12.10.2014

Hellada 30.7.2014. Korynt



I tak po serii postów o niewiadomoczym czas napisać post grzeczny i układny. Nadchodzi w końcu kiedyś ten moment, kiedy trzeba spojrzeć sobie w oczy i zapytać: "Co ty właściwie robisz? O czym myślałaś, kiedy tam byłaś? Naprawdę nie masz nic do powiedzenia o Grecji? To po co ci ten blog...". 



Dziś dobra okazja, bo właśnie dotarliśmy w kolejne przemagiczne i przekozackie miejsce. Korynt. Starożytne miasto portowe, miejsce kultu Apollina. Najbardziej chyba jednak sławny za sprawą świątyni Afrodyty górującej nad miastem, na Akrokoryncie. A tam... aj waj, co tam się działo... Nierząd i rozpusta w biały dzień.



Chyba żaden inny zawód świata nie ma tylu nazw, co ten najstarszy. Córa Koryntu - no, to dość oczywiste. Innym synonimem pochodzącym z greki jest "hetera", która dziś raczej nie ma pozytywnego wydźwięku, ale kiedyś oznaczała wykształconą i luksusową prostytutkę (to już trzeci synonim). Są też określenia bardziej literackie, jak kurtyzana, lafirynda, ladacznica, a są i takie prosto z ulicy, których chyba nie będę przytaczać, bo i tak wiadomo, że niektórych z nich można używać w mowie zamiast przecinków.



Korynt był bogatym miastem, więc mieszkańcy na zbytki i nieustającą zabawę mogli sobie pozwolić. Czy dziś widać jego świetność? O tak, widać. Mimo, że po zabudowaniach pozostały zaledwie zarysy. Idąc główną ulicą miasta, prowadzącą w stronę portu, oczami wyobraźni widziałam miasto jak z Elder Scrolls; jak Imperial City z Oblivionu. 


Zabudowa miasta sprawia wrażenie gęstej, w przeciwieństwie do innych antycznych pozostałości. Budynek przy budynku, ściana przy ścianie, chodniki po obu stronach ulicy... Kamień na kamieniu. Imponujące. 



Przypuszczam, że większa część grupy zapamiętała Korynt z dość przyziemnego powodu. Otóż drodzy państwo, w Koryncie zachowały się w jednym z budynków starożytne sra... hm, toalety. Kamienne. Widać je z ulicy. Niestety są nieczynne. 


Nie ma jednak co się dziwić, ludzie zazwyczaj najlepiej zapamiętują trivia. Szczególnie w takim upale, gdy cały procesor wykorzystywany jest na chłodzenie. No, prawie, jest jeszcze to 5% zasobów, które obmyślają plan na wieczór, gdy wreszcie będzie chłodniej i swobodniej.




Nowożytnego Koryntu niestety nie zwiedzaliśmy. Za to mieliśmy jeszcze jeden krótki przystanek, ostatni na Peloponezie. 15 minut na Kanale Korynckim, wykutym w skale wąskim przesmyku łączącym morza Egejskie i Jońskie. Rzecz już nowożytna, XIX-wieczna, ale robiąca nie mniejsze wrażenie, niż 3500-letnie pozostałości antycznych miast. Jeśli jesteście ciekawi danych technicznych i historii, to TUTAJ jest dość obszerny i dokładny rys. 




Jeśli sam widok Kanału nie jest dla kogoś wystarczająco zapierający dech, to z jednego z mostów można sobie jumpnąć na bungie. Nie wiem czemu, ale było to wzbudzające największe zaufanie bungie, jakie w życiu widziałam, chociaż pewnie zmieniłabym zdanie błyskawicznie, dyndając na końcu liny ;).

15 komentarzy:

  1. Piękne zdjęcia, robią wrażenie. Tu jeszcze dzisiaj widać dawny przepych i wielkość miasta.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki. Tutaj w końcu udało nam się zrobić porządną sesję zdjęciową, więc było z czego wybierać.

      Usuń
  2. Hmm... widzisz, z czym mi sie Korynt kojarzy najbardziej? Ano z kanałem (oczywistość), ale jeszcze ze stylem w architekturze kolumnowej, stylem korynckim. Dobrze myślę, że to stamtąd? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano oczywiście, styl koryncki - a ja zamiast tego, piszę o prostytutkach ;) Ehh...

      Usuń
  3. Wspaniałe widoki, jest tam co oglądać, z pozostałości Koryntu widać jak dawniej musiało tam wyglądać, można puścić wodze fantazji. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, fantazja mimo upału działa tam na wysokich obrotach. Pozdrawiam również!

      Usuń
  4. Kanał jest rewelacyjny, już zdjęcie mnie wprawiło w zachwyt. Niesamowite, jaki efekt potrafi wywołać kilka starych kamulców.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdjęcia kompletnie nie oddają wrażenia - w ogóle na fotografiach ta Grecja jakaś taka płaska... Na żywo zachwyca 10 x bardziej.

      Usuń
  5. Te kamienne siedziska mieliście też np. w Olimpii (tylko przegapiliście).

    a cop do Cór - no chyba nie chcesz stawiać na jednym poziomie - kobiet które z oddaniem oddawały ciało w celach sakralnych z takimi co robią to za pieniądze... lub zgoła bezinteresownie ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A no to przegapiliśmy :)

      Nie stawiam na jednym poziomie Cór i [...] - wręcz przeciwnie, małym zestawieniem językowym chciałam wykazać, jak różnie prezentował się i był traktowany tenże zawód na przestrzeni dziejów ;)

      Usuń
    2. Zawód... sprawiasz mi zawód, nazywając zawodem to co dla wielu jest misją i powołaniem ;-)...
      No popatrz zarówno w Babilonii, jak i w Grecji poziom materialny życia był na tyle wysoki, że pobudki materialne (znaczy nędza, głód itepe) praktycznie nie powinny wchodzić w rachubę... no to wymyślono pobudki religijne...

      A swoją drogą, gdyby tak nagle jakaś speckomisja d/s moralności powymiatała z muzeów i filharmonii te dzieła które powstały aby za ich pomocą uwieść kobietę, która żadnymi innymi metodami uwieść się nie dawała, to groziło by nam oglądanie pustawych sal przy dźwiękach pasterskich piszczałek ;-).

      O weźmy taką Marię Magdalenę Pittoniego z bazyliki Mariackiej w Krakowie, ileż by trzeba było szacownej mieszczki nie na molestować, a tak to sama z szat się cokolwiek wyzwoliła i zmysłowe pozy przybrała - no bo jakże powiedzieć nie, dla tak dla zbożnego celu aby "święty" obraz mógł powstać? ;-)

      Usuń
    3. A to ja przepraszam... poprawię się następnym razem ;)

      Muzea to w ogóle istnieją głównie dzięki siedmiu grzechom głównym, nie uważasz? Chciwość, nieczystość, gniew... Wszystko o tematyce erotycznej, wojennej, tudzież konsumpcyjnej - w ogóle sama instytucja muzeum stworzona poniekąd dla rozrywki (chociaż poprzez naukę, czy też odwrotnie - bez znaczenia)... idąc tym tropem, to powinniśmy wszystko zrównać z ziemią i zaorać :)

      Usuń
    4. ba Mad - i tego obawiam się najbardziej - są tacy co już pomysł ów szalony w życie wprowadzają... Talibowie. jest się czego bać.

      Usuń
  6. Cudowne zdjęcia! Uwielbiam czytać i oglądać filmy o starożytnej Grecji (Helladzie). Zapraszam do siebie i pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy! Grecja jest niezwykła i mnie też fascynowała już od lat szczenięcych - wreszcie udało się tam być! Za zaproszenie dziękuję, chętnie skorzystam :) Pozdrawiam!

      Usuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...