03.04.2015

19.06.2014. Pilica FPP

Piracka bandera

Jeszcze 2 krótkie miesiące, i jak Bozia da, to przywiozę z pewnego zakątka Europy stos cyfrowych zdjęć i megabajty wrażeń. I będę o tym pisać, i pisać... I tęsknić, jak zwykle, jak za Grecją, jak za Rumunią, za Mazurami i za chyba każdym miejscem, w jakim byłam... Podróżowanie to masochizm. 

Uwaga na korzenie ;)

Ale zanim ujawnię, co to za zakątek, małe rearview mirror. 
Takich dni się nie zapomina. Nigdy :). Nie wolno.

I co ja tu robię, zamiast na stałym lądzie...

Jest sobie taka rzeczka. Pilica się nazywa. Bywaliśmy już w jej zasięgu. Na blogu też. Tym razem jednak daliśmy się jej ponieść. I co jak co, ale ProFun team potrafi sprofanować nawet spływ kajakowy. Na szczęście :).

He he, nas nie dogoniat :)


Co ja pisałam kiedyś o naturalnych dopalaczach? Woda, słońce, wiatr... Proszę bardzo, cały zestaw. Oczywiście Mad gardzi kremami z filtrem, bo się lepią, więc w domku czeka już Panthenol. Też się lepi, ale wtedy to już ni ma wyjścia. No trudno, szlacheckiej krwi we mnie nie ma, słońce mi niestraszne... do czasu :).

Ehm... tak, ten leń tam z przodu to ja :)

O ile dobrze pamiętam, wieczorem poszliśmy jeszcze na rowery do parku, bo było nam mało. Zauważam w ogóle dziwną regułę, im bardziej się styram w ciągu dnia, tym więcej i więcej chcę jeszcze... zamiast iść spać. Chyba zacznę biegać o świcie :). Będę unstoppable :D

...za długo by tłumaczyć :)

No ale wracając. Pilica jest przez większość sezonu spławna, bezpieczna i ciekawa widokowo. Może nie zapewniła nam takich doznań jak Poprad, ale Poprad w ogóle należy do kategorii bezkonkurencyjnych jak na razie, i do tych, za którymi tęsknię jak cholera. 



Wanderlust. Czy jest szansa, że dostanę na to rentę? Jestę Nomadę. Nie mogę usiedzieć w miejscu, po prostu N.I.E! 

To wyjątkowo płytka mielizna...

Life is a journey. To zdanie w sumie idealnie tłumaczy tytuł mojego bloga. Tak naprawdę, czasami podróż jest tylko pretekstem, by pisać o życiu... 

Każda rzeka kiedyś się kończy.... 

Dziękuję wam za ten spływ. Za tę podróż. Za ten FLOW. Dosłownie i metaforycznie. 
Mad. Kris. Arek. Aga. Daro. Królik. Kaczmar. Nika. i 3+.
Foto: Arek.
Tekst: no, Mad ;).

13 komentarzy:

  1. W zeszłym roku tak sobie spływałam, tyle że Wartą - pierwszy raz! Super było :))
    Radosnych Świat Wielkanocnych życzę :))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słyszałam, ze Warta jest bardziej wymagająca, Pilica to taka typowo rekreacyjna rzeczka :) Można palcem nie kiwnąć, a i tak się spłynie :)
      Dziękuję za życzenia! Trochę z poślizgiem też najlepszych Świąt życzę!

      Usuń
  2. Fantastyczne wrażenia, taki spływ to wielka przyjemność, szczególnie, gdy płyniesz z prądem rzeki. No, ale skoro spływ to musiało być z prądem. Ciekawe jak się nazywa pływanie pod prąd ?. Dla takiego masochisty jak Ty, to pewnie tylko większa przyjemność by była :)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha ha, no to mnie podsumowałeś :). Pod prąd to chyba sport dla wytrawnych kajakarzy, jeszcze krótkie odcinki da się machnąć tak bez zaprawy, ale cały dystans...? Brzmi hardcorowo. Ale z prądem to owszem, przyjemność niebywała. Mam nadzieję, że tej wiosny pogoda tez nam pozwoli na taką wyprawę. Pozdrawiam! :)

      Usuń
    2. Pod prąd, też można łatwo, wystarczy wyczuć gdy przy brzegu woda "zawraca" i tylko się trzeba pilnować żeby w konary nie wyrzuciło, lub o coś dnem nie zawadzić. Wiadomo nie ma lekko - ale też nie jest to wyczyn na miarę himalaizmu,

      Usuń
  3. Fajnie zobaczyć relacje ze spływu, za to sama nie wybrałabym się, jeszcze większym statkiem popływam, za to małymi łódeczkami to mam stracha. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja raczej odwrotnie, chociaż może nie tyle ja mam stracha, co mój błędnik :). Pozdrawiam również!

      Usuń
  4. Właśnie trąciłaś bardzo czułe struny w mojej duszy - sam jestem napalonym kajakarzem, a spływać to mogę nawet na dętce od traktora (aczkolwiek kajak jest wygodniejszy w manewrowaniu ;-) ).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak wkoło jest woda, to może być i dętka :). Po Popradzie spływaliśmy pontonem, i może faktycznie nie był tak zwinny jak kajak, ale śmiechu i zabawy było co niemiara :).

      Usuń
  5. Cudowna relacja i fantastyczne zdjęcia.
    Zazdroszczę Ci tego spływu. Uwielbiam wodę. Zastanawiam się dlaczego nie jeździmy na takie spływy?
    Pozdrawiam:)*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Ja też uwielbiam wodę. Jest taka kojąca...
      Pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń
    2. O tak... zwłaszcza na drugi dzień jak się przesadziło z... wodą w pierwszym ;-)

      Usuń
    3. Ha ha :) Nie sposób zaprzeczyć :)

      Usuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...