13.11.2014

Serbia 7.08.2014. Đavolja Varoš



Bałkanofilią zaraziła mnie podstępnie pewna pani. Ale wybaczam jej. Taka już jestem, miłosierna i wybaczająca, a w tym wypadku akurat warto było dać się zainfekować.


Serbia niby była tylko "wypełniaczem" w drodze powrotnej z wakacji, a mam z niej chyba więcej wspomnień, niż z Grecji. No i po raz kolejny jestem piekielnie wręcz niesprawiedliwa, jeśli o Grecję chodzi. Podkreślam więc, że było cudownie, magicznie i rewelacyjnie - ale Serbia jakaś jednak bliższa mi mentalnie. Może związki mentalne przenikają się na wielu płaszczyznach, a może raj i sielanka to jednak nie moja parafia.


A po trzecie, Serbia to też kraina słowiańska. A ja jestem lokalną patriotką. Kocham Łódź, kocham Polskę, kocham Słowian - potem dopiero całę resztę. Więc Grecja siłą rzeczy musi odstać swoje w kolejce.


Dobra, bo jak zwykle rozpisuję się o sobie, zamiast przejść do sedna.
Pierwszym punktem na trasie serbskiej był... hotel, a właściwie kurort, uzdrowisko, w którym spaliśmy. Przygoda sama w sobie. Oldschool, korba w środku lasu i dobra bania (i to dosłownie, bo nocowaliśmy w Prolom Banja, Banja to taki nasz swojski Zdrój).


Drugim było skalne miasto Đavolja Varoš, które oglądacie na zdjęciach, i które na tle wcześniej zwiedzanych skalnych miast troszkę nas zawiodło, ale nie całkiem, bo WRESZCIE byliśmy w LESIE, a do tego nasz serbski przewodnik - Niki - był najsłodszym człowiekiem pod słońcem. Dla samych jego opowieści warto było wybrać się na tych kilka skałek.


W ogóle po tym krótkim pobycie w Serbii jestem urzeczona nie tylko krajem, ale przede wszystkim Serbami. Są tak niesamowicie życzliwi, pomocni i nierozpamiętujący świństw, które Polska im zrobiła w (nie tak) zamierzchłych czasach, że naprawdę, powinniśmy zapisać się do nich na korepetycje z gościnności i wyrozumiałości.


No i rzecz najbardziej zapadająca w pamięć. Tamtejsi ludzie przeżyli wojnę. I to nie są staruszkowie. To moi rówieśnicy. To nasz przewodnik Niki. To ci, którzy siedzieli na ławeczkach w Prolom Banja... Pamiętają prawdziwą, krwawą wojnę. Stracili w niej swoich najbliższych. Domy, majątek. I są z tym pogodzeni, wyobraźcie sobie. Mówią: tak tu teraz jest. Trzeba jakoś żyć. Byłoby fajnie, gdyby wróciła Jugosławia - i żyją nadzieją, ze kiedyś tak się stanie.



12 komentarzy:

  1. Ja też wspominam Bałkany ze szczególnym uczuciem - dla mnie były po prostu piękne, magiczne!
    W tym i Serbia (choć spędziłam tam niewiele czasu). Zachwycona byłam szczególnie Macedonią, Bośnią i Hercegowiną :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Są niezwykłe... mam nadzieję wrócić tam ASAP :) Chociaż byłam tam zaledwie przejazdem, pewnie jeszcze krócej niż Ty...

      Usuń
  2. W zeszłym roku po raz pierwszy zobaczyłem to miejsce na zdjęciach i zrobiło na mnie wrażenie. Po Twoim opisie i zdjęciach widać, że faktycznie miejsce warte obejrzenia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardziej warta zobaczenia jest chyba droga dojazdowa, pnąca się wśród wiosek, ale tak czy inaczej - warto :)

      Usuń
  3. Jest co oglądać tam, koleżanka wróciła z Serbii zachwycona. Skalne miasto tak różne od tych które do tej pory oglądałam, ale bardo ciekawie wyglądają te stożki. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To skalne miasto jest po prostu inne, niż np. Błędne Skały. Inny styl zwiedzania. Ale na swoj sposob jest fascynujące.

      Usuń
  4. Te skalne piramidki są prześliczne :)
    Ja raczej Serbii miło nie wspominam, ale kiedyś tam jej jeszcze szansę.
    Pozdrawiam Mad!
    O.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wspomnienia są tak subiektywną sprawą, że nie można tylko na nich polegać ;) Życzę lepszej Serbii w przyszłości!

      Usuń
  5. Wcale Ci się tej miłości do Serbii nie dziwię. I podzielam słowiański patriotyzm bo mam podobnie i w krajach, gdzie trochę "czuć" Polskę czuję się jak w domu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na razie to zauroczenie, mam nadzieję że nie "fatalne" i ze się rozwinie w cos wiecej ;)

      Usuń
  6. "I są z tym pogodzeni, wyobraźcie sobie. Mówią: tak tu teraz jest. Trzeba jakoś żyć" - generalnie południowcy to fataliści. Takim łatwiej pogodzić się z losem. Nam tak bardzo win nie pamiętają, bo i po co im wspominanie jankeskich przydupasów? Amerykanie chcieli zrobić Ruskim na złość i... rozpętało się piekło.

    Za to formy geologiczne rewelacja. Wyobraźcie sobie jak stare to miejsce. Musiały zajść co najmniej trzy liczone w dziesiątkach i setkach milionów lat procesy by coś takiego mogło się ukształtować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fataliści czy nie, wolę chyba takie podejście od "O Boże Boże jak tu jest źle, napiszmy o tym na fejsbuku" :) A formy skalne naprawdę unaoczniają jakim mgnieniem oka jest nasze życie, o tym już wiedzielismy po czeskich skalnych miastach... ile lat trwa taki proces? Czlowiek nawet nie zna nazw takich liczb...

      Usuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...