Rowerowo 26.10.2014. Komin gazowni



No zapomniałabym. Przecież była gazownia, ale bez komina.
Kiedy pojechaliśmy w końcu nadrobić to przeoczenie, zwinęliśmy się ze śmiechu, widząc odległość między zbiornikiem gazu a kominem. Oraz odkrywając nową drogę, którą można dotrzeć do obu na rowerach, nie ryzykując licznych obrażeń na kończynach.
A więc komin wygląda tak z zewnątrz:


A tak wewnątrz:


A tędy można wejść do środka:


I to z grubsza cała historia.
Me-he-he :).

6 komentarzy:

  1. Od wewnątrz wygląda bardzo....... mrocznie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No przecież nie mogę zbyt długo pozostawać w sielankowych klimatach ;)

      Usuń
  2. Chyba nieźle tam dmuchało :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dmuchało jak dmuchało, ale patrząc w górę łatwo było stracić poczucie pionu :)

      Usuń
  3. Świetna lokacja - mam koło siebie co najmniej pięć podobnych kominów (trzy to cegielnie, jeden tartak i jeden browar) ale do żadnego wejść się nie da - te cegielniane mają zasypane kanały spalinowe, a pozostałe są zbyt wąskie. Nawet mam zdjęcia - nie wiem czemu jeszcze tego nie opublikowałem.

    OdpowiedzUsuń
  4. Fajnie jest pooglądać obiekty industrialne. Miło, że można wejść do środka, najczęściej jest zamknięte.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń