Hellada 28.08.2014. Itea



Szlag.
Zapomniałam o Itei.



O nie, tak nie można. Pierwsze miasto, gdzie zobaczyliśmy greckie morze. Dotknęliśmy go. Napiliśmy się raki. Zapłaciliśmy 10 ojro za lunch. Souvlaki, pomidory z ogórkiem i kilka oliwek.



Pierwsze GRECKIE miasto. Gapiliśmy się na nie z Delf jeszcze tego samego wieczoru i marzyliśmy o tym, by wypożyczyć skutery i pojechać tam, nad to morze w niesamowitym odcieniu błękitu.



I palmy. I góry. Tam nie ma typowo polskich dylematów, gdzie jechać w wakacje: nad morze czy w góry?


I ta euforia, że to dopiero początek przygody. I świadomość, że żadna przygoda nie trwa wiecznie, ale za to jedna przechodzi w drugą. I każda jest najpiękniejsza wtedy, kiedy trwa. 


Czy tęsknię za Grecją? Oczywiście, że nie. Jaki jest sens w tęsknocie. Trzeba tam kiedyś wrócić i tyle. Nie, ja w ogóle za niczym nigdy nie tęsknię, Czuję się tylko rozerwana na coraz więcej malutkich kawałków, które coraz ciężej jest poskładać do kupy. 


Ale nie tęsknię. Wcaaaale ;).



8 komentarzy:

  1. Tylko że w greckich górach to praktycznie niczego nie ma...
    Ale z tą tęsknotą to prawda - dziś bym wrócił, zwłaszcza ze już po sezonie i życie wyraźnie tam zwalnia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też prawda, greckie góry to przede wszystkim ładne tło dla morza, a nie teren na wyprawy :)

      Usuń
  2. Piękne krajobrazy, a morze rzeczywiście bajecznie niebieskie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt; nie wierzyłam dopóki nie zobaczyłam. Zawsze myślałam, że te wszystkie fotki w folderach fotoszopem podrasowują ;)

      Usuń
  3. Nie ma to jak piękne widoki, w Grecji tylko takie spotykamy. A ten cudny niebieski kolor nieba i wody za którym tęsknię całą zimę. Ach rozmarzyłam się. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie tak jest; śmialiśmy się nawet, że w Grecji zdjęcia to można robić z zamkniętymi oczami, bo i tak brzydkie nie wyjdą :) A te błękity... eh, kto nie był w Grecji, nie widział prawdziwego błękitu ;) Pozdrawiam!

      Usuń
  4. Łooo, no to ja tęsknię... byłam tylko na Krecie (i przy okazji na Santorini), ale brak mi Grecji - jeszcze takich kilka greckich wysp i troche Grecji kontynentalnej bym zobaczyła...
    noooo, to trochę tego jest ;)
    co do gór - czasem kryją się tam małe urocze wioseczki z na czarno ubranymi babciami i panami Grekami, co pod sklepami siedzą :) tak mi sie Axos kreteńska kojarzy :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, mi też brak... jeszcze jak. Szczególnie w ponure dni i smutne chwile. Grecja jest jakaś magiczna, tam po prostu nie ma miejsca na złe myśli - chyba że w wielkich miastach. Ale wyspy, wioski, portowe miasteczka... Tak tak, wcale nie tęsknię ;)

      Usuń