Rumunia 11.09.2013. Brașov



Brașov czyli Braszów, czyli Orașul Stalin, ale nie ma się co śmiać, moja ulica też nazywała się kiedyś Obrońców Stalingradu ;)



Brașov to taki rumuński Hollywood, jeden zresztą z wielu. Napis na wzgórzu jest sexy i trendy, i w ogóle cool. Plus pięćset do zajebistości. W Rumunii takie hollywoodzkie napisy zobaczyć można w niejednym miasteczku.





Naj, naj naj zabytkiem Braszowa jest Czarny Kościół (po węgiersku Fekete Templom, ma też inne nazwy w innych językach, ale bardzo lubię węgierskie słowo fekete, taki mój mały feketysz ;)) Naj naj naj, bo: jest największą budowlą sakralną w Rumunii, największym halowym kościołem późnogotyckim na wschód od Wiednia i największym kościołem luterańskim w regionie. Czyli jest po prostu legen... wait for it... dary.



A z poloników. W Braszowie urodził się Teodor Axentowicz. Malarz, rysownik, więcej sobie sami poszukajcie jeśli temat ciekawy.



W Braszowie znalazłam też całkowitym przypadkiem miejsce, które śniło mi się lata temu... Bezcenne uczucie, stanąć nagle w swojej własnej głowie :) Niestety nie mam go na zdjęciu, ale trudno mieć na zdjęciach miejsca ze snów ;)




No i pewnie już wiecie, ciężko to dłużej ukrywać... po Targoviste to kolejne miejsce, w którym liczyła się tylko korba i świrowanie, nie było czasu na dobre zdjęcia, a wspomnienia... są niepowtarzalne i legen... wait for it... dary :)


Urocze miasto, pełne wąskich pasaży, które w czasach Ceausescu były zamurowywane, bo Geniusz Karpat w swojej niesamowitości jednak miał za uszami i czegoś się obawiał. Na przykład, że w ciemnych zaułkach Rumunii narodzi się rewolucja. Niestety, rewolucja narodziła się w głowach, nie w zaułkach, i kariera Nicolae zakończyła się nagle i spektakularnie.


A teraz gra w skojarzenia.
Rumunia to?...
Drakula.
Ceausescu.
Cyganie (zła odpowiedź!)
Dragostea din teï (też nie najlepsza, O-zone śpiewają po rumuńsku, ale są z Mołdawii)
Psy.
Cujka.
...Dacia.


Koteksony, Mad, Kris - neverending journey ;)


Pokaż mad about journey spots na większej mapie

14 komentarzy:

  1. Moje plany legły w gruzach. Nici z wycieczki do Rumuni. Chociaż u Ciebie na blogu mogę zobaczyć co nieco. Brasov też był w planach. Był. Może za rok ?

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajnie poznać trochę Rumunii, jak do tej pory nie miałam okazji tam jechać. Brasov wydaje się ciekawym miastem. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Brasov jest ciekawym miastem, a dodatkowo w Rumunii każde miasto jest na swój sposób odmienne i niepowtarzalne. Jak będzie okazja - jedź, naprawdę zachęcam :)

      Usuń
  3. To miasteczko wydaje mi sie bardzo urocze :) I pal licho te hollywodzkie napisy! Jest tak przytulnie na Twoich zdjęciach, no i sposób w jaki je opisujesz :)
    Skojarzenia me z Rumunią to - Drakula of course, psy. Na pewno nie Cyganie. Ale dzięki Tobie już wiem więcej! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za miłe słowa, ale sprawiedliwie muszę oddać honory za zdjęcia ich autorom, bo ja to głównie skryba od pisania jestem, za obiektywem stoją zwykle Kris albo Aga - aczkolwiek nie tylko ;)
      Brasov jest uroczy, chociaż nie jest jeszcze moim faworytem, jeśli mowa o rumuńskich uroczych miasteczkach. A te napisy to taki zabawny akcent :) A Twoje skojarzenia - pod każdym względem słuszne :) Pozdrawiam!

      Usuń
  4. Rumunia marzy mi się od lat, niestety, nie mam z kim jechać:(((
    Mąż urlopu nie poświęci, chyba żeby w góry, a ja chciałabym powałęsać sie po wsiach i miastach, zobaczyc to własnie, co pokazujesz.
    Cieszę sie, że moge to wszystko zobaczyć u Ciebie;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, to smutne, kiedy nie ma z kim podróżować. Pod tym względem mój facet i reszta paczki są darem z niebios - wszędzie dadzą się zaciągnąć :) Życzę i Tobie ożywienia w tej materii. Pozdrawiam!

      Usuń
    2. Dzięki:)
      Z tzw. paczka nie jest źle, gorzej z dopasowaniem czasu, w którym każdy może pojechac;(
      Poczekamy do emerytury:)

      Usuń
    3. No tak, zgranie czasowe bywa karkołomnym zadaniem, ale może nie będziecie musieli czekać aż do emerytury - życzę wobec tego, by zawsze były chęci, czas i możliwości :)

      Usuń
  5. Ale miałaś fazę przy tym poście!!!!
    Rewelacja - kontynuuj ten styl, bo to było... legen... wait for it... dary
    ;-)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, fajnie, że się podoba, bo to w sumie powrót do pierwotnych założeń odnośnie formy bloga :) Styl encyklopedyczny śmiertelnie mnie znudził :) A skoro odbiór pozytywny, nie będę żałować sobie fazy ;))) Pozdrawiam!

      Usuń
  6. W Rumunii byłam jak dotąd tylko raz, ale zamierzam wrócić, bo pokochałam te klimaty. Piękne zdjęcia. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też zakochałam się w Rumunii i marzę, by tam wrócić, jeszcze pewnie nieraz. Dziękuję i pozdrawiam również :)

      Usuń