22.11.2015

BiH 30-31.05.2015, Sarajevo



Sarajewo. Trudny temat.
Trudny nie tylko ze względu na nieodległą dramatyczną historię, która jest tam nadal obecna i namacalna na każdym kroku. I nie tylko dlatego, że to prawdziwa mozaika etniczna. Sarajewo jest tak odmienne od innych wielkich miast, które widziałam w życiu, że po prostu nie wiem, od czego zacząć ;).


Ratusz

To zacznę od nazwy. Pochodzi ona od słowa saraj, co po turecku znaczy pałac. No i tyle, aż tak prosto tym razem. Znajdziecie to słowo w wielu innych nazwach miast i... pałaców, naturalnie.



Sarajewo położone jest między wzgórzami, co wymusiło specyficzny typ zabudowy. Nie ma typowego centrum, ale raczej nie ulega wątpliwości, że jego funkcje pełni głównie Baščaršija (bazar wypełniony rękodziełem, tam spróbowaliśmy też legendarnych ćevapi - no, nie powiem, że niedobre :)) i deptak na ciągu ulic Ferhadija i Sarači.

Most na rzece Miljacka

Piszę ten post, przeglądam przy okazji zdjęcia i nie mam pojęcia, które z nich wam tutaj pokazać. Żeby nie wyszło, że w Sarajewie jest brzydko. Ale piękno tego miasta jest jeszcze bardziej nieuchwytne, niż Bukaresztu. W Sarajewo po prostu się wpada, to było pierwsze miasto, w którym nie czułam, że je zwiedzam - ja po prostu będąc tam, byłam tym miastem... Jego tkanka jest tak gęsta i treściwa, że trzeba je zwiedzać wszystkimi zmysłami, a już najlepiej chyba samemu. 


Stare Miasto Sarajewa wyraźnie dzieli się na dwie części. Jedna - to zabudowa turecka, muzułmanie i meczety. Druga - to architektura austro-węgierska, chrześcijanie i katedry. Idąc deptakiem, w pewnym momencie napotykamy symboliczną linię wyznaczającą granicę między tymi dzielnicami. Jednak i bez linii różnica jest wyczuwalna natychmiast, i to nie tylko z powodu zabudowy. Nagle zmieniają się zapachy, dźwięki, miałam wrażenie że nawet światło i (ogólnie) energia.


Pisałam chyba o Bukareszcie, że jest miastem kontrastów. No i jest, rzeczywiście. Ale Sarajewo jest miastem jeszcze większych kontrastów. Ale mają ze sobą jeszcze inne wspólne cechy - na przykład tramwaje. Sarajewo to jedyne miasto w BiH, które posiada komunikację tramwajową. Rumunia ma ich trochę więcej.



Tak naprawdę, o tym mieście można by pisać i pisać... Jak już zaczęłam, okazało się, że nie jest tak trudno. O sarajewskich różach, Alei Snajperów... O zamachu na Ferdynanda... o igrzyskach olimpijskich w 1984, pierwszych, które pamiętam... No i o ludziach.

Bascarsija

Nasza przewodniczka, mniej więcej w naszym wieku, opowiedziała nam historię o tym, jak wyszła na podwórko i znalazła się pod obstrzałem. Okazało się, że strzelała do niej kobieta, która wcześniej, w czasach pokoju, była jej nauczycielką geografii. Prosta historia, opowiedziana bez większych emocji...



Jak już przy ludziach jesteśmy, tamtejsze muzułmańskie kobiety, ubierające się w tradycyjny hidżab, są absolutnie zachwycające. Są żywym dowodem na to, że czasami mniej znaczy więcej. Zadbane, ultrakobiece, ze starannym makijażem... Trzeba uważać, żeby się nie zagapić. I zdjęć też za bardzo im robić nie można. A szkoda, bo bardziej wyzwolone modowo Europejki mogłyby się co nieco od nich nauczyć. Niekoniecznie zakładając hidżab.


Meczet Gazi Husrev-bega

Niezwykle trudno jest przedstawić Sarajewo na zdjęciach. Ulice Starego Miasta są tak pełne ludzi i ciasne, że ciężko o dobry kadr. Dobry i realistyczny jednocześnie. I to chyba nie tylko nasz problem. Sarajewo marzyło mi się już od jakiegoś czasu. Widziałam setki fotografii z tego miasta. A to, co zobaczyłam na żywo, zaskoczyło mnie totalnie... chociaż niby wszystko się zgadza.



Inna rzecz, że mieliśmy tam naprawdę haniebnie mało czasu. Z drugiej strony, zwiedzania Sarajewa w programie w ogóle miało nie być...

Katedra Serca Jezusowego
Umówmy się więc, że to zajawka. Teaser. Umówmy się też, że podróżowanie po Europie nie stanie się za chwilę mrzonką i misją samobójczą. I w świetle tej umowy postanawiam, że Sarajewo powróci jeszcze na blog, a ja do Sarajewa.





8 komentarzy:

  1. W Sarajevie byliśmy i baaaaardzo nam się podobało! Chyba mamy podobne odczucia co do niego :)
    Dwie rzeczy utkwiły mi mocno w pamięci - spacer po mieście (już bez przewodnika), potem wdrapaliśmy się na wzgórza z tamtejszymi domostwami, minęliśmy cmentarz (już nie pamietam żydowski czy muzułmański),a odwracając głowę - widok na rozpościerające się miasto zaparł nam dech w piersiach!! Oszołomił! :)
    Druga rzecz, kiedy jechaliśmy starym rozklekotanym busem za tramwajem, do którego na gapę z tyłu, dosłownie, doczepiła się może 10-, 11-letnia dziewczynka. Ja nie wiem, jak ona dawała radę na zakrętach, ale nagraliśmy ją na kamerę otwierając buzie ze zdziwienia :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie spacer bez przewodnika... to coś, na co zabrakło czasu. Nawet trochę żałowaliśmy, że zamiast chodzić za przewodnikiem, nie urwaliśmy się na samodzielne zwiedzanie. Z drugiej strony, za pierwszym razem warto posłuchać kogoś, kto wie więcej.

      Usuń
  2. Rzeczywiście, miasto kontrastów.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Piękne to twoje Sarajewo...
    A co do kobiet rację masz - kobiecość polega nie na "odsłanianiu" ale na umiejętnym zakrywaniu, choć to dla feministek zbyt wysublimowane rozumowanie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tam, zaraz o feministkach... Znam wiele nie-feministek, które też w taki sposób rozumują ;).
      A Sarajewo piękne, fakt...

      Usuń
  4. Do Sarajewa mam ogromny sentyment, i też tam byłem zbyt krótko. Podobało mi się, bardzo. I chyba na zawsze z Sarajewem będzie mi się kojarzyła piosenka Nohavicy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta? https://www.youtube.com/watch?v=3N1Ko8SDZlc
      Pozdrawiam :).

      Usuń
    2. Tak, dokładnie ta :-)

      Usuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...