17.05.2014

Rumunia 11.09.2013. Zamek w Branie



Zgadnijcie, pod jakim szyldem sprzedaje się atrakcję turystyczną, jaką jest zamek w Branie?
Uwaga...
Zamek hrabiego Drakuli.
Ba dum tss... :D



Zamek, jak to średniowieczny zamek, miał wielu właścicieli na przestrzeni całego życia. O, tu można prześledzić pobieżnie jego historię. Teraz jest w rękach potomka Habsburgów i jest wystawiony na sprzedaż. Gdyby ktoś się zastanawiał nad prezentem na moje imieniny... :)




W istocie nie wiadomo, czy Vlad Palownik kiedykolwiek widział ten zamek na oczy, a już z całą pewnością nie był jego właścicielem. Tak samo, jak nie wiadomo na pewno, czy to on jest faktycznie pierwowzorem bohatera gotyckiej powieści grozy Dracula :) Jednak legendy są dobrym nośnikiem dla reklamy i promocji, dlatego ojciec Drakuli, Bram Stoker, zapewnił Vladowi życie wieczne w murach zamku Bran.







Dlaczego tam?
Wystarczy spojrzeć... zamek w Branie to niezwykle malownicza budowla i do tego malowniczo położona. Właściwie jak każdy zamek, na wzgórzu ;). Jego gotycka bryła, pełna wieżyczek, kominów, balkonów, galeryjek, z pięknym wewnętrznym dziedzińcem i studnią pośrodku, to wymarzona sceneria dla powieści o wampirach. 




Wewnątrz mieści się muzeum historyczne, ale od eksponatów ciekawsze są same wnętrza i plan pomieszczeń. Korytarze, schody, zakamarki, siedziska we wnękach okien... Komercyjny czy nie, zameczek jest bardzo romantyczny i przytulny. 






U podnóża drakulowej siedziby turyści znajdą liczne stoiska z chińskimi pamiątkami; jednak jeśli ktoś chce posmakować prawdziwej Rumunii, w tymże miejscu może rozejrzeć się za cujką (palinką). Uwaga - trzepie mocno. Sprzedawana jest w plastikowych butelkach o różnej pojemności, bez etykiet, i takiej właśnie trzeba szukać :) Na bazarku spotkacie też wiele innych lokalnych smaczków - np. Drakulę we własnej osobie ;)



Wśród stoisk z dobrem wszelakim zaobserwowaliśmy śmiałe poczynania psiej szajki. Rozbrykane, wesołe szczeniaki przyciągają uwagę gawiedzi, a tymczasem od tyłu zachodzi nas podstępny złodziej i próbuje pazurem nadwyrężyć torebeczki z zakupami, w nadziei, że wypadnie z nich kiełbasa ;) Tak ku przestrodze :)



Uroki zamku i cujki odkrywali z poświęceniem ...



Pokaż mad about journey spots na większej mapie

8 komentarzy:

  1. Jakoś tak właśnie ostatnio miałam wrażenie, przeglądając Twoje wpisy, że w Rumunii chyba wszystkie zamki przypisuje się własności szacownego pana Vlada ;)
    A o tej palince to ja słyszałam :) Nie miałam okazji jeszcze skosztować, ale jak tylko taka zajdzie, to niech trochę potrzepie, a co! ;)))
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy wszystkie, to nie wiem, ale faktem jest, że duch Drakuli unosi się nad Rumunią na każdym kroku ;) No cóż, my akurat na takim szlaku byliśmy, więc nie ma się teraz co dziwić - w końcu wycieczka pod szyldem "Śladami hrabiego Drakuli" ;)
      A co do palinki - oj, wesoły bimberek :) Uprzedzam tylko, ze bywa naprawdę wysokoprocentowy - ale warto przekonać się samemu ;)

      Pozdrawaim!

      Usuń
  2. Tak jak Drakula w w Rumunii tak teraz JPII w Polsce, na każdym kroku można się natknąć.
    Fajny zamek, lubię takie odwiedzać. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha ha, dobre porównanie :)
      Pozdrawiam również!

      Usuń
  3. Jako fan zamków z przyjemnością obejrzałem zdjęcia. Piękny obiekt i malowniczo położony. Mam nadzieję również go zobaczyć.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak tylko będziesz miał możliwość, to polecam - warto! Pozdrawiam również :)

      Usuń
  4. Zapytaj przeciętnego człowieka gdzieś na ulicy co wie o Rumunii?
    Drakula, Transylwania, Ceaușescu - bardziej wyedukowani będą wiedzieć ze to w Karpatach... Nikolae trudno zamek przypisać, no to przypisuje się go Vladowi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli będą wiedzieć chociaż tyle, to już będę w siódmym niebie... Obstawiam, że większość odpowiedzi brzmiałaby: "Rumunia? Cyganie!"

      Usuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...