Hellada 4.08.2014. Meteory



Rozleniwiłam się, opisując Grecję. Haniebnie. Lecz oto dobra wiadomość! Wracamy ku Europie. Koniec z plażami, piaszczystymi czy też niekoniecznie. Koniec z morzem, lazurowym czy też piekielnie słonym. Koniec mitologii, greckiej czy też rzymskiej - nowszej. Koniec. Koniec i już.


To co teraz? Meteory. A właściwie monastyry na Meteorach. Świadectwo wyższości ducha nad ciałem. Być może nazwa "Meteora" kojarzy się wam z płytą zespołu Linkin Park, i dobrze, bo kojarzy się nie przez przypadek. Chłopaki też byli pod wrażeniem, jak zobaczyli ten masyw skalny.


W Meteorach siga, siga nabiera innego znaczenia. Bo nie zawsze można było tam dojechać szosą. Kiedyś jedyna droga do klasztorów prowadziła poprzez zabójczą huśtawkę. Po prostu siadało się w kokonie z lin i wciągali cię na górę, a jak nie obhaftowałeś się po drodze, byłeś w pół drogi do zbawienia wiecznego ;). Dziś to pikuś, wsiadasz w auto, jedziesz, zwiedzasz, słuchasz przewodnika stojąc pod wywiewem od klimatyzacji...



Budowano te klasztory tą samą metodą, nie że buldożery i insze maszyny, nie. Wszystko wciągali. Nie nosem. Na linach. Każdy kamień, każdą krokiew do więźby dachowej, każdą manierkę wody pitnej. 



I tak pewna część obróciła się w nicość. Bo skały się obsypały, bo opat nie lubił się z opatem... Dziś sześć monastyrów istnieje zgodnie ze swym przeznaczeniem, cztery męskie i dwa żeńskie, a dostać się do nich - w sensie zamieszkać i zostać mnichem/mniszką, to jak wygrać los na loterii życia...



Ale abstrahując, no sami widzicie. Z klasztorami czy bez, Meteory są abso-fucking-lutnie zdumiewającym miejscem. Jedyny minus to to, że trzeba się ubrać w długą kieckę, jak jest się płci żeńskiej, bo nogi są widokiem totalnie obraźliwym dla Boga - nawet jeśli ładne i szczupłe. Oczywiście nie mówię teraz o swoich ;).


Piękne widoki, piękne, cudowne. Tyle już napisałam o Grecji, a nie napisałam najważniejszej rzeczy. W Grecji są GÓRY! I to głównie góry... zachwycające. Zapierające dech. Skłaniające do tego, by jeszcze raz przemyśleć definicję słowa "góry"... 

8 komentarzy:

  1. Muszę przyznać, że Meteory robią WRAŻENIE,ale chyba bym tam nie wlazła (o wciąganiu nie wspomnę! ), bo mam lęk wysokości...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt, wysokości i przestrzenie są tam dość imponujące. Zresztą to nie jedyne miejsce w Grecji, gdzie ludzie z lękami (jak Ty czy ja ;)) są wystawiani na ciężkie próby... a zachwyt miesza się z chęcią ucieczki.

      Usuń
  2. Ile czasu już minęło od czasu kiedy byłam w Meteorach, fajnie jest powspominać. Piękne zdjęcia :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Góry owszem szlaków za to praktycznie wcale. Meteory piękne, wewnątrz mają jeszcze zajefajne ossuaria z kolekcjami czaszek (specjalnie się nie chwalą, ale jak ktoś zajrzy przez szparę to widzi), i deskę z pokładu Arki Noego...

    Dodajmy że sporo infrastruktury diabli wzięli w czasie okupacji tureckiej gdy wybuchło powstanie greckie, a na tych terenach działała partyzantka - fakt miejsce do takich walk wymarzone.

    Jest tam jeszcze fajna kaplica dla wspinaczy - pionowy filar z małą jaskinią - żeby wejść trzeba mieć sprzęt skałkowy i szmat treningu za sobą - nader ekskluzywne miejsce. "Zdobywcy" wieszają tam chusty jako wota, zdaje się jest widoczne od strony szosy - ale złamanej drachmy za to nie postawię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za dopowiedzenie kilku faktów na temat - następnym razem muszę chyba jednak uważniej słuchać przewodnika ;)
      Nie, Grecy to zdecydowanie nie są "ludzie gór" - tak samo zresztą jak Rumuni. Mają takie piękne tereny, i ani im w głowie wytyczać jakieś szlaki - przecież komu by się chciało biegać po górach, lepiej siedzieć ze szklaneczką ouzo i obracać komboloi :)

      Usuń
  4. No, to miejsce to muszę kiedyś zobaczyć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie. Z całej zwiedzonej Grecji Meteory zrobiły na nas największe wrażenie.

      Usuń