13.02.2015. Katowice



Jest w życiu kilka reguł, od których nie ma wyjątków. Na przykład: nie patrz na czajnik, bo nie zagotuje się woda. Spodziewaj się niespodziewanego. Niczego nie przyjmuj za pewnik. Nigdy nie mów nigdy. Wiedz, czego chcesz, ale ciesz się tym, co masz. I jeszcze kilka innych. I takie tam bla-bla.


A propos... BlaBlaCar - świetny wynalazek! Oto właśnie wyjazd, na którym nasz rydwan zadebiutował w roli blablawozu. Co więcej, wyjazd całkiem niespodziewany. Ja nie byłam, ale Kris był, i Królik - i przywieźli tyle cudownych zdjęć, że po prostu nie można z nich nie skorzystać. Także mój dylemat pod tytułem "I o czym ja teraz będę pisać na blogu?" niniejszym został unicestwiony. Chwilowo.



Dziś na przykład będę pisać o Katowicach. Choć jest to stwierdzenie nieco na wyrost, bo jak znam życie, zaraz zapędzę się w jakieś zawiłe dygresje i tyle będzie pisania o mieście, którego herb zafascynował mnie już we wczesnym szczenięctwie. To koło zębate! Jaki piękny steampunk... Słyszycie ten dźwięk uszami wyobraźni? Ja tak... Tak, moja wyobraźnia ma uszy ;).


A teraz trochę o nazwie. Hipotez jest kilka. Najbardziej przemówiła do mnie ta, która wywodzi ją od słowa "kot". Językoznawca i geograf Heinrich Adamy (z takim imieniem chyba nie ma potrzeby dodawać, że to Niemiec) uważał, że pierwotnie "Katowice" - Katzendorf - znaczyły tyle, co "wioska kotów". Sooo sweet! I wreszcie mam okazję napisać coś o kotach i zaistnieć w internetach, bo tu, jak wiadomo, koty grają pierwsze skrzypce. 


Jeszcze o nazwie. Katowice nie zawsze były Katowicami. Oto jedno z miast, które nosiły dumne miano Stalinogrodu. W latach 1953-56. Był już na moim blogu jeden "Stalinogród", więc Katowice można dorzucić do kolekcji. 


Jakie jeszcze wieści przywiózł Kris z Katowic? Że mają piękny dworzec. No tak, tramwaje, pociągi, wajchy... Powinnam nazwać ten blog "Mad About Locomotive". Hm. Pierwotnie i tak miał nazywać się inaczej, ale nazwa była już zajęta. I zostało Journey. Także, wracając do początkowych rozważań, nie należy przywiązywać się do swoich wyobrażeń. To, co dobrze wygląda na wieszaku, niekoniecznie będzie idealnie leżeć na sylwetce. I na odwrót. Więc - nie bójcie się przymierzać! Heh :).


Ale dworzec jest ładny, bo jest nowy. A oprócz nowego, w Katowicach mamy jeszcze dworzec stary. I... jakby wam to powiedzieć... on jest tak jakby... opuszczony ;). 


No i to tyle zabawy słowami, jeśli chodzi o Katzowice. Trzeba by tom kiedyś jeszcze pojechać ;). 


19 komentarzy:

  1. Dworzec w Katowicach osobiście zwiedziłam w tamtym roku. A o tym czajniku, to pierwsze słyszę ;) Jak i o mieście kotów, tudzież Stalinogrodzie. Jakiż ten internet pouczający jest.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, co my byśmy poczęli bez internetów ;).
      A który dworzec zwiedziłaś? Nowy czy stary?

      Usuń
  2. Katowice pierwotnie Katzendorf?
    Może Katzenwitz?
    Hm, muszę to przemysleć..;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A może Katzenwitz ;) Ale poważnie pytasz, czy to tylko taki wic?
      Pozdrawiam ;)

      Usuń
    2. Tak sobie żartujemy:)))

      Usuń
  3. O tych nazwach pierwotnych nigdy nie słyszałam ;)
    Mam z Katowicami same miłe wspomnienia! Jak nam się trochę po Krakowie znudziło 'latać' to do Katowic fruuu nas wywiewało, na różnego rodzaju eventy ;) Bo i znajomi rozsiani po świecie ;)
    Ach, to były czasy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasy były dobre, a będą jeszcze lepsze - tak należy sobie powtarzać 3x dziennie i popijać szklanką whisky :).
      Ja w Katowicach do tej pory tylko przejazdem, ale ogólnie czuję sympatię do miast tego pokroju - no a poza tym Katowice zawsze słynęły ze Spodka :)
      Pozdrawiam!

      Usuń
    2. Haha, pierwsze zdanie jest the best! ;)
      Do mnie o tym whisky można mówić bez skrupułów, ale mój mąż mógłby sobie wziąć za bardzo tę uwagę do serca ;)))
      Więc może zostańmy przy pierwszym członie - 'czasy były dobre, a będą jeszcze lepsze' przy powtarzaniu 3x dziennie ;)
      Bez whisky :D

      Usuń
    3. Naturalnie, Agnieszko, każdemu wedle potrzeb ;). Bez whisky też działa! :)

      Usuń
  4. Fajny post. Nawet w Katowicach na dworcu super foty wyszły :)))
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W pełni zasługa Krisk8'a. Przekażę wyrazy uznania :) Dzięki!

      Usuń
    2. Bardzo ciekawe kadry. Świetnie oddałaś charakter miasta :-)

      Usuń
  5. Ostatnio jeżdżę samochodem i jeszcze nie widziałam dworca w Katowicach, bo na starym spędziłam sporo czasu czekając na pociąg do domu w czasie studiów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To może i lepiej, bo o ile do dworców i pociągów mam wielki sentyment, tak do punktualności, komfortu jazdy i prędkości przemieszczania się PKP już niekoniecznie... ;)

      Usuń
  6. No Katowice... Szacun.
    Na tamtejszej uczelni, usiłowałem "nauki polityczne" studiować - ale to jaczejka PZPRu była. bez szans dla mnie bo politycznie całkiem nie lewomyślny... Ale za to jakie wspomnienia...

    Za to ile tam terenów do urban eksploraton... choć wtedy to się tak nie nazywało ;-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Pewne rzeczy są najlepsze, zanim otrzymają jakąkolwiek nazwę... A zresztą ja do dziś nie śmiem twierdzić, że interesuje mnie "urbex" ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ależ mi namieszałaś z tymi Katowicami :)
    Ale faktycznie dworzec ładny :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale namieszałam pozytywnie czy fatalnie? ;)
      Dworzec ładny. Mnie osobiście bardzo podobają się też torowiska tramwajowe. Takie pro ;).

      Usuń