Višegrad, Andrićgrad



Serbię pożegnaliśmy w wielkim stylu, kolejowo, totalnie zauroczeni. Ale to jeszcze nie koniec - przed nami jeszcze dwa dni w Bośni i Hercegowinie.


Na początek kontynuujemy podróż szlakiem Emira Kusturicy. Tym razem zwiedzimy Višegrad - przepięknie położone nad rzeką miasto. Ta rzeka to Drina - na niej stoi słynny most z powieści Ivo Andrića Most na Drinie.


Akcja powieści rozgrywa się naturalnie w całości w Wiszegradzie, i jest to interesujący przypadek, gdy literatura tak bardzo przenika do rzeczywistości, że ciężko zauważyć granicę. Mieszkańcy miasta sami piszą kolejne rozdziały.



Tym bardziej, że powieść ma być zekranizowana - przez Kusturicę, rzecz jasna - i by zapewnić sobie plan, a także by złożyć hołd autorowi Mostu na Drinie... buduje on kolejne miasto. Zwane Kamengradem (w odróżnieniu od Drvengradu) albo Andrićgradem (na cześć pisarza, którego ducha, książki i podobizny spotykamy w Wiszegradzie dosłownie co krok).


Ponieważ akcja powieści ciągnie się przez wieki - od momentu wybudowania mostu przez Turków w XVI wieku, aż po wiek XX - w Andrićgradzie widzimy kolejno budynki o rożnych stylach architektonicznych. Jest tu plac turecki i renesansowy plac Nikola Tesli. Przekrój architektury od bizantyjskiej po klasycystyczną. Mozaiki opowiadające złożone historie, pomniki, nawet cerkiew.


Nie jest to jednak tylko pusta dekoracja. Andrićgrad, tak jak jego młodszy brat Drvengrad, jest otwarty dla turystów i mieszkańców, pełen restauracji, pubów, rozrywek - ale także budynków administracji publicznej. Jest więc planowany jako pełnoprawna dzielnica miasta, jego integralna część.



To tyle o Andrićgradzie, a teraz dwa słowa o naszych pierwszych wrażeniach z BiH.
Czy odczuliśmy różnicę po wyjeździe z Serbii?
Tak, i to prawie natychmiast.




W BiH na ulicach jest pełno policji. Krajobrazy miejskie i wiejskie zachowały o wiele więcej śladów po wojnie. W kantorze poproszono nas o dokument stwierdzający tożsamość...
A jeśli chodzi o góry i kaniony, BiH pozamiatała Serbię bez dwóch zdań.



Rok wcześniej Serbia była moją wisienką na greckim torciku. Kostką lodu w ouzo.
Tym razem dwa dni w BiH były jak kulka kajmaku do pljeskavicy :).

2 komentarze:

  1. Musiałem powycierać ślinę z klawiatury (tak m i ciekła) nim mogłem napisać ten komentarz

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie pamiętaj, by uzupełnić płyny w organizmie ;)

      Usuń