Witaj... Anonimie. 23.05.2105. Budapeszt



Pojechała, wróciła...
I tak patrzę na ten blog i nie wiem, czy mi się chce jeszcze? A może tak urlop od blogowania? A może to już nie dla mnie, za stara jestem?
Ciekawe, czy budapesztański Anonim też miał takie dylematy... Pióro krzywe... brzydki kolor atramentu... Historia nudna...
No dobra, ogarniam się, jak to się teraz mawia.



No więc jak widać, nasza nowa historia zaczęła się w Budapeszcie. O tym, że kocham Budapeszt, już wiemy, o tym, że to przepiękne miasto, również. Ale to nie było final destination naszej podróży. To było tylko preludium, chwila wytchnienia, możliwość zrobienia kilku nowych fotek do kolekcji (w tym tej pierwszej, której brak bardzo mocno mi doskwierał od czasu ostatniego pobytu w stolicy Węgier).


Ale zanim przejdę do sedna... taka mała rozbiegóweczka. Po 3 miesiącach abstynencji blogowej,  nie licząc jakichś tam rowerowych drobiazgów... mały niekontrolowany strumień świadomości, by o tym co najważniejsze, napisać już z rozwagą i uważnością.


Jedyne, czego się obawiam... to że następnym razem napiszę "tam, za murem..."
Tam, za murem, za Węgrami, za lasami, za czterema Burger-Kingami...


Są takie misie, którym nie chce mi się...
I niech tak zostanie. Precz  z Uni-fikacją. Unifiksacją.
Precz z nie-chce-mi-się.
W następnym odcinku... SRB.

A Anonima spotkacie tutaj:

12 komentarzy:

  1. No nie, byłaś w Budapeszcie.... Nie kupiłaś może magnesiku z Węgier? ;)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, wybacz :(. Przyznaję, zapomniałam. Za dużo wrażeń. Ale na pewno jeszcze kiedyś będę :). Może nawet jeszcze w tym roku!
      Co gorsza, byłam też w Belgradzie... (nie bij... :)).

      Usuń
    2. o nie! zbiję! bo bym stamtąd baaaardzo, ale to bardzo chętnie chciała... :P
      no nic, moze nastepnym razem, jak mówisz :)))

      Usuń
  2. Budzio urokliwy jest, zwłaszcza na takich nocnych fotach.

    OdpowiedzUsuń
  3. Romantyczny, nocny Budapeszt.
    Czas odświeżyć swoje wspomnienia.
    Pozdrawiam:)*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Budapeszt jest piękny za dnia, a po zmroku... chyba jeszcze piękniejszy.
      Pozdrawiam również :)

      Usuń
  4. Budapeszt w dzień bardzo mi się podoba, a w nocy jest jeszcze piękniejszy. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moim zdaniem, to jedno z najpiękniejszych miast w Europie - o każdej porze :).

      Usuń
  5. Bardzo ładne, nocne wspominki. Parlament nocą widziałem tylko z okien autobusu, szkoda, bo to piękny temat na nocną sesję :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ogarnij sie i nie marudź, już miałas urlop od blogowania, teraz do roboty, czytaj - o zdjęcia proszę:)
    Budapeszt piekny!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha ha, takiej motywacji było mi trzeba :). No dobra, to do roboty...

      Usuń