12.08.2014

Budapeszt 29.12.2013-1.01.2014. Szentendre



Mój pierwszy kontakt z Serbią miał miejsce... na Węgrzech. W niedużym mieście Szentendre, które jest o tyle ciekawe, że od średniowiecza aż po XIX wiek zamieszkiwane było głównie przez Serbów. Nawet dzisiaj ich potomkowie żyją w tym miejscu, zachowując odrębność kulturową i językową.


Wysłowiłam się nieco niezręcznie, pisząc "o tyle ciekawe". Bo poza serbskością Szentendre ma też inne zalety. Jest na przykład bardzo, bardzo zabytkowe, osadzone stylistycznie w barokoko i rokokoko. I posiada prawdziwy labirynt wąskich uliczek i przejść między budynkami. I tyle świątyń, że nie sposób się ich doliczyć nawet z najwyższego punktu miasta. Zwane jest "miastem 7 wież", może to nieco ułatwi rachunki.


Święty Andrzej położony 20 km od Budapesztu porównywany jest często przez Polaków do Kazimierza Dolnego. I coś w tym jest, chociaż ciężko orzec, który bardziej przystojny, bo obaj panowie już mocno wiekowi są.


W centrum miasta znajduje się Fő tér, po naszemu Plac Główny. W chwili naszej bytności stała na nim piękna choinka bożonarodzeniowa ubrana w płyty kompaktowe. Przyozdabianie choinek rożnego rodzaju crapem to specjalność Węgrów - i jest to urocze :)


Oprócz choinki na Placu i na bezpośrednio sąsiadujących uliczkach znajduje się sporo galerii i pracowni artystycznych, podobnie jak w Kaziu. Kolejnym podobieństwem jest nadrzeczna promenada - krajobraz niemal identyczny jak w Kazimierzu, udowodniłabym chętnie tę tezę jakąś fotką, ale tam akurat złapał nas deszczyk i zdjęcia są obscenicznie nieudane.





Na Placu spory ruch, wielu turystów, zgiełk i zabawa, a kawałek dalej, w bocznych zaułkach i ciasnych uliczkach, kameralnie i spokojnie. Bardzo przyjemnie na miejski spacer w ten ostatni dzień roku z 3 na końcu ;)


Wyobrażam sobie, jak pięknie musi tam być latem. A jak już sobie dostatecznie wyobrażę, pojadę sprawdzić.


Oczywiście tym razem nasz ProFun Team pojedzie z nami, nie wywiną się tak łatwo ;)


Pokaż mad about journey spots na większej mapie

8 komentarzy:

  1. Ze zdjęć bardzo mi sie podoba - klimatycznie.. I też jakoś patrząc na foty wyobrażałam sobie to miejsce latem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo to miejsce stworzone do lata :) Mam nadzieję, że kiedyś zawitam o cieplejszej porze roku.

      Usuń
  2. Szentendre kojarzy mi się z dobrym winem, gdy tam byłam odwiedziłam jedną z winiarni. Miło wspominam ten czas. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście, z win także słynie to miasteczko. Jeszcze jeden dobry powód, by je odwiedzić :)

      Usuń
  3. W drodze do Budapesztu trafiliśmy z mężem niechcacy na Szentendre ... i zostaliśmy tam na trzy dni:) W środku ciepłego lata, z michą złotego księżyca odbijającego się w gładkim jak tafla szkła Dunaju i pięknie oświetlona przy nim promenada... łaziliśmy po tym Szentendre w dzień i do później nocy, i jakoś ciągle było nam mało.. Na takiej niewielkiej powierzchni, w sumie jedno wzgórze, a taka gęsta historia, kultura i nastrój.. Bolesne było tylko dogadywanie się z tubylczym właścicielem miejsc noclegowych: prosty chłop, on tylko po jakiemuś (może i po serbsku) i na nic nasze angielski,niemiecki i polski .. Na migi trzeba było :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co znaczą drobne niedogodności, gdy wkoło tak pięknie... No zresztą, w końcu się chyba przecież porozumieliście :) A Szentendre potrafi oczarować, nie da się zaprzeczyć. Nas też ciągnie tam z powrotem - tylko może tym razem wiosną lub nawet w lecie, by zobaczyć miasteczko w zielonej szacie...

      Usuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...