Hellada 29.07.2014. Olimpia



Za każdym razem, gdy próbuję opisać Grecję, odnajduję w sobie pokłady typowo południowego lenistwa... Zaraziłam się cholerstwem czy co...


Bo tam żyje się tak powoli, i bez spiny... No tak, to musi być to, przywlokłam mentalnego wirusa, już nigdy nie będę taka jak dawniej. Już nigdy nie napiszę bogatego merytorycznie postu, odwołującego się do najlepszej wiedzy historyczno-geograficznej, prezentującego w sposób przekrojowy kulturę i dziedzictwo danego miejsca...



Zaraz. Przecież nigdy nie pisałam w ten sposób. Uff. Still me.



To co, nie będę chyba pisać, że w starożytnej Olimpii powstała tradycja igrzysk, które odbywały się co cztery lata... [ziew] ...i że nazwy "olimpiada" używa się zwykle w sposób niewłaściwy [ziew]... i że to najsłynniejsze miejsce kultu Zeusa i zarazem Hery [ziew do kwadratu]...



Grecy jak widać nie odbudowują swoich "ruin". Tłumaczą to odpowiednim przepisem, który jest tak sprytnie skonstruowany, że zabrania odbudować jakieś 90% greckich zabytków antycznych. Oczywiście ich niefrasobliwość w tym temacie i tak nie umywa się do naszej, polskiej (tak tak, moje ulubione zagadnienie "Polska i jej zabytki", nigdy mi się nie nudzi).



Olimpia nie jest porywającym miejscem. Wiele greckich ruin jest, bez względu na swój stan - Olimpia do nich nie należy. Wynudziłam się tam. O psiakrew, co za burżujka, pojechała na wakacje do Grecji, a teraz ziewając mówi "wynudziłam się". Weź się lepiej, Mad, ogarnij ;).



To jeszcze raz. W Olimpii było cudownie, fantastycznie, orgiastycznie i chcę tam wrócić ASAP... na lunch :) Najlepszy lunch, jaki jedliśmy - nie tylko w Grecji - ale EVER! Chyba nie poprawiam tym końcowym stwierdzeniem swojej reputacji blogerki, ale podejdę do tego z beztroską Południowca.



Moi kochani fotoreporterzy też mieli tego dnia lekki udar ze szczęścia, więc na zdjęciach widać tylko KAMIENI KUPĘ ;)

Yasas!

12 komentarzy:

  1. Ejże a gdzie masz omfalos? taki wielgaśny wypolerowany falliczny kamyczek co to pępkiem był świata?
    Bo ze o Tolosie nie piszesz to zgoda - nikt nie wie co ta kolumnada miała "robić" - mi zostało z czasów "olimpijskich" powiedzenie o mojej "tolosalnej pamięci" - czyli że zapominam nazw miejsc, rzeczy a nawet ludzi akurat wtedy gdy najbardziej mi to jest potrzebne (inaczej dawno już był bym w gronie tryumfatorów teleturniejowych).

    Mamy też zaje...fajne zdjęcie z żoną na bieżni - to tam w górę z trzysta metrów nad Tolosem, po drugiej stronie szosy - ja to nazywam startem w małżeństwo - tylko to niestety jeszcze analogowe wszystko - obiecuje sobie kupić skaner do klisz i zdigitalizować nasz "dorobek" ale zawsze mi wypadną inne wydatki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Omfalos? Gdzieś na pewno mam, fallicznego obiektu za nic bym nie przegapiła ;) Chociaż w Grecji jest ich takie zagęszczenie, że czasami nie wiadomo, gdzie oczy podziać :D
      Analogowa dokumentacja foto ma taki sam urok, jak papierowe książki - w dobie powszechnej digitalizacji coraz milej się do nich wraca. Co oczywiście nie wyklucza zalet posiadania kopii zapasowej.

      Usuń
  2. One wszystkie (kamieni kupy) do siebie bardzo podobne, co nie zmienia faktu, że lubię zwiedzać takie miejsca...:)
    Co do wywodów historyczno-geograficznych, zostań przy takich postach, jakie masz, bo są ciekawe i oryginalne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak samo jak wszystkie opuszczone - kupa śmieci i gruzu... a jednak coś do nich ciągnie :) Też lubię "kamieni kupy", inaczej bym ich tak pieszczotliwie nie nazywała :)
      Stylu bloga nie planuję zmieniać, cieszę się że komuś się podoba taki, jaki jest - wychodzę z założenia, że rzetelnych opisów i fotorelacji z miejsc takich jak Grecja jest w Internetach mnóstwo, a mój subiektywny punkt widzenia będzie tylko jeden ;)

      Usuń
  3. Teraz jest to "kupa kamieni" jak mówią niektórzy, ale mnie zawsze nachodzą myśli jak to mogło kiedyś wyglądać. Bardzo ciekawy wpis.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też próbowałam sobie wyobrażać te miejsca w czasach antycznych i nie jest to łatwe - szczególnie, że większość z nich wcale nie była w kolorze kamienia, jak to przywykliśmy sobie wizualizować, tylko pokryta barwną polichromią. Makiety też słabo działają na wyobraźnię i nie sądzę, żeby były w stanie oddać prawdziwy klimat tych miejsc.

      Usuń
  4. Kawał dobrej roboty i ciekawy temat. Po za tym ciekawe spostrzeżenie, że tam ludzie wolniej żyją i nigdzie się nie spieszą ;) Cóż pokolenia przychodzą i odchodzą, a czasami po nic pozostaje jedynie kupa gruzu. Tak jak to w przypadku starożytnego, butnego Babilonu ;)
    Pozdrawiam serdecznie :))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tego "niepośpiechu" moglibyśmy się od Greków, czy w ogóle Południowców, troszeczkę nauczyć. Zdrowie lepsze, ludzie mają czas dla siebie, i przynajmniej ma się coś z życia... No ale to kwestia mentalności, tego się nie zmieni.
      Pozdrawiam również :)

      Usuń
  5. Przepiękne, pełne historii miejsce. A co do Greków to owszem, oni nie lubią pracować, dlatego, że każą to robić innym za siebie. Wiem, bo pracowałam tam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzeba wiedzieć, jak się ustawić :) Grecy widocznie uważają, że odpracowali już swoje, budując podwaliny europejskiej cywilizacji. Dziś mogą siedzieć, sączyć ouzo i przyglądać się, jak inni pracują ;).

      Usuń
  6. Jakby u nas zamiast samochodów używano osłów, to też życie toczyłoby się wolniej :) Masz rację, trzeba wiedzieć, jak się ustawić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale to tylko na niektórych wyspach - o takiej jednej też niedługo napiszę :) Ja tam im zazdroszczę jednak tego luzu, uśmiechu i zadowolenia z siebie...

      Usuń