15.02.2014

Rumunia 9.09.2013. Zamek Poenari





Jaki jest główny towar eksportowy Rumunii? 
Oczywiście Hrabia Drakula! 
Zamki najlepiej sprzedają się pod szyldem „Siedziba Drakuli”, a popiersia i tablice dedykowane okrutnikowi można znaleźć przy wszystkich większych atrakcjach turystycznych – no, może poza cerkwiami i monastyrami.




Niektóre z twierdz przypisywanych Vladowi Palownikowi mają z nim tyle wspólnego, co Cyganie z Rumunami. Jednak Zamek Poenari to najprawdziwsza drakulowa twierdza. Charyzmatyczny hospodar przejął zamek w XV wieku, wzmocnił mury i uczynił z cytadeli jedną ze swoich głównych siedzib. Z racji położenia na szczycie górującego nad dzisiejszą Trasą Transfogaraską wzgórza zamek był praktycznie nie do zdobycia; jedyne szkody odniósł w wyniku osuwania terenu. 





Zanim trafił w ręce wampira, zamek Poenari był własnością wielu rodów. Wybudowany w XIII wieku przez pierwszych władców Wołoszczyzny, w późniejszych stuleciach należał m.in. do dynastii Basarabów.




Podejście do zamku nie należy do najłatwiejszych; trzeba wspiąć się po ponad 1400 schodach. Zanim zdecydujecie się na tę wędrówkę w pocie czoła, powinniście wiedzieć, że wstęp na ruiny jest płatny ;). Kasa znajduje się oczywiście na samej górze; bileterom gratuluję kondycji :). Widok ze szczytu jest niezapomniany i właściwie atrakcyjniejszy od samej atrakcji.




Oczywiście na podejściu do zamku nie może zabraknąć słynnych rumuńskich psów :)



Szlakiem Hrabiego Drakuli podążali Mad, Kris, Koteksonsy :)


Pokaż mad about journey spots na większej mapie

10 komentarzy:

  1. Teatrzyk makabry - nie lubię tych wszystkich "atrakcji" turystycznych. Zwłaszcza gdy wiele z nich ma się nijak do prawdy historycznej - tu akurat się ma i to wyraźnie, ale pomimo wszystko, te kukły są męczące w odbiorze.
    Dla bileterów to praca - sam nieraz wyścigowałem się z bileterem idącym na Trzy Korony w Pieninach.

    Widoki faktycznie niesamowite. Ciekawe czy mają tam trasy trekkingowe, bo wyobraź sobie że np. w Grecji... nie mają!

    Pies ma twarz zupełnie jak moja aura, gdy zastanawia się czy ten schab z którym wychodzę ze sklepu to cały dla niej... ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rumunia jest w ogóle toporna, jeśli chodzi o "atrakcje" turystyczne... Piękna krajobrazowo, ale turystycznie strasznie zacofana. Podobno nie przykładają do tego wagi.
      Grecję sobie będę musiała wyobrażać już niedługo, jeśli dobrze pójdzie... :) Ale dobrze wiedzieć, że tras spodziewać się nie należy... :) W Rumunii chyba raczej też takich nie mają, bo turystyka to dla nich fanaberia dla ubogich... :)
      Aura to jak się domyślam Twój piesek? Taaak, nasza Luna też ma wciągnięte poliki i zapadnięte oczy, gdy wracamy ze sklepu :D

      Usuń
    2. Obawiam się że masz 100% racji.

      Usuń
  2. Oj zazdroszczę takiej wycieczki :) Lubię takie klimaty - i Rumunia tez mi się marzy :)
    Po zwiedzeniu Bałkanów (a nawet Turcji w niektórych jej rejonach) wiem co to znaczy podupadająca bądź też lekceważona turystyka. Ale z drugiej strony jest w tym jeszcze coś prawdziwego, niż ta cała masowość.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może się powtarzam - ale Rumunia jest przecudowna i warto tam pojechać. Widoki niezapomniane, wrażenia również... I przynajmniej dzikich tłumów nie ma - zwiedzanie to naprawdę wielka przyjemność.
      Pozdrawiam!

      Usuń
  3. Rumunie mam w planach na wakacje, miejsce, które pokazujesz również jest na trasie. Można sobie wyobrazić jak tam jest, chociaż zdjęcia nigdy nie oddadzą tego, jak tam jest naprawdę. Brakuje im głębi, która właśnie w górach decyduje o wrażeniach.
    Ale z przyjemnością przeczytałem, pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, zdjęcia tego nie oddają, tym bardziej że w zachwycie i euforii nie przykładaliśmy się za bardzo do tworzenia dokumentacji...
      Dlatego trzeba jechać i zobaczyć to na własne oczy ;)

      Usuń
  4. Chętnie oglądam wszystko o Rumunii, bo jeszcze tam nie byłam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto się wybrać, niezwykły kraj...

      Usuń
  5. Schody pokonałam, 5 RON za wejściówkę zapłaciłam... Warto! Widzę, że kukły na palach te same nawet :) Ciekawe czy wymienią je z nadejściem kolejnego Draculo-sezonu :)
    Pozdrawiam ciepło! :)

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...