12.11.2014

Hellada 5.08.2014. Saloniki



Grecja, Grecja... wytęskniona, wymarzona... i po wszystkim. Z wyjątkiem Salonik. 
Ale Saloniki... Te Saloniki... Wiecie, co pamiętam stamtąd najlepiej? Coś, czego nawet nie mogę wam pokazać, bo ni mo zdjęć... 


I ni mo ich nigdzie, bo Grecy są chyba zbyt leniwi, by pójść i zrobić zdjęcia, i wrzucić je do Internetów :). Ale i tak są przekochani. Przesłodcy. I przepołudniowi.


A co do "nimo", mam na myśli cmentarzysko pociągów. Pociągów. Cmentarzysko. Opuszczonych, Porzuconych. Nie jestem może jeszcze na tyle zajebista, żeby mieć fanów i stałych czytelników, ale gdyby tacy jednak istnieli, to wiedzieliby, że "pociągi" i "porzucone" to moje słowa-klucze-afrodyzjaki ;).


Ale wracając do Salonik. Oczywiście porzucone wagony to nie jedyna rzecz, która zwraca uwagę w tym starożytno-historycznym mieście. Jest jeszcze Bucefał. Kuń, do którego 9-letni Aleksander III zapałał dziką miłością i wymógł na ojcu kupno, by potem dojechać na nim aż do Indii. Na koniu, nie na ojcu.


Pokochaj nieujarzmione, a nie wiesz, gdzie cię poniesie :). Olka poniosło nieźle. Na Bucefale.
Wracając do Salonik. To drugie co do wielkości miasto Grecji, założone ok. 315 r. p.n.e przez macedońskiego króla Kassandra i nazwane na cześć jego żony, Tessaloniki. Od lat jest kością niezgody między Macedończykami-Grekami a Macedończykami-Słowianami, którzy miasto to nazywają Sołuniem. Zresztą tych kości między obiema nacjami jest niestety znacznie więcej. 


A co pamiętam z Salonik poza skansenem wagonów?  
Hmm.
Zabytki, upchane wśród blokowisk. Białą wieżę, Łuk Galeriusza i Mauzoluem. 
Pyszny kebab.
Śmieci na ulicach.
Tęsknotę za bardziej południową Grecją.
Nachalnych fanów reggae.


I myśl, którą miałam w głowie przez calutkie 2 tygodnie podróżowania po Ellas. Bardzo niesprawiedliwą myśl. Niepoprawną. Myśl, która była już bardzo, bardzo bliska materializacji. 
Dla jednych bonus, dla mnie wisienka na torciku. 
Србија.


W następnym odcinku... :)

8 komentarzy:

  1. Ano te Tesaloniki to miej więcej tak samo zapamiętałem, ale cmentarzyska vlaków to już nie, a szkoda, gdzie ono?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A tu: https://www.google.com/maps/d/edit?mid=zomhzrwxzihI.kTPo-TAkuxrI

      Usuń
    2. O żesz - no tam to w pobliżu nawet nie byliśmy. Imponujące składowisko.
      Mas u mnie filmik z cysterny i kilku innych rozbebeszonych wagonów (szkoda że elektrowóz już odholowali). Jak nic nie stanie na przeszkodzie to wrzucę w okolicach przyszłego poniedziałku.

      Usuń
    3. My widzieliśmy to złomowisko niestety tylko z okien autokaru, aż piszczałam żeby wysiąść...
      Filmiki z rozbebeszonych wagonów! Dawaj... to znaczy - poproszę ;)

      Usuń
  2. Z Salonik pamiętam fajną pogodę, bo w reszcie Grecji, którą odwiedzałam były potworne upały.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A my trafiliśmy ponoć na "wyjątkowo chłodne lato" - co oznaczało pogody w przedziale 37-40 stopni.

      Usuń
  3. Cmentarzysko pociągów?! Dla mnie też brzmi super! :))
    PS. Masz u mnie nominację do Liebster Blog Award. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Jak tylko będę miała dłuższą chwilę czasu, to ogarnę temat. Pozdrawiam!

      Usuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...