07.09.2014

Hellada 27.07.2014. Opuszczona dyskoteka... far away (Giannitsa)



Marzenia... się spełniają. Będę to powtarzać do znudzenia, a nawet do porzygu. Spełniają się przewrotnie. Jednego dnia marzysz o tym, by zobaczyć pomarańcze rosnące na drzewach, a trzy lata później nagle jesteś w Grecji i WIDZISZ JE! Ni stąd, ni zowąd. Tak po prostu. Bo tak to się stało. Dżast bikoz. Ale zanim pomarańcze...




Żeby było śmieszniej. I fajniej, bo przecież do Grecji jedzie się oglądać ruiny. Pierwsze co mieliśmy sposobność  tam zobaczyć z bliskaja, to... opuszczona dyskoteka. Ha!



A mieliśmy tylko wyjść przed hotel zrobić sobie zdjęcia z palmą. Ale my, jak zwykle niepoprawni, niepoprawnie zajebiści, poszliśmy dalej, do autokaru, gdzie kierowcy robili porządki po 30 godzinach podróży, a potem jeszcze trochę dalej...




Ale to nie jest takie zabawne. To jest, kochani, krajobraz, który zobaczymy za kilka lat u siebie, gdy wejdziemy do strefy ojro. Nie ma śmiania. Tak tu będzie. Nie wierzycie? To uwierzcie. Grecja to był prawdziwy raj na ziemi, najprawdziwszy. Teraz jest niemiecką kolonią. Nie wierzycie? To uwierzcie.



Ale wracając. Mimo wszystko jest tam przepięknie i magicznie, upalnie i upojnie. Cykady to nie legenda. Hellada, nasza kolebka. Być tam chociaż raz powinno być obowiązkiem każdego Europejczyka. Serious, serious.



To pięknie zamyka światopogląd. Można przeczytać wszystkie książki na świecie. A to i tak nie da takiego solidnego fundamentu do bycia, jak poczuć, dotknąć i usłyszeć Grecję. No nic nie poradzę, TAK TO JEST. I smutno, bo patrzcie co się dzieje z kolebką. Przechybnęła się chyba.



I to wszystko piszę z okazji opuszczonej dyskoteki? Tak, bo ruiny liczące 3500 lat są zbyt abstrakcyjne i nie dają tak niszczącego poczucia schyłku naszej cywilizacji, co dyskoteka opuszczona jakieś 10 lat temu. Tam to się zaczęło i tam się kończy, w przecudnych okolicznościach i niestety niepowtarzalnych. Europa, R.I.P.



Nie żebym była tam, wtedy, w takim nastroju. To raczej była czysta euforia i korba na maksa :) Nasze wakacje! Wymarzone, wyczekane, idealne. Grecja. To jeszcze dalej niż Rumunia. I palmy są, i błękitna woda, i retsina, i MY!



Grecja to nie kraj, to stan umysłu. I niestety uzależniający. Najsmutniejsze jest to, że pewnego dnia wraca się do domu i nie wierzy. Grecja? Jaka Grecja? Ja tam byłam? Kiedy, jak? Narkotyczne miejsce. Trip życia. Robi reset totalny.



A ta opuszczona dyskoteka... Tak jak widać na zdjęciach. Opuszczona. Znak czasów.
I my. Mad, Kris, Koteksony. 

8 komentarzy:

  1. Łooo, rozpoczęcie wakacji mega!
    Do tego tematu nawiążę swoimi spostrzeżeniami po Bułgarii.
    W zeszłym roku przez Bułgarię przejeżdżaliśmy do Turcji. Stop na WC w przydrożnej, starej nieco stacji benzynowej. No i ten WC... Już nie dziwi toaleta 'na Małysza', że dziura w podłodze itd. Ale przy spuszczaniu wody (paznokciem, nie ręką, bo bałam się dotknąć) musisz wyskoczyć z tejże toalety, bo woda wypływa pod stopy....:/ Dobrze, że widziałam osoby przede mną, które uświadomiły mnie w tym temacie, bo wyszłabym, wszyscy wiedzą jaka.
    Zdjęć nie zrobiłam i teraz żałuję, bo sa i tacy, co nam nie wierzą.
    A Bułgaria w Ojro jest. I takie hotele wypas przy plaży... No no...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mega rozpoczęcie mega wakacji ;)
      Toalety w podroży to często jest przygoda sama w sobie. Ku mojemu zaskoczeniu najbrudniejsze widywałam nie w Rumunii czy w drodze przez Bałkany, ale w Paryżu. Ale przy takiej ilości turystów, jaka codziennie się przez nie przewija, trudno się dziwić. Generalnie jak chce sie podróżować, to należy wyłączyć w sobie wrażliwość na walory estetyczne i higieniczne toalet :) Ja w każdym razie nie potrzebuję zdjęcia, wierzę w twoją historię :)

      Usuń
  2. Mimo wszystko poczekam na posty pokazujące tę ładniejszą część Grecji.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja tam wolę starsze ruiny niż 10 letnie, też poczekam. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Grecją znam z autopsji już od ponad 15 lat. tam faktycznie jest taka zasada - "przewróciło się? to niech leży!" Stąd u nich tyle zabytków - gdzie indziej ktoś pójdzie i posprząta, a tam najwyżej zasypie jak mu pod nogami zawadza, albo ramionami wzruszy i na Nemezis winę zwali.
    Takie opuszczone miejsca widywałem już w ... poprzednim tysiącleciu ;-) (1999r) - co ojro to ojro, a co grecka mentalność to grecka mentalność - w zasadzie czysto było tylko w kurortach wybudowanych dla niemieckich wczasowiczów - czysto i udupiająco nudnie.
    Może podróżowaliście tymi samymi szlakami co i my, to sobie przypomnę i porównam?!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz słuszną rację, grecka mentalność gra tutaj pierwsze skrzypce - ojro tylko dobiło niektóre przedsięwzięcia :) W Rumunii jest w sumie trochę podobnie - nie chce nam się; jak czegoś nie ma, to sprowadźmy; jesteśmy w Unii, ale nie chce nam się pisać projektów o dofinansowania :) Południowcy... a mi jest tam mimo wszystko dobrze. Chyba mam gen południowca, albo po prostu jestem leniem :)

      Usuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...