19.10.2014. Zakład Karny w Łęczycy



Na wstępie przepraszam tych, co nie najlepiej znieśli ostatni wpis, dotyczący opuszczonego szpitala. Dziś nie będzie lepiej. A może nawet być gorzej. 



Na drugim wstępie - wiwat Łęczyca! Łęczyco, pokaż i wyjaśnij innym miastom, jaki użytek zrobić można z opuszczonych budynków, które stoją i czekają na kupno lub zmiłowanie. Można udostępnić je zwiedzającym. To takie proste, a zarazem takie nieoczywiste.




To był dzień idealny. Zaczął się idealnie i jeszcze lepiej się skończył. Ale po kolei. W celu zwiedzenia interesującego nas starego łęczyckiego więzienia skontaktowaliśmy się z tamtejszym Starostwem, gdyż jest to jedyna droga, którą można się tam dostać. Pozwolenie i namiary na przewodników otrzymaliśmy, za co serdecznie i oficjalnie dziękujemy ;).




Pogoda była piękna, ekipa trochę się posypała z niejasnych dla mnie przyczyn, ale to nie szkodzi, bo zebrała się inna, wcale nie gorsza ;). Panowie przewodnicy okazali się sympatycznymi i otwartymi ludźmi z dużą wiedzą na temat zakładu karnego, a samo więzienie…



Ma klimat. Zdecydowanie ma klimat. Poczułam go najwyraziściej, gdy na chwilę odłączyłam się od grupy i zostałam sama piętro niżej. O, szlag, w kupie to nie sztuka, ale gdy człowiek zostaje w takim miejscu sam na sam ze swoim figlarnym umysłem… Niezapomniane wrażenie, polecam.




Zakład karny, który zamknięto w 2006 roku, powstał na murach dawnego klasztoru Dominikanów. Świadczą o tym grube ściany i krzyżowe sklepienie zachowane w jednym ze skrzydeł pierwszej kondygnacji. W czasie pełnienia swojej funkcji był znany jako jedna z najcięższych placówek karnych w Polsce; tu między innymi byli internowani działacze Solidarności.




Łęczyckie więzienie pojawia się wielokrotnie w polskich filmach, niekoniecznie pod własnym nazwiskiem. Łaźnia na przykład występuje w "Papuszy" - minusem tego gwiazdorstwa jest "odłaźnienie" pomieszczenia, które wcześniej zapewne było o wiele bardziej klimatyczne.



Żeby się całkiem nie zafiksować w klimatach więziennych, po zwiedzeniu (dwukrotnym, właściwie) tego ponurego miejsca wyruszyliśmy zażyć trochę sielanki. O której... w następnym odcinku.
A w pudle sobotę spędzili: Mad, Krisk8, Królik, Nina i Zava, a nawet Kamil i Viola.


14 komentarzy:

  1. Łooo, mega miejsce!
    Hmmm, chyba nigdy nie byłam w żadnym więzieniu, ani zwiedzać, ani nikogo odwiedzać, no ani na szczęście - pomieszkać :D
    Ma klimat, zdecydowanie :)
    A jeśli moge spytać, co Wy macie ostatnio taką pasję zwiedzania 'nietypowych' miejsc? ;))

    OdpowiedzUsuń
  2. Ostatnio? Agnieszko, pierwszy wpis na tym blogu był o opuszczonym mieście - Kłominie koło Bornego Sulinowa :). Od tego zaczęła się nasza pasja. Ale ostatnio rzeczywiście nastąpiła taka mała kumulacja po dłuższej przerwie.
    Ja na szczęście też odwiedziłam jak na razie więzienie raz, i z żadnych innych powodów oprócz turystycznych nie chciałabym się w takim miejscu kiedykolwiek znaleźć. Ale jako obiekt do zwiedzenia jet rzeczywiście mega.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba muszę nadrobić zaległosci :)
      Ale masz rację, ostatnio macie kumulację niespotykanych miejsc ;)

      Usuń
  3. Zastanawiam się, co jeszcze można pokazać na blogu jak miejsce warte zobaczenia. Nigdy bym się nie spodziewał artykułu o zakładzie karnym. Doznania jak piszesz były "klimatyczne". Na pewno niecodzienna wycieczka.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pokazać można wszystko :). Ale czy jest to warte zobaczenia, to już czytelnicy muszą ocenić sami. Taki był zamysł tego bloga, pokazać niecodzienną stronę turystyki - choć ostatnio coraz więcej tutaj "komercyjnych" atrakcji :).
      Pozdrawiam również!

      Usuń
  4. Trzeba przyznać, że znaleźliście nietypowy sposób na spędzenie soboty. I masz rację - ja też zamknięta tam z moimi poplątanymi myślami zgłupiałabym do reszty.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego odosobnienie jest najgorszą torturą ze wszystkich, jakie kiedykolwiek wymyślił człowiek...
      A nietypowe sposoby - to nasza specjalność ;)

      Usuń
  5. Więzinie zawsze napawają mnie agresją, nie rozumiem zamknięcia, to upadlajace - skoro jakieś matołki uznały że więzinie jest "humanitarne" a np baty juz nie, to powinni byc leczeni psychiatrycznie.
    Sam w czasach służby wojskowej spedziłem tydzień a anclu i na drugi dzień juz byłem gotów kogoś skrzywdzić, najlepiej wartownika lub jakiegos oficera.

    Lokacja świetna!
    Muszę kiedys wrzucić zdjęcia spacerniaka - ale to nielegałki. Może wrzuce gdzieś za pośrednictwem TOR,a a u siebie tylko zalinkuję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawa jestem tych Twoich zdjęć. Tutaj, tak jak opisałam, totalny legal - ciekawa era nadeszła swoją drogą, zwiedzanie opuszczonych na legalu... z jednej strony było to moje marzenie w czasach, gdy dopiero zaczynaliśmy przygodę z "urbexem", a z drugiej - to jednak nie to samo, gdzie ten urok zakazanego owocu, gdzie adrenalina...

      Usuń
  6. Trzeba mieć fantazję i figlarny umysł .I pomyśleć , że w 1970 r jechałam nocnym pociągiem z Katowic do Łęczycy, gdzie nauki w Technikum Górniczym (sic!) pobierał mój ówczesny narzeczony Stanisław . Gdybym wtedy wiedziała o rzeczonym obiekcie, może podrzuciłabym rezydentom tego przybytku paczuzkę z cebulą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja przejeżdżałam obok tego więzienia wielokrotnie, właściwie co roku, kiedy jechałam na wakacje nad morze... tak wtedy prowadziła krajowa jedynka. Nawet przez myśl mi wtedy nie przeszło, że pewnego dnia zobaczę, co kryje sie za tym murem.

      Usuń
  7. Noż, nie wiedziałam, przegapiłam, a byłam w Łęczycy tego lata;(
    Musi mi wystarczyć Twój reportaż, świetny:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :) Może w następnym sezonie będą kontynuować ten program i więzienie będzie nadal dostępne do zwiedzania. A nie wiedzieć było łatwo, bo jakoś szeroko się z tym nie reklamowali. Niesłusznie ;).

      Usuń
    2. W Łęczycy byłam przejazdem, informacji szukałam raczej w przewodnikach, nie w prasie lokalnej, nauczka na przyszłośc..

      Usuń