10.10.2015

Witaj, Serbio! 27.05.2015 Gamzigrad, Felix Romuliana



Napisałam się w zeszłym roku o ruinach... przepraszam, stanowiskach archeologicznych. Tak bardzo, że aż mi się nie chce.
Ale obowiązek obowiązkiem jest, nie ma że boli.


Felix Romuliana to pozostałości ufortyfikowanego zespołu pałacowego z przełomu III i IV w. naszej ery. Zleceniodawcą budowy był rzymski cesarz Galeriusz, któremu sławę przyniosło zwycięstwo nad Persami. Nazwa pałacu pochodzi od imienia matki imperatora, Romuli.


Posiadłość pełniła trzy główne funkcje, i nie były to funkcje militarne, jak sądzono po odkryciu ruin. Po pierwsze, było to miejsce kultu, jako że Romula była także kapłanką, nie tylko matką geniusza. Po drugie, oczywiście Galeriusz wystawił w ten sposób pomnik samemu sobie. I - last but not least - funkcja praktyczna tego miejsca - całkiem komfortowe miejsce do zamieszkania.


W V wieku Felix Romuliana została przejęta przez Hunów, by na następne stulecia stać się siedzibą rolników i rzemieślników. Gdy następnie tereny dzisiejszej Serbii zostały zasiedlone przez Słowian, pałac został opuszczony i zaczął popadać w ruinę. Odkryto go i zabezpieczono dopiero w XIX wieku.
Cennym znaleziskiem na terenie pałacu były mozaiki ceramiczne, z których część przeniesiono do Muzeum Narodowego w Zajeczarze, a resztę zabezpieczono na oryginalnym miejscu.


Uff...
Obowiązek spełniony.
Nie to, że nam się nie podobało, jest to miejsce jak najbardziej warte odwiedzenia. Taki trochę mix ruin antycznych i zamków średniowiecznych, jeśli chodzi o klimat.


Ale po tym, jak widziało się antyczne Delfy przy akompaniamencie cykad... 
No ładne miejsce, bardzo ładne.


Pogoda, jak widać, nadal typowo serbska. Wicher wyje, chmury szaleją na niebie, nigdy nie wiesz, czy zacznie padać, czy może jeszcze nie teraz...
Ale w pewnym momencie to zaczyna być na swój sposób urocze.
Serbia po prostu najwyraźniej jest kobietą.



7 komentarzy:

  1. Piękne zdjęcia i na pewno wspaniała wyprawa. Serbia raczej się nie kojarzy z turystyką (a jak widać powinna), więc dobrze, że ma takich ambasadorów jak Ty. :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serbia dopiero zaczyna rozwijać się turystycznie, i to także jest jej wielki atut, gdyż jeszcze nie zdążyła stać się komercyjna. Na pewno zwiedzanie Serbii różni się od poznawania innych miejsc, które mają za sobą lata doświadczeń w obsłudze turystów - ale nadal należy zapisać to po stronie plusów :).

      Usuń
  2. Ja tam na rzymskie ślady nie narzekam - owszem Delfy mnie zauroczyły (zwłaszcza bieżnia) ale jak gdzieś trafie (nawet resztki reliktów w wiedeńskim metrze to zawsze jestem ukontentowany.
    A tu zostało bardzo dużo do zobaczenia - choć faktycznie - ruiny rzymskie bez rzymskiego ducha...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To znaczy, że znowu zabrzmiałam, jakbym narzekała? Muszę przeanalizować jednak swoją stylistykę... :)

      Usuń
    2. powiedzmy że wyczułem nutkę niedosytu... ;-)

      Usuń
  3. A mnie ruiny kręcą od zawsze, nieważne greckie czy rzymskie, są bowiem, że tak powiem, impulsem do pobudzania mojej wyobraźni:) ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ...bo mają coś w sobie! Mnie też kręcą, robię się po prostu zbyt rozkokoszona przez tę turystykę zorganizowaną... :)

      Usuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...