20.06.2015

Rowerowo po łódzkich krzaczorach

I nagle oczom ich ukazał się...


No i masz.
Siadam sobie do blogowania, mam gotowy wpisik o pięknym europejskim mieście, i nagle z folderu wysypują mi się zdjęcia z wcześniejszych wypraw, nie tak dalekich, ale czy to powód, by je zignorować? 

...strop in heaven.

I TO. 

Tym bardziej, że nieoczekiwanie w pięknych okolicznościach przyrody natknęliśmy się na pewne opuszczone obiekty, może nie tak spektakularne jak te legnickie, ale czy to powód, by je zignorować?

A innym znów razem...


No to chociaż tak pokrótce... dla potomnych... czy jak im tam.



Lokalizacyjnie powiem tylko tyle, że zdjęcia są z dwóch rowerowych wycieczek. Jedna po Rudzie, druga na Helenówek. 

Ktoś tu nieźle palił gumy.


Oczywiście, standardowo nic ciekawego, gruz i śmieci, ale zajrzeć trzeba, bo inaczej nie nazywamy się ProFun Team :).


Ten drugi obiekt to ja pamiętam jeszcze w całkiem odmiennym stanie, sprzed jakichś 12 lat... Chociaż i tak wystraszył nas wtedy i urzekł nieźle, gdy ciemną nocą jechaliśmy się rozerwać do naszej ulubionej stajni na Helenówku. No cóż, tyle pozostało, a to i tak więcej, niż się spodziewaliśmy zobaczyć. 



Na rowerowanie dali się namówić Krisk8 i Koteksony, a i Mad naturalnie nie mogło tam zabraknąć. 

6 komentarzy:

  1. Super post :) Czuję te klimaty :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Trochę takie przejmujące i smutne, lecz intrygujące są te opuszczone miejsca...Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na tym właśnie polega ich niezwykłe piękno... Pozdrawiam również.

      Usuń
  3. Ekstra lokację, moje klimaty.

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...