07.12.2014

Serbia 7.08.2014. Belgrad



Nadejszla chwila, na którą wszyscy czekali. No może nie wszyscy, ale dla mnie Belgrad był jak pikantne papryczki na pizzy i jak oliwka w martini. Bo wisienka na torcie taka oklepana i w dodatku w naszym słowniku zastrzeżona dla Bukaresztu :). Belgrad to kolejne miasto, które w przeciwieństwie do Aten pokochałam bezwarunkowo. I guess what - chcę tam wrócić ASAP!


To trzecie obok Bukaresztu i Budapesztu miasto, w którym poczułam się od razu jak u siebie. Jeszcze zanim tam pojechałam, zajrzałam na street view i oczom moim ukazał się... łódzki Zielony Rynek. Wypisz-wymaluj. Co nie znaczy, że stawiam między temi miastami znak równości. bo chociaż Łódź jest znana jako miasto-demolka, zagłębie skór i dzieci-pikli, polskie Detroit i polska scena apokaliptyczna, to daleko jej do Belgradu.


W Łodzi na ten przykład mamy, owszem... opuszczone, zrujnowane, spalone, zaniechane. Ale nie mamy zbombardowanych. W sumie, dzięki Bogu. A to stanowi wyraźną różnicę. Zobaczyć na własne oczy nie OPUSZCZONE, nie NIEDOPUSZCZONE, nie antyczne, tylko... zbombardowane. Szok. Niedowierzanie. Niezapomniane wrażenie.


A potem jedziemy do twierdzy Kula Nebojsa i widzimy szczęśliwych ludzi grających w nogę i w tenisa. Bo twierdza belgradzka nie jest muzealnym truchłem, tylko tętniącym życiem obiektem, zaadoptowanym do pełnienia funkcji terenów zielonych, kulturalnych i sportowych.
Tak, to właśnie tam Amy Winehouse praktycznie zamknęła swoją karierę.


Co jeszcze? Jakiś konkret? Prosz...
Belgrad jest jednym z najstarszych miast Europy. Pamiętam, jak powstawał... ;)
A lotnisko belgradzkie nosi imię, no kogo?  Kogo...? Nikola Tesli!!! Say no more...
W Belgradzie żył Ivo Andrić, noblista w dziedzinie literatury.


A tak z ciekawostek - wiecie, że mimo że nie ma już Jugosławii, wciąż istnieją Jugosłowianie? To dzieci i małżonkowie byłych Jugosłowian, którzy wciąż mają prawo zadeklarować przynależność do tej właśnie nacji. Zresztą wystarczą względy sentymentalne. Urodziłem się w Jugo, jestem Jugo. Nie muszę tłumaczyć się urzędnikom. Jakie to proste! I zarazem nie...


Za co jeszcze kocham? Za wszystko i za NIC... Za to, że mając tyle do zrobienia, Serbowie stawiają w samym środku stolicy świątynię, która kosztuje tyle, co trzy Belgrady. Za to, że jak wszyscy Południowcy, nie śpieszą się, nie spinają i są gościnni... w każdym momencie! Za to, że jak wszyscy Południowcy, są... średnio rzecz ujmując, zajebiście przystojni ;).


Jeszcze powiem tylko, że to już postanowione. Następny trip to trip do byłej Jugosławii. Nie licząc oczywiście tych pomniejszych po drodze... I nie mówiąc o tym, że gdy człowiek robi plany, to pewne byty z innych wymiarów śmieją się z niego do rozpuku. Ale marzenia trzeba mieć. Marzenia... dobra, dobra.



To do viđenja?


Klasyczną Helladę i drogę powrotną zrobili:
Mad, Krisk8, Aga... sorry, sorry. Od teraz to Mikola, i ThT.

9 komentarzy:

  1. Belgrad piękny jest...!
    D..a lala jaś
    może nie jest piękny, ale faktycznie jest niesamowity.
    Rozpad Jugosławii to dla m,nie w ogóle przykra sprawa, bo ja antynarodowcem jestem i najchętniej w rubryce obywatelstwo wpisywał bym C-K obywatel ;-).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A bo ja to w ogóle chyba wolę niesamowite miasta od tych pięknych. Cóż, mieszkając w Łodzi trzeba się nauczyć zwracać uwagę na "inne piękno"... ;)

      Usuń
    2. Łudź w sumie wcale ciekawa - no może nie tak filigranowa jak Wiedeń czy Paryż, ale nie gorsza od Warszawy.
      Z drugiej strony zawsze jak jestem przejazdem to gęsto się K i Ch sypią na kolesi od organizacji ruchu...

      Usuń
    3. No raczej, że nie gorsza ;).
      A organizacja ruchu to szczególnie ostatnio co dzień nowymi pomysłami zaskakuje...

      Usuń
    4. Najbardziej cierpiałem szukając drogi wyjazdu na Kielce lub Częstochowę a było tylko na Katowice... to było w czasach pre GPSowskich ;-). ale i ostatnio nieźle mnie poddenerwowali zamykając niektóre zjazdy z ronda (bodajże to była Pabianicka, o ile dobrze pamiętam .... z mapy ;-) ) i puszczając cały ruch objazdem - niby proste - ale tam był napis "objazd do Pabianickiej koniec" i pytanie brzmi gdzie my jesteśmy, jechać nadal w prawo czy zjeżdżać w lewo, czy na wprost? Fatalny opis, jak ktoś zna miast to wie, a jak tranzytem raz na 10 lat?

      Usuń
  2. Byłam tam lata temu i chyba ze względu na kiepską pogodę Belgrad mi się dziwnie smutny wydał. Potem pojechałam do Sarajewa i zakochałam się w Bałkanach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nas Serbia też powitała deszczem, na szczęście w Belgradzie było już całkiem ładnie. Mimo wszystko jest tam coś takiego, że mimo przemoczonych butów chce się wrócić.

      Usuń
  3. Widzę, że też lubisz powracać już wraz poznane miejsca.
    Pozdrawiam:)*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lubię :) Drugie wrażenie zawsze jest inne, lubię obserwować, jak we wspomnieniach czasami wszystko inaczej wygląda, niż w rzeczywistości...
      A poza tym Belgrad to miłość od pierwszego wejrzenia, mam nadzieję wrócić tam jeszcze wiele razy.

      Usuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...