30.10.2015

Witaj, Serbio! 29.05.2015. Kanion rzeki Uvac - punkt widokowy Molitva



Dziś będzie trochę o meandrach. Ale nie uciekajcie jeszcze - tym razem nie o meandrach moich przemyśleń i skojarzeń, tylko o malowniczo wijącej się rzecze Uvac, po której płynęliśmy już stateczkiem dwa posty temu.



Tym razem zaproponujemy widok z lotu ptaka, konkretnie - sępa płowego, o którym również już wspominałam. A widok ten - widok ten - poczekajcie, słów mi zabrakło - takiego widoku to jeszcze nie oglądałam.



Żeby dostąpić tego widoku, najpierw trzeba jakoś dostać się na punkt widokowy o jakże adekwatnej nazwie Molitva (po polsku, jak chyba nietrudno zgadnąć, Modlitwa). My dostaliśmy się busikami, a w drodze towarzyszyły nam wesołe rytmy arabskie. Sama podróż była ciekawą przygodą...



...jednak to, co zastaliśmy na miejscu, przebiło po prostu wszystko.




Po pierwsze, nagrodą za wczorajszy rejs wśród lodowców była piękna, ciepła pogoda. Dzięki czemu wreszcie mogę zaprezentować kilka optymistycznych, słonecznych fotek, co niestety jednak na naszym blogu nie jest tak częstym zjawiskiem, jakbyśmy sobie tego życzyli.



Po drugie - przyroda. Po wstępnej informacji od mieszkających w pobliżu Molitvy gospodarzy (do najbliższych sąsiadów mają pewnie z 8 km), że zimą wilki im psa zjadły, odczuliśmy w pełni dzikość tego miejsca. Jak okiem sięgnąć, otaczają nas skaliste krajobrazy porośnięte charakterystyczną roślinnością. Były zakusy, żeby przenieść co poniektóre okazy na przydomowe skalniaczki, ale kolejna informacja z serii radosnych głosiła, że te urocze kwiatuszki są trujące.



Trujące za to z całą pewnością nie były domowe sery, którymi zostaliśmy poczęstowani. Serbia to kraj z gatunku tych, gdzie wyrabia się cudowne sery - z mleka, z laktozą, bez konserwantów, nie spulchniane azotem - których nie ma możliwości przywieźć do domu, bo są zbyt nietrwałe, ale i tak tam, na miejscu smakują najlepiej. Za to można przywieźć rakiję i wino. I Gorki List. 




No i jeszcze po czwarte? Ten klimat... klimat prawdziwej wsi, który u nas już nieczęsto się widzi.



To była uczta dla zmysłów pod każdym względem. Jeden z momentów, kiedy można sobie przypomnieć, co to znaczy ŻYĆ. Jedna z moich najbardziej pozytywnych przygód ever. Po prostu - pełnia szczęścia :). 



8 komentarzy:

  1. Czyż przyroda nie jest najlepszym architektem ? Cudowne miejsce, chciałbym się tam kiedyś znaleźć.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Geniuszu odmówić jej nie można :)

      Usuń
  2. WSPANIAŁE - CAŁE !!!!
    Ps. Większość bylin na skalniaki zawiera cały szereg alkaloidów czy innych substancji które sprawiają że są trujące, także i te które już dobrze znamy.
    Bardziej niż trucizny bal bym się podpadnięcia pod paragrafy "ochrona przyrody" oraz CITES

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Racja, w końcu teren objęty jest rezerwatem, więc wywożenie stamtąd roślin - trujących czy nie - to raczej ryzykowny pomysł.

      Usuń
  3. Jejuuuu, jakie widoki....!!! Cudowne, uwielbiam takie! Kolor wody - idealny :)))

    OdpowiedzUsuń
  4. Wspaniałe miejsce, piękne widoki :) I to zdjęcie sępa !

    OdpowiedzUsuń
  5. Hej,

    chciałabym zobaczyc kanion Uvac, ale mamy na to tylko jeden dzien. Bedziemy jechac rano z Belgradu. Czy wiesz moze ktorą drogą najlepiej jechac, gdzie zostawić auto i gdzie spać?

    Weronika!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety nie mam takich informacji, my korzystaliśmy z turystyki zorganizowanej, więc o wszystkim ktoś pomyślał za nas.
      Udanej wyprawy!

      Usuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...