Hellada 31.07-3.08.2014. Agii Apostoli



Greckie morze jest przedziwne. Jest substancją sprzeczną z prawami fizyki, totalną niemożliwością - jest wodą, która rozpala płomień.



Zanurzyłam się w niej po raz pierwszy i po raz pierwszy poczułam na własnej skórze, że ja i woda, i ogień, i ziemia, i wy wszyscy, i kamienie, i wiatr i spadające gwiazdy - to naprawdę jedno i to samo. Wszystko, co istnieje, jest wcieleniem tej samej energii... a materia jest tylko iluzją.



Ale o czym ja chciałam? O Agii Apostoli. Znowu mnie poniosło... prr, szalona... Nomen omen ;)



Niestety, stan błogiej euforii nie daje uchwycić się na zdjęciach, a tym bardziej na filmach. Oglądając je po powrocie do codzienności, trzeba zmagać się z nieodpartą myślą "Co za banda świrów. Co za JA...! To wszystko wina retsiny". Nomen omen, wina ;).



Ale kto by się tym przejmował? Właśnie dotarliśmy do miejsca naszego wypoczynku! 4 dni lenistwa (z małą przerwą, o której już wkrótce... :D), nieudanych prób spania do południa, plażowania, dryfowania na tej nierealnej wodzie, bo zanurzyć się w niej nie sposób... 4 dni spędzone w rzeczywistości tak barwnej i tak podkolorowanej do granic ludzkich możliwości rejestrowania barw... że nie chce się wierzyć, że była rzeczywistością.



Hej, Mad! Agii Apostoli.
No tak.



Agii Apostoli to nadmorska wioska, położona nad Morzem Egejskim, naprzeciwko wyspy Evia; ulubione letnisko Aten. Mając do wyboru Agii lub Tolo, z pełną świadomością wybraliśmy Agii, co niejednokrotnie spotkało się z pełnymi niedowierzania spojrzeniami i współczującymi pytaniami "I jak było? Bardzo do dupy?". Ludzie... było bosko... magicznie... a nienienie, w tę stronę już nie idziemy.



No tak, nie ma tam piaszczystej plaży, co okazało się dla niektórych dramatem nie do ogarnięcia. Nieważne, że lazurowe morze z górami w tle, nieważne że zarąbisty basen w hotelu, że słońce, że Grecja, cykady, spadające gwiazdy - nie ma piaszczystej plaży, masakra, horror, terror i inne straszne słowa z trzema r!


A można było jechać nad Bałtyk... Albo jeszcze lepiej - nie ruszać się z domu...


Tak zatem, słowem podsumowania, mimo braku pięknej plaży. Mimo znacznej odległości od centrum (do którego ja i Kris nawet nie dotarliśmy ani razu). Mimo nocy nieprzespanych z powodu nadmiaru słońca na skórze i w głowie. I mimo kilku innych kompletnie nieistotnych rzeczy, które niektórym potrafiły spędzić sen z powiek... my przez 4 dni byliśmy w raju. A przynajmniej w jego przedsionku.
Ale cóż. Było, minęło. Co z oczu, to z serca...
Akurat. Gdyby to było takie proste... ;)



21 komentarzy:

  1. Brevas ( czyli owoce figowca zanim pojawią się figi ) zachęcały do ucztowania...Tej czerwieni i temu smakowi nie można się oprzeć, o nie! Tak jak nie można się oprzeć tej wodzie, tym widokom, temu słońcu i wszystkiemu temu co ma Grecja do zaoferowania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jadąc do Grecji trafia się w ogóle na jedną wielką ucztę. Tamtejsze owoce są powalająco słodkie, pomidory smakują tak, jak w dzieciństwie, a wino jest ekstraktem z euforii w płynie. Do tego dochodzi uczta dla oczu...

      Usuń
    2. No zwłaszcza jak dranie podadzą panierowane dzwonka z kalmara z przystawką na którą składają się wędzone szproty w całości i sałatka z wodorostów - usiłowałem wytłumaczyć niektórym osobom że to tak jakby w Polsce podano bigos, marynowane opieńki i kiszone ogórki w ramach jednego dania... Lecz oniż niewzruszeni z zatwardziałością Greka udającego Greka twierdzili że to ich rodzime potrawy i oni tak to jedzą... no to czemu ja cały czas miałem przed oczami tubylców pałaszujących frytki, kebab i pizze, czasami tylko zagryzających smażonego kalmara ale z frytkami a bez szprotek?

      Usuń
    3. A tam to, nie byłem - wulkaniczne wybrzeża jednak znam... mam pamiątkę na mostku po tym jak fale rzuciły mną o dno i przywaliły w grzbiet przy następnym cyklu.

      Usuń
    4. Może Grecy chcieli zaserwować Ci ucztę w pigułce ;) My w ciągu tych 2 tygodni może ze 2 razy mielibyśmy podstawy przyczepić się do posiłków. Fakt faktem że chyba na wieść, że będą gościć Polaków, wszyscy właściciele tawern natychmiast dzwonili na Cypr po dostawę ziemniaków, żeby "kartoflarzom" zapchać pyrami paszcze :D

      Usuń
    5. Ja myślę Mad, że oni po prostu kochają nabijać się z nabijanych w butelkę turystów. Widziałem no "taniec z szablami, tylko że szable te miały rękojeści przekręcone w drugą stronę żeby łatwiej było tancerkom utrzymać je w równowadze.

      Usuń
    6. Może i tak... patrząc na niektórych turystów, właściwie trudno się dziwić ;) Szkoda, że odbija się to na nas - tzn. ludzi, którzy jadą naprawdę coś zobaczyć, a nie tylko w amoku wydawać ojro na lewo i prawo...

      Usuń
  2. Zdjęcia zachęcają, można dać się ponieść wyobraźni. Przeniosłabym się choć na chwilę w takie miejsce. Choć plaże też wolę piaszczyste, to bym nie narzekała ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ba, jasne że piaszczysta plaża to piaszczysta plaża. Ale trzeba starać się widzieć pozytywy, a nie braki :) A przenieść - tez bym sie tam przeniosła, choćby zaraz :)

      Usuń
  3. Oh zdecydowanie wygląda jak raj !:)

    Pozdrawiam
    Anka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wygląda, smakuje, i każdym poszczególnym zmysłem odbierane jest jak raj :)

      Pozdrawiam również!

      Usuń
  4. Na wakacjach najważniejsze że jest słońce i dobry humor, a będą udane. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Otóż to! A podziałałabym nawet, że czasami nawet brak słońca nie jest w stanie zepsuć tego, co zapewnia dobry humor i wyśmienite towarzystwo :)

      Usuń
  5. Uwielbiam takie rosnące na drzewku jeszcze figi, kiedy rozchylają sie i ukazują swój miąższ :)
    W ogóle lubię figi! :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A no ja też. Ale nie da się ukryć, że owoce i warzywa najsmaczniejsze są w klimacie, w którym rosną i dojrzewają... ;)

      Usuń
  6. Niesamowite ! :D Chciałbym kiedyś tam zrobić sesję krajobrazową :D Piękne tereny, piękny kraj :) Dla fotografa raj ! xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie tylko dla fotografa, ale rzeczywiście ukształtowanie terenu i kolory krajobrazu bardzo malownicze - ludzie zresztą też! Sesja byłaby z pewnością wyjątkowa :)

      Usuń
  7. Woda, która rozpala płomień. Pięknie napisałaś. To zdanie mówi wszystko. Zdjęcia tylko potwierdzają
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Miło mi bardzo, że obok zdjęć tekst też został doceniony. W końcu to jest moja właściwa materia :) Pozdrawiam!

      Usuń
  8. Mnie plaże piaszczyste jako nie są do szczęścia potrzebne :-)
    Wystarczy połączenie gór i morza i już jestem baaaardzo zadowolony.
    A tutaj tak właśnie jest! Pięknie a nawet bardzo pięknie (same zdjęcia również) :-)
    Pzdr.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No mnie własnie też nie :) Piach jest przereklamowany :)
      Morza też nie doceniałam do tej pory, no ale cóż - aż do tego lata miała do czynienia tylko z Bałtyckim, które oględnie rzecz ujmując, słabo wypada w porównaniu z Egejskim...

      Usuń