do Alba Iulia dotarliśmy po nieprzespanej nocy, więc wrażenia z tego miejsca mam lekko surrealistyczne. Otóż ni stąd, ni zowąd nagle nastała Rumunia, nieznana i tajemnicza; pogoda była przepiękna, towarzystwo najlepsze na świecie, a krajobrazy - transylwańsko-egzotyczne.



Nad Alba Iulia poza blokowiskami (krajobraz typowy dla całej miejskiej Rumunii) góruje przede wszystkim twierdza Alba Carolina. Jest to ogromna, zachowana w niemal idealnym stanie cytadela, historyczne i turystyczne centrum miasta. Dla zwiedzających udostępnione jest obecnie podobno tylko kilka procent obiektu; pozostała część spełnia m.in. swoją pierwotną funkcję, czyli jest bazą wojsk rumuńskich. Przy odrobinie szczęścia można obejrzeć tam zmianę warty.




To właśnie w Alba Iulia, w 1600 roku, Michał Waleczny objął władzę nad Rumunią i po raz pierwszy zjednoczył trzy rumuńskie krainy: Transylwanię czyli Siedmiogród, Wołoszczyznę i Mołdawię. Na placu za katedrą św. Michała możemy zobaczyć jego pomnik w ulubionej formie twórców monumentów: jeźdźca na koniu :). W Alba Iulia miało miejsce także koronowanie na króla Rumunii Ferdynanda I.





Rozmiary cytadeli sprawiają, że spacerując po jej uliczkach i dziedzińcach ma się wrażenie, że sama w sobie jest ona małym i bardzo uroczym miasteczkiem. W obrębie twierdzy znajduje się uniwersytet, dwie katedry - katolicka i prawosławna, biblioteka... Wzdłuż chodników stoją stragany z pączkami, lemoniadą i pamiątkami, a także jakże modne ostatnio realistyczne figury z brązu, upamiętniające szczególne postacie i wydarzenia.



Alba Iulia, jak i cała Transylwania, była przez wieki tyglem, w którym mieszały się wpływy węgierskie, saskie, tureckie. Kraina wyrywana z rąk do rąk ostatecznie została włączona w granice dzisiejszej Rumunii, co jako szczególnie dotkliwy cios odebrali Węgrzy; wielu z nich do dziś nie pogodziło się z obecnym stanem rzeczy. W Siedmiogrodzie istnieje liczna mniejszość węgierska, pozostały tu ważne zabytki i miejsca ważne dla Węgrów. Wielu wybitnych Madziarów ma tu także swoje miejsce pochówku.


W przeszłości miasto nosiło m.in nazwy: Gyulafehérvár, Apulum, Karlsburg i Bălgrad. Po samym ich brzmieniu można zorientować się, jak ciekawa i różnorodna historia kryje się w murach twierdzy. Jak cała Rumunia, Alba Iulia jest miejscem pełnym paradoksów - jest też miejscem, które wyjątkowo warte jest zobaczenia ;)

A oto jeszcze kilka pocztówek z Alba Iulia.




Paradoksy Rumunii z poświęceniem odkrywali dla Was: Koteksony, Kris i Mad.


Pokaż mad about journey spots na większej mapie

7 komentarzy:

  1. Wyjazd do Rumuni mamy z żoną w planach już od kilku lat. Pewnie będzie to zorganizowana wycieczka przez jakieś Biuro Podróży. A Ty jak tam się dostałaś?
    Twierdza robi wrażenie, pogoda sprzyjała zdjęciom :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rumunię polecam bardzo gorąco. Fascynujący kraj. My wyjechaliśmy właśnie z biurem z tęczą w nazwie :) To też śmiało mogę polecić, mają świetnie zorganizowane objazdówki z ciekawym programem zwiedzania. My byliśmy bardzo zadowoleni :)

      Usuń
  2. Narobiłaś smaku...
    A twierdza faktycznie na zdjęciu satelitarnym doskonale widoczna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ba, narobiłam smaku samej sobie... A to dopiero początek ;)
      Twierdzy nie da się przeoczyć, fakt :)

      Usuń
    2. Tranzytowaliśmy autokarem Rumunię kilka razy, ale to nie to samo co odwiedziny. Pewnie dawno już mielibyśmy ją "zaliczoną" gdybym był bardziej ochoczym kierowcą, tymczasem ja prowadzić nie lubię, a sensownych dla nas połączeń busem nie ma. Choć ostatnio pojawiają się przewoźnicy z coraz ciekawszą ofertą.

      ps. Marzę by kupić używanego dostawczaka, zaadoptować go na campera (po sezonie mógł by na siebie zarabiać, transportem), no to wtedy będzie całkiem inna robota.
      W każdym razie zaraziłaś mnie tą Rumunią,ja osobiście myślałem żeby wybrać się na nord cap - ale pewnie żona będzie wolała Rumunię bo tam cieplej.

      Usuń
    3. Nord Cap to również nasze marzenie, ale co tu dużo mówić - Rumunia jest... tańsza.
      A i o camperze też już myśleliśmy :) Otworzyłby przed nami całkiem nowe możliwości podróżowania. No cóż, marzenia się spełniają, więc może pewnego dnia wybierzemy się camperem na Nord Cap ;)

      Usuń
  3. No fakt, Rumunie tańsza, Norwegia droga jak diabli - jak byliśmy to jedliśmy głównie placki ziemniaczane z sosem grzybowym (grzybów tam mnóstwo).

    Widziałem Niemców koczujących camperami w Rrzymie nad samym Tybrem - ależ im zazdrościłem

    OdpowiedzUsuń